- Home -
- Nieruchomości -
- „Nikt nam nic nie dał”. Tak mówią, a pomijają fakt otrzymania mieszkania od babci
„Nikt nam nic nie dał”. Tak mówią, a pomijają fakt otrzymania mieszkania od babci
Wiele osób w ocenie własnej sytuacji majątkowej pomija różne kwestie. Ale ktoś, kto mówi, że bez niczyjej pomocy wybudował dom, jednocześnie przemilczając darowiznę od rodziców czy dziadków, jest nieuczciwy.

Powszechny w naszym społeczeństwie kult self-made mana
Oczywiście to, jak ktoś kupił dom czy mieszkanie, jest jego prywatną sprawą. Podobnie zresztą jak fakt, czy potrzebny był mu do tego kredyt, czy też dał radę obyć się bez niego.
Kiedy jednak ktoś z własnej inicjatywy przedstawia swoją sytuację, np. chwaląc się nią podczas spotkania ze znajomymi czy w mediach społecznościowych, powinien zrobić to uczciwie. Wbrew pozorom rzeczywistość w tym obszarze zakłamują nie tylko przedstawiciele pokolenia Z czy Y, ale także boomerzy.
W generacji wyżu demograficznego (roczniki 40., 50. i 60.) własność jest powszechna
W przypadku mieszkań pokolenie to wchodziło w ich posiadanie na dwa sposoby. Kilka milionów boomerów otrzymało lokale spółdzielcze, które od lat 90. stopniowo można było wykupywać za grosze. Nie przydzielano ich oczywiście za darmo, a oczekiwania w kolejkach trwały latami.
Jednak koszty, jakie ponosili jako pokolenie, były znikome w porównaniu z tym, jaki wkład obecnie musi wyłożyć młody człowiek na kredyt hipoteczny, by spłacać go później przez całe życie.
Około 2 miliony boomerów, którzy otrzymali od samorządów w PRL-u mieszkania komunalne, miało jeszcze łatwiej. W przeciwieństwie do lokali spółdzielczych w ogóle nie musieli oni płacić za ich przydzielenie.
Nieruchomości wypracowane w okresie komunizmu dziś często dziedziczone są przez kolejne pokolenia
Wiele osób dysponuje nimi po rodzicach czy dziadkach. Fakt ten w opisie ich sytuacji materialnej nierzadko bywa bagatelizowany.
„Nikt nam nigdy nie pomagał, dostaliśmy tylko skromne mieszkanie po moich rodzicach na początku małżeństwa” – tak brzmi popularna narracja, którą może usłyszeć każdy z nas.
Tymczasem jeśli owe lokum znajduje się w dużym mieście, okazuje się warte zazwyczaj kilkaset tysięcy złotych. Kiedy ktoś po sprzedaniu go zdołał postawić dom i przekonuje, że do wszystkiego doszedł sam, jest po prostu nieuczciwy.
Twierdzenie, że nieruchomość o znacznej wartości wzięła się z powietrza, oznacza niewdzięczność wobec tych, którzy przed nami na nią zapracowali
Otrzymanie jej w darowiźnie czy w drodze postępowania spadkowego (o ile nie jest to kawałek pola wartego 10 tys. zł) nie stanowi drobnej pomocy. To raczej transfer majątku będący odpowiednikiem dwóch dekad pracy.
Rzecz jasna, możliwa po tym budowa domu czy zamiana skromnego mieszkania po bliskich na lokum w apartamentowcu, stanowi znaczące osiągnięcie. Przecież w sztafecie pokoleniowej standard życia powinien się poprawiać.
Ale jeśli ktoś uważa w takiej sytuacji, że dokonał tego sam, można go porównać do osoby, która podczas maratonu zostałaby przez kogoś podwieziona do połowy trasy, nie dziękując kierowcy.
26.02.2026 15:19, Marcin Szermański
26.02.2026 14:34, Jakub Bilski
26.02.2026 13:51, Marek Śmigielski
26.02.2026 13:13, Mateusz Krakowski
26.02.2026 12:27, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 11:18, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:40, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:01, Marek Śmigielski
26.02.2026 9:23, Jerzy Wilczek
26.02.2026 8:42, Rafał Chabasiński
26.02.2026 8:04, Rafał Chabasiński
26.02.2026 6:48, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:35, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:12, Jerzy Wilczek
25.02.2026 20:15, Rafał Chabasiński
25.02.2026 19:43, Marcin Szermański
25.02.2026 16:17, Aleksandra Smusz
25.02.2026 15:36, Jakub Bilski
25.02.2026 14:51, Marcin Szermański
25.02.2026 14:13, Rafał Chabasiński
25.02.2026 13:29, Rafał Chabasiński
25.02.2026 12:45, Edyta Wara-Wąsowska
25.02.2026 12:02, Mateusz Krakowski
25.02.2026 11:20, Edyta Wara-Wąsowska
25.02.2026 10:36, Marcin Szermański





























