1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. „Nikt nam nic nie dał”. Tak mówią, a pomijają fakt otrzymania mieszkania od babci

„Nikt nam nic nie dał”. Tak mówią, a pomijają fakt otrzymania mieszkania od babci

Wiele osób w ocenie własnej sytuacji majątkowej pomija różne kwestie. Ale ktoś, kto mówi, że bez niczyjej pomocy wybudował dom, jednocześnie przemilczając darowiznę od rodziców czy dziadków, jest nieuczciwy.

Powszechny w naszym społeczeństwie kult self-made mana

Oczywiście to, jak ktoś kupił dom czy mieszkanie, jest jego prywatną sprawą. Podobnie zresztą jak fakt, czy potrzebny był mu do tego kredyt, czy też dał radę obyć się bez niego.

Kiedy jednak ktoś z własnej inicjatywy przedstawia swoją sytuację, np. chwaląc się nią podczas spotkania ze znajomymi czy w mediach społecznościowych, powinien zrobić to uczciwie. Wbrew pozorom rzeczywistość w tym obszarze zakłamują nie tylko przedstawiciele pokolenia Z czy Y, ale także boomerzy.

W generacji wyżu demograficznego (roczniki 40., 50. i 60.) własność jest powszechna

W przypadku mieszkań pokolenie to wchodziło w ich posiadanie na dwa sposoby. Kilka milionów boomerów otrzymało lokale spółdzielcze, które od lat 90. stopniowo można było wykupywać za grosze. Nie przydzielano ich oczywiście za darmo, a oczekiwania w kolejkach trwały latami.

Jednak koszty, jakie ponosili jako pokolenie, były znikome w porównaniu z tym, jaki wkład obecnie musi wyłożyć młody człowiek na kredyt hipoteczny, by spłacać go później przez całe życie.

Około 2 miliony boomerów, którzy otrzymali od samorządów w PRL-u mieszkania komunalne, miało jeszcze łatwiej. W przeciwieństwie do lokali spółdzielczych w ogóle nie musieli oni płacić za ich przydzielenie.

Nieruchomości wypracowane w okresie komunizmu dziś często dziedziczone są przez kolejne pokolenia

Wiele osób dysponuje nimi po rodzicach czy dziadkach. Fakt ten w opisie ich sytuacji materialnej nierzadko bywa bagatelizowany.

„Nikt nam nigdy nie pomagał, dostaliśmy tylko skromne mieszkanie po moich rodzicach na początku małżeństwa” – tak brzmi popularna narracja, którą może usłyszeć każdy z nas.

Tymczasem jeśli owe lokum znajduje się w dużym mieście, okazuje się warte zazwyczaj kilkaset tysięcy złotych. Kiedy ktoś po sprzedaniu go zdołał postawić dom i przekonuje, że do wszystkiego doszedł sam, jest po prostu nieuczciwy.

Twierdzenie, że nieruchomość o znacznej wartości wzięła się z powietrza, oznacza niewdzięczność wobec tych, którzy przed nami na nią zapracowali

Otrzymanie jej w darowiźnie czy w drodze postępowania spadkowego (o ile nie jest to kawałek pola wartego 10 tys. zł) nie stanowi drobnej pomocy. To raczej transfer majątku będący odpowiednikiem dwóch dekad pracy.

Rzecz jasna, możliwa po tym budowa domu czy zamiana skromnego mieszkania po bliskich na lokum w apartamentowcu, stanowi znaczące osiągnięcie. Przecież w sztafecie pokoleniowej standard życia powinien się poprawiać.

Ale jeśli ktoś uważa w takiej sytuacji, że dokonał tego sam, można go porównać do osoby, która podczas maratonu zostałaby przez kogoś podwieziona do połowy trasy, nie dziękując kierowcy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi