Policjanci mieli dostać wytyczne, zgodnie z którymi nie powinni nachodzić Polaków w sylwestra. Przynajmniej nie z własnej inicjatywy

Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (187) 29.12.2020
Policjanci mieli dostać wytyczne, zgodnie z którymi nie powinni nachodzić Polaków w sylwestra. Przynajmniej nie z własnej inicjatywy

Paweł Mering

Policjanci mieli dostać specjalne wytyczne, zgodnie z którymi nie powinni nachodzić Polaków w sylwestra. Chodzi o ograniczenie podejmowania interwencji związanych z koronawirusowymi restrykcjami z własnej inicjatywy, ograniczając się do reagowania jedynie w wypadku zgłoszenia.

Kontrola policji w sylwestra

Okazuje się, że kontrola policji w sylwestra może być mało prawdopodobna. Wszystko przez to, że odpowiednie jednostki miały otrzymać nieoficjalne wytyczne, zgodnie z którymi funkcjonariusze nie powinni nadto „nachodzić” Polaków. Czy to oznacza, że sylwestrowe obostrzenia nie będą de facto egzekwowane?

„Money.pl” donosi, że funkcjonariusze mieli dostać specjalne instrukcje ws. postępowania w sylwestrową noc. Policjanci otrzymali swoiste wytyczne, zgodnie z treścią których nie powinni oni wchodzić do domów, a także liczyć imprezowiczów.

Kary mają pojawiać się jedynie w sytuacji najpoważniejszych przypadków. Wszystko sprowadzać ma się do tego, że interwencja pojawi się dopiero wówczas, gdy wpłynie zgłoszenie. Z własnej inicjatywy policjanci nie powinni podejmować czynności.

Czy powyższe oznacza, że wprowadzone restrykcje są fikcyjne? Trudno stwierdzić. Sytuacja jest dosyć ciekawa, ale nie oznacza – bynajmniej – że kary nie będą się pojawiać. Jeżeli takie wytyczne się pojawiają, to mają raczej – w mojej opinii – charakter polityczny. Surowe karanie „zwykłych Polaków” w sylwestrową noc, której tradycją jest wspólne spędzanie czasu, może negatywnie odbić się na ocenie władz przez obywateli.

Chaos informacyjny

W dwóch wpisach, tj. dotyczących obostrzeń podczas sylwestra 2020, a także sylwestrowej godziny policyjnej podkreślałem, że zauważyć można chaos informacyjny dotyczący obostrzeń. O ile gromadzenie się do 5 osób (poza domownikami) jest raczej oczywiste, o tyle większy problem interpretacyjny sprawia zakaz przemieszczania się.

Najpierw informowano, że godzina policyjna jest, potem m.in. Kamil Bortniczuk i Andrzej Dera stwierdzali, że podstawa prawna jest wątpliwa, by następnie Iwona Arendt zdziwiła się, że kogokolwiek interesuje podstawa prawna obostrzeń. Przedwczoraj premier Mateusz Morawiecki obwieścił, że nie ma godziny policyjnej. Wczoraj rzecznik rządu Piotr Muller uznał, że wprawdzie nie ma godziny policyjnej, ale jest zakaz przemieszczania się. Minister zdrowia dodał do tego, że przepisy obowiązują, a za ich łamanie grozić może nawet kara 30 tys. zł, a także że mają umocowanie w ustawie (co jest w mojej opinii fałszem).

Zakaz przemieszczania się w sylwestra (niezależnie czy nazwiemy go godziną policyjną) istnieje w rozporządzeniu. O ile jest nielegalny sam w sobie, o tyle najpewniej niektórzy policjanci będą próbowali proponować mandaty. Niektórzy zapewne w wypadku odmowy skierują notatkę do sanepidu. Ten może nałożyć rzeczoną karę do 30 tys. zł, która nawet w wypadku odwołania się od niej jest natychmiastowo wykonalna.

Informacja, że funkcjonariusze nie będą reagować, dotyczyć ma jednak samego przestrzegania limitu imprezowiczów. Wydaje się jednak, że i co do samego przemieszczania się policjanci będą przymykać oko. Lawina kar skierowana w stronę Polaków, którzy – jak co roku – będą w sylwestra spotykać się i imprezować, raczej nie przełoży się na pozytywną ocenę władz, o czym wcześniej wspomniałem.