- Home -
- Społeczeństwo -
- Dorastałem z grami na Pegasusa. Dzisiejsze dzieciaki nie przetrwałyby nawet pierwszego poziomu
Dorastałem z grami na Pegasusa. Dzisiejsze dzieciaki nie przetrwałyby nawet pierwszego poziomu
Odkąd pamiętam, w mediach regularnie pojawiały się informacje i apele dotyczące rzekomego negatywnego wpływu gier komputerowych. Tymczasem starsze gry wideo często wyznaczały jasne cele, poprawiały koncentrację i ćwiczyły pamięć dziecka, w przeciwieństwie do wielu współczesnych gier online, które opierają się na zupełnie innych mechanizmach.

Dawne gry komputerowe były bardziej skomplikowane
Wielokrotnie spotkałem się z opiniami osób, które twierdziły, że dawne gry komputerowe były trudniejsze i bardziej skomplikowane niż dzisiejsze. Coś w tym chyba jest — sam swego czasu zauważyłem, że dawny i nieśmiertelny Heroes of Might & Magic 3 jest o wiele bardziej rozbudowany niż siódma (i ostatnia) część tej kultowej strategii. Wystarczy wspomnieć, że 7 różnych zasobów potrzebnych do rozbudowy królestwa i prowadzenia kampanii zostało zastąpionych bodaj 3 zasobami, co już samo w sobie upraszcza rozgrywkę. Heroes 7 jest jednak „nowocześniejszy", bo w 3D, co w przypadku strategii wcale nie musi być zaletą.
To może dość prymitywny przykład, ale nie da się ukryć, że fabuła współczesnych gier wideo schodzi na dalszy plan, a najważniejsza staje się realistyczna grafika. Trochę jak z filmami, gdzie scenariusz leży i kwiczy, co ma zakryć wszechobecne CGI.
Zdaje się, że pewne uproszczenia dotknęły także słynnego Mortal Kombat, który w latach 90. znajdował się na celowniku wielu przeciwników gier wideo. Pamiętam, jak zapisywało się na kartkach kombinacje skomplikowanych ciosów (tzw. combo) i uczyło ich na pamięć. Podobnie było ze słynnymi Fatality — „przepis", czyli właściwą sekwencję przycisków, odkrywało się przypadkiem albo zdobywało pocztą pantoflową od znajomych. Internetu jeszcze nie było, a nielicznych wskazówek szukało się w popularnych wówczas magazynach o grach wideo.
Dziś w najnowszych Mortalach (i nie tylko w nich) wszystko dostajesz na tacy, a gra pokazuje dokładną kombinację klawiszy, które należy wcisnąć w odpowiedniej kolejności. Prosto, łatwo i przyjemnie, ale... bez satysfakcji.
Dzisiejsze dzieciaki nie wiedzą, co to jest brak save'u
Jeszcze wcześniej, a więc przed komputerami PC i PlayStation pierwszej generacji, w polskich domach panowała moda na Pegasusy, a więc legendarne konsole do gier, będące licencjonowanymi kopiami japońskiego NES-a (Nintendo Entertainment System).
Chyba każdy z nas grał w Super Mario Brosa, Contrę, Prince of Persia i inne gry wideo, które dość łatwo było opanować (może z wyjątkiem właśnie Księcia Persji), ale nauczyć się perfekcyjnego przechodzenia całych etapów było już o wiele trudniej. Dziś jakiekolwiek niepowodzenie oznacza wczytanie autosave'a, ale w starych grach (które i tak się krytykowało za uzależnianie i nawoływanie do przemocy) ćwiczyło się pamięć i zdolności manualne.
Gry wymagały zręczności, sprytu, zapamiętywania map i etapów, zaangażowania i przewidywania tego, co może zrobić przeciwnik. Aby odnieść sukces, należało zachować koncentrację. „Praktyka czyni mistrza" — to prawda, ale nieraz wymagało to wielu godzin uczenia się gry, aby móc być w niej jak najlepszym. Dziś po paru godzinach gra często nudzi nastolatka, przyzwyczajonego do natychmiastowej gratyfikacji.
Psychologowie wyjaśniają
Niektórzy psychologowie utrzymują, że dzieci wychowane w latach 90. XX wieku myślały zupełnie inaczej niż pokolenie Z. Wymagające platformówki, a następnie gry strategiczne czy cRPG wymagały planowania, zapamiętywania drogi i wyciągania właściwych wniosków, aby móc przejść dalej. Naukowcy uważają, że wymagające gry wzmacniają hipokamp.
Trudno tego jednak wymagać od najpopularniejszych dziś gier online, które prowadzą gracza niemal za rękę, a co gorsza... nie mają jasno wyznaczonego końca. Dzieciak tym bardziej nie wie, kiedy przestać grać, co prowadzi do jeszcze większych uzależnień, a dochodzą do tego jeszcze tzw. mikropłatności, które zazwyczaj ułatwiają rozgrywkę. Producenci gier wymyślają coraz to sprytniejsze sztuczki z mikrotransakcjami, by wyciągnąć pieniądze od młodych graczy.
W Minecraft, Fortnite i tym podobne tytuły gra się nie po to, żeby wygrać, lecz po to, aby... grać. Tego typu rozgrywki online nie mają finału, zakończenia, nie mają namacalnej nagrody za pokonanie final bossa. Owszem, jest to zabawa z przyjaciółmi, ale według naukowców nie stymuluje ona mózgu najmłodszych graczy, nie uczy ich cierpliwości i doznawania porażki, którą można następnie przekuć w sukces.
Brak autosave'a, a czasem w ogóle możliwości zapisywania stanu gry (Pegasus/NES czy PlayStation bez karty pamięci), zaledwie trzy życia i wymagająca rozgrywka — to wszystko hartowało młodego gracza. Na szczęście kwestia uzależniających mechanizmów w grach, takich jak lootboxy, zaczyna wreszcie interesować nie tylko rodziców, ale też prawodawców i instytucje unijne.
Czy dzisiejsze pokolenie dałoby radę przejść pierwszego Prince of Persia, czy raczej szybko by się zniechęciło? Tego nie wiem. Za to cieszę się, iż mogłem dorastać z grami z lat 80., 90. i początku XXI wieku — w czasach, kiedy ochrona nieletnich w sieci nie była jeszcze tematem debaty publicznej, bo internet dopiero raczkował.
zobacz więcej:

