Wybieranie rzeczy z firmowego kontenera na śmieci grozi zwolnieniem z pracy
W ostatnich latach coraz więcej osób w Polsce decyduje się na tak zwany „skip”, czyli przeszukiwanie kontenerów przy sklepach w poszukiwaniu jedzenia nadającego się do spożycia. Zjawisko znane w środowisku jako freeganizm nie wynika tylko z biedy czy kryzysu, lecz czasami jest po prostu przejawem sprzeciwu wobec marnowania żywności.

I tu zaczyna się prawna szarada, bo śmietnik śmietnikowi nierówny. Podczas gdy za wybieranie towaru z przypadkowego kosza przy jezdni raczej nie dostaniesz od nikogo po głowie, to już za czyszczenie firmowego kosza na odpady możesz nawet wylecieć z firmy.
Zdroworozsądkowo wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zabrać to, co ktokolwiek wyrzucił, ale czy na pewno? Czy można opróżnić dowolny kosz na śmieci?
Porzuconej rzeczy nie da się ukraść
Ustawa z 2019 r. o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności nakłada obowiązek przekazywania pozostałej żywności organizacjom pozarządowym. Sprzedawca żywności jest obowiązany do zawarcia umowy w formie pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności z organizacją pozarządową dotyczącej nieodpłatnego przekazywania żywności spełniającej wymogi prawa żywnościowego, w tym określone w Rozporządzeniu (WE) nr 178/2002, a nieprzeznaczonej do sprzedaży, w szczególności ze względu na wady wyglądu tej żywności albo jej opakowań.
Prawo w Polsce nie reguluje freeganizmu ani skipowania wprost. Sądy jednak często stają po stronie freegan. Przykładem jest białostocka sprawa freeganki, która wyjęła jedzenie ze śmietnika przed sklepem. Sąd stwierdził, że wyrzucenie żywności oznaczało jej porzucenie, a porzuconej rzeczy nie da się ukraść.
Nieoczywiste skarby ukryte wśród odpadów firmowych
Wytwórcą odpadów jest każdy, kto w wyniku swojej działalności lub codziennego bytowania powoduje ich powstanie. Wytwórca nie zawsze jest tą samą osobą co posiadacz odpadów, czyli podmiot faktycznie nimi zarządzający. Posiadaczem może być wytwórca, ale też najemca, dzierżawca, użytkownik – ten, kto rzeczywiście dysponuje odpadami. Domyślnie przyjmuje się, że posiadaczem odpadów na danej nieruchomości jest właściciel terenu, także zakład pracy. Odpadów pozbywa się on poprzez uprawnione podmioty.
Tak więc, freeganizm freeganizmem, ale odzyskiwanie rzeczy z pojemników można śmiało rozszerzyć na większe kontenery, do których trafiają odpady biurowe, magazynowe czy produkcyjne. W takich miejscach da się znaleźć ciekawe przedmioty. Przykłady? Lampki biurkowe, półki, uchwyty, skrzynki do przechowywania narzędzi, segregatory, stojaki na przybory, podkładki pod mysz, rury, wieszaki... Jednemu przyda się coś, na co drugi machnie ręką i nie zwróci uwagi. Gorzej, jak z bałaganu ktoś sprytnie wyciągnie coś, co z racji swojej natury okaże się odpadem niebezpiecznym.
Tak czy inaczej, jeśli chcemy wydobyć coś z kontenera ogrodzonego, znajdującego się na terenie kogoś, kto zabronił osobom nieuprawnionym wstępu na zaplecze, narażamy się na oskarżenie nas o zakłócenie miru domowego (art. 193 k.k.). Osoba, która bez zgody wchodzi do czyjegoś domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia lub na ogrodzony teren, albo mimo żądania właściciela lub osoby uprawnionej odmawia jego opuszczenia, może zostać ukarana grzywną, ograniczeniem wolności lub pozbawieniem wolności do roku.
Za kradzież w pracy często grozi natychmiastowe zwolnienie
Czy można beztrosko buszować w kontenerze w firmie? Jeżeli jesteśmy pracownikiem i nie zakradamy się tylko w tym celu na teren zakładu, jako tako problemu nie ma. Niemniej trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwa mają umowy z odbiorcami odpadów i gdy ktoś zaczyna wyciągać wartościowe „skarby” dla siebie, odbiorca może być niezadowolony. Sytuacja przypomina wykręcanie cennych części z auta przed oddaniem go do kasacji.
Papier, stal, tworzywa sztuczne czy szkło to czasami „złoto” dla hut oraz szeroko pojętych zakładów przetwórstwa, więc jest na czym zarobić. Poza tym firma współpracująca z zakładem może zajmować się zbieraniem wyrzuconych, ale wciąż sprawnych przedmiotów, porządkować je i sprzedawać po niższej cenie. Działa to jako komis lub meblowy second-hand. Gdy ktoś taką firmę uprzedzi, wyciągając z kontenera wszystko, co najlepsze, o konflikt nietrudno.
Idąc tym tropem, zabranie zawartości bez zgody czy z naruszeniem regulaminu zakładu pracy można by uznać za kradzież i na tej podstawie wyrzucić człowieka z pracy.
zobacz więcej:

335 mln zł rocznie na bezdomne zwierzęta, a gminy nie kontrolują schronisk. 3/4 spraw o znęcanie kończy się umorzeniem
13.03.2026 11:22, Miłosz Magrzyk
13.03.2026 10:27, Aleksandra Smusz
13.03.2026 9:39, Rafał Chabasiński
13.03.2026 8:44, Aleksandra Smusz
13.03.2026 8:32, Mariusz Lewandowski

Ostatnia szansa, żeby otworzyć konto firmowe w Santanderze. Niedługo tej marki już nie będzie, a do zgarnięcia 3600 zł
13.03.2026 8:11, Filip Dąbrowski
13.03.2026 7:57, Jakub Bilski
13.03.2026 7:17, Joanna Świba
13.03.2026 6:29, Marcin Szermański
12.03.2026 17:50, Filip Dąbrowski

Kupują tonę książek za 500 zł i zarabiają na nich tysiące. Oto jak działa biznes z makulatury na Allegro
12.03.2026 15:35, Aleksandra Smusz
12.03.2026 13:03, Miłosz Magrzyk
12.03.2026 12:19, Miłosz Magrzyk
12.03.2026 11:11, Piotr Janus
12.03.2026 10:27, Piotr Janus
12.03.2026 9:13, Miłosz Magrzyk
12.03.2026 8:28, Miłosz Magrzyk
12.03.2026 7:45, Piotr Janus
12.03.2026 7:06, Aleksandra Smusz
12.03.2026 6:19, Mariusz Lewandowski
11.03.2026 16:13, Marcin Szermański
11.03.2026 14:22, Marcin Szermański
11.03.2026 13:33, Piotr Janus

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe urzędników. Chaos, błędy i brak kontroli. Tak łatwo można ukryć majątek
11.03.2026 13:09, Miłosz Magrzyk
11.03.2026 12:04, Mateusz Krakowski
11.03.2026 11:13, Joanna Świba
11.03.2026 10:22, Joanna Świba

























