1. Home -
  2. Moto -
  3. Muszę szczególnie uważać za kółkiem. Byle jaka kolizja z tym wozem oznacza dla mnie kredyt do końca życia

Muszę szczególnie uważać za kółkiem. Byle jaka kolizja z tym wozem oznacza dla mnie kredyt do końca życia

Mercedes Klasy G nie należy do tanich samochodów, zwłaszcza w wersji AMG. Za model G63 AMG trzeba wydać około miliona złotych, ale w moich rodzinnych stronach skonstruowano na jego bazie unikalny egzemplarz o wielokrotnie większej wartości. Wartości, która znacząco przewyższa sumy gwarancyjne z ubezpieczenia OC. Co to oznacza?

Marcin Szermański18.11.2025 14:08
Moto

Strach wyjeżdżać na ulicę

Naprawdę strach wyjechać na ulicę i to nie tyle prowadzić taki drogi wóz, a... jechać obok niego. Damian Skotnicki, pomysłodawca projektu G-Falcon i właściciel firmy Carlex Design, stworzył ze swoim zespołem prawdziwe dzieło sztuki na czterech kołach. Może nie każdemu projekt idealnie trafi w gusta, ale nie o to chodzi: to samochód z duszą inny niż wszystkie. I drogi jak mało który.

Unikalny Mercedes Benz G63 AMG G-Falcon został bowiem wyceniony na... 10 milionów złotych. 10 okrągłych baniek, jakieś 10x więcej niż "zwykła" G-Klasa G63. Prace nad projektem trwały przez aż 4 lata. Nie będę się rozpisywał nad jego detalami - można samemu obejrzeć wywiad z Damianem Skotnickim i obejrzeć to cacko na kółkach.

Ostatecznie ten biały kruk został sprzedany szejkowi na początku bieżącego roku, ale cena transakcji nie została przekazana do opinii publicznej. Całkiem jednak możliwe, że przez kilkanaście miesięcy (a może i dłużej) niedaleko mojego miejsca zamieszkania poruszał się pojazd o wartości ~10 mln złotych. O ile oczywiście był testowany na drogach publicznych.

Co to oznacza dla kogoś, kto - czysto hipotetycznie - doprowadziłby do kolizji z takim samochodem?

Polisa OC chroni, ale do pewnego momentu

Nie prowadziłeś pod wpływem, miałeś ważną i wykupioną polisę OC, nie uciekłeś z miejsca wypadku. Co może pójść nie tak, skoro twoje towarzystwo ubezpieczeniowe zapłaci za wyrządzone szkody? Otóż zapłaci, ale na każde zdarzenie jest odgórnie przewidziany limit.

Obecnie jest to aż 29 876 400 złotych na szkody osobowe i 6 021 600 złotych na szkody majątkowe. Wydaje się, że taka pula jest w praktyce niewyczerpywalna? Nic bardziej mylnego - wystarczy skasować komuś powyższego Mercedesa G-Falcon, aby na jego odszkodowanie z tytułu OC zabrakło jakichś 4 baniek.

Wiadomo że jest tu niecodzienna sytuacja, choć oczywiście istnieją samochody o wartości większej niż suma gwarancyjna OC. Gdyby ktokolwiek zderzył się z takim Mercedesem i doprowadziłby do szkody całkowitej, to ubezpieczyciel zapłaciłby jego właścicielowi nie więcej niż 6 021 600 zł. I to nawet wtedy, gdy wartość pojazdu wynosi 10 czy nawet więcej milionów złotych. Resztę kwoty może domagać się od sprawcy zdarzenia na drodze sądowej. W praktyce wyrok skazujący na zapłatę brakujących 4 milionów oznacza dla przeciętnego (i nie tylko przeciętnego) Kowalskiego kredyt do końca życia.

O ile takie pojazdy są na naszych drogach prawdziwą rzadkością, to jednak istnieje znacznie "łatwiejszy" sposób na wyczerpanie sumy ubezpieczenia z tytułu OC. Wystarczy doprowadzić do większej kraksy (katastrofy w ruchu lądowym), w której brało udział więcej samochodów. Najgorzej, jak wśród nich będzie lora z nowiuśkimi Mercedesami G-Klasy AMG zmierzającymi do salonu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi