- Bezprawnik -
- Finanse -
- Frank znów po 4,74 zł. Inwestorzy uciekają w bezpieczne waluty, a rachunek płacą także frankowicze
Frank znów po 4,74 zł. Inwestorzy uciekają w bezpieczne waluty, a rachunek płacą także frankowicze
Za franka szwajcarskiego trzeba w czwartek płacić ponad 4,74 zł, a złoty oddaje niedawne zyski. Rynki walutowe znów działają w trybie ucieczki od ryzyka: drożejąca ropa, nerwowość wokół spółek technologicznych i perspektywa kolejnych podwyżek stóp na świecie sprawiają, że kapitał wraca do walut uznawanych za bezpieczne. Dla polskiej waluty to zła wiadomość, a dla części kredytobiorców także całkiem namacalny koszt.
Kurs franka szwajcarskiego w górę. Ile kosztują dziś waluty
Według średnich kursów NBP z 22 października frank kosztuje 4,7424 zł, euro 4,3685 zł, dolar 3,8886 zł, a funt 5,2133 zł. W ciągu ostatnich dwóch tygodni szwajcarska waluta podrożała wobec złotego o ok. 1 proc. W czwartek była zresztą najmocniejszą z głównych walut w relacji do złotego. Michał Stajniak, szef działu analiz XTB, wyliczał w czwartkowym komentarzu, że krótko po południu za franka płaciło się 4,7456 zł, a frank zyskiwał tego dnia wobec złotego ok. 1 proc.
Ranek zapowiadał się zupełnie inaczej. Złoty próbował się umacniać, a kurs euro na moment zszedł w okolice najniższych poziomów od miesiąca. Szybko się jednak okazało, że to tylko chwilowe odbicie. Przy okazji warto przypomnieć, że z perspektywy całego roku to nie jest jednorazowy epizod, bo już wcześniej opisywaliśmy, że złoty traci do wszystkich głównych walut.
Dlaczego złoty słabnie. Ropa po 112 dolarów i ucieczka od ryzyka
Najważniejszym czynnikiem jest ropa. Baryłka Brent w kontrakcie grudniowym podrożała w czwartek do ok. 112 dolarów, co analitycy wiążą z dalszą eskalacją na Bliskim Wschodzie. Polska jest importerem surowców energetycznych, więc droższa ropa oznacza większy odpływ pieniędzy za granicę i wyższą inflację. Waluty takich krajów zwykle tracą w podobnych momentach jako pierwsze.
Do tego doszła zmiana nastrojów wokół amerykańskich gigantów technologicznych. Ich kwartalne wyniki zostały najpierw przyjęte dobrze, ale w nocy notowania posesyjne wyraźnie się osunęły. Gdy inwestorzy zaczynają ograniczać ryzyko, sprzedają aktywa z rynków wschodzących hurtem, bez większego wnikania w to, czy dana gospodarka radzi sobie lepiej, czy gorzej. Obrywa więc nie tylko złoty, ale cała grupa walut regionu.
Złotemu nie pomogły też krajowe dane. Według GUS sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrosła we wrześniu o 3,3 proc. rok do roku, przy oczekiwaniach rynku na poziomie 3,6 proc. Zdaniem Stajniaka nie zmienia to obrazu polskiej konsumpcji, ale nie dało złotemu argumentu do obrony.
Frank i jen jako bezpieczne przystanie
W takich warunkach pieniądze płyną tam, gdzie płyną od dekad: do franka szwajcarskiego, japońskiego jena i amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowność dziesięcioletnich obligacji USA spadła w czwartek o 3 punkty bazowe, do 5,09 proc., mimo drożejącej ropy. To typowy sygnał, że inwestorzy przede wszystkim szukają bezpieczeństwa.
Co droższy frank oznacza dla frankowiczów
Najbardziej odczuwają to osoby, które wciąż spłacają kredyty indeksowane lub denominowane do franka i nie zdecydowały się na ugodę ani na pozew. Rata takiego kredytu przeliczana jest po kursie, więc każdy wzrost notowań CHF/PLN przekłada się na wyższy przelew w złotych. Różnica kilku groszy przy jednej racie wydaje się niewielka, ale przy kredycie zaciągniętym na kilkaset tysięcy złotych i spłacanym jeszcze przez kilkanaście lat potrafi się szybko sumować.
Od 2011 r. prawo bankowe pozwala kredytobiorcy spłacać raty bezpośrednio w walucie kredytu, a nie wyłącznie przez przeliczenie po kursie banku. Można więc kupić franki w tańszym kantorze internetowym i przelać je na rachunek do spłaty, co ogranicza koszt spreadu, choć nie chroni przed samym wzrostem kursu. Kto ma kredyt we franku szwajcarskim i dotąd nie analizował swojej umowy, ma przy tym do dyspozycji bogate orzecznictwo TSUE i polskich sądów, które w wielu przypadkach prowadzi do unieważnienia umowy. Przy każdej decyzji liczy się jednak indywidualna sytuacja, bo odpowiedź na pytanie, czy lepszy kredyt frankowy czy złotowy, zależy m.in. od tego, ile zostało jeszcze do spłaty.
Turyści i zakupy za granicą
Słabszy złoty widać też w zwykłych wydatkach: przy wyjazdach do strefy euro i Szwajcarii, płatnościach kartą w obcej walucie czy zakupach w zagranicznych sklepach internetowych. Przy wahaniach kursu tym bardziej opłaca się pilnować kosztów przewalutowania. Wiele praktycznych wskazówek w tej sprawie zebraliśmy w tekście o tym, jak najlepiej płacić za granicą.
Stopy procentowe w górę na świecie. Co z ratami w Polsce
Droga ropa ma też drugi, mniej oczywisty skutek. Inflacja w strefie euro wynosi 3,8 proc., a Bloomberg Economics spodziewa się jej w okolicach 4 proc. na koniec roku. Analitycy XTB oczekują, że Europejski Bank Centralny na posiedzeniu 28-29 października wstrzyma się z ruchem, ale w grudniu podniesie stopy do 2,75 proc. Na rynku amerykańskim grudniowa podwyżka stóp Fed jest już w pełni wyceniana.
W Polsce temat podwyżek również wraca. Już na początku miesiąca pisaliśmy, że Bank Pekao ostrzega przed podwyżką stóp przez Radę Polityki Pieniężnej, wskazując na listopad i nową projekcję inflacyjną. Słabsze dane o sprzedaży detalicznej działają w przeciwną stronę i zmniejszają presję na takie rozważania. Dla osób z kredytem złotowym o zmiennym oprocentowaniu każda z tych decyzji przełoży się na ratę z kilkumiesięcznym opóźnieniem, zależnie od okresu aktualizacji wskaźnika referencyjnego.
Prognoza kursu złotego na najbliższe dni
Analitycy XTB nie spodziewają się szybkiej poprawy. Według Michała Stajniaka scenariuszem bazowym jest stabilizacja złotego na słabszych poziomach, z kursem euro w rejonie 4,37-4,38 zł i dolarem, który może ponownie podejść pod 3,90-3,92 zł. W ocenie analityka dolar powinien utrzymać przewagę, dopóki ropa pozostaje droga, a inwestorzy szukają bezpieczeństwa.
Warunek odbicia złotego jest w tej układance dość jasny: wyraźny spadek cen ropy, np. po deeskalacji na Bliskim Wschodzie. Trzeba przy tym pamiętać, że prognozy kursowe to opinie analityków, a nie pewnik, i rynek potrafi je zweryfikować w ciągu jednej sesji. Dla osób planujących wymianę większej kwoty albo spłatę zobowiązania w walucie oznacza to przede wszystkim konieczność liczenia się z dalszymi wahaniami.