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe urzędników. Chaos, błędy i brak kontroli. Tak łatwo można ukryć majątek
11.03.2026 13:09, Miłosz Magrzyk
11.03.2026 12:04, Mateusz Krakowski
11.03.2026 11:13, Joanna Świba
11.03.2026 10:22, Joanna Świba
11.03.2026 9:10, Marcin Szermański
11.03.2026 8:34, Marcin Szermański
11.03.2026 8:11, Aleksandra Smusz
11.03.2026 7:03, Filip Dąbrowski
11.03.2026 6:39, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 22:18, Filip Dąbrowski
10.03.2026 21:10, Mateusz Krakowski
10.03.2026 18:35, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 15:53, Rafał Chabasiński
10.03.2026 15:41, Rafał Chabasiński
10.03.2026 13:59, Miłosz Magrzyk
10.03.2026 12:50, Marcin Szermański
10.03.2026 12:46, Aleksandra Smusz

Kilka centymetrów różnicy w szynach decyduje o miliardach euro. Tak działa najważniejszy punkt na mapie Polski, o którym nie słyszałeś
10.03.2026 11:15, Piotr Janus
10.03.2026 9:08, Jakub Bilski
10.03.2026 8:34, Piotr Janus
10.03.2026 7:46, Aleksandra Smusz
10.03.2026 7:20, Mateusz Krakowski
10.03.2026 6:15, Aleksandra Smusz
09.03.2026 17:33, Joanna Świba

Bez tego jednego dokumentu będziesz musiał dopłacić tysiące do starych rachunków za prąd. Termin mija lada dzień
09.03.2026 16:14, Jerzy Wilczek
09.03.2026 13:33, Aleksandra Smusz
09.03.2026 13:26, Marcin Szermański
09.03.2026 8:14, Mariusz Lewandowski

























