- Bezprawnik -
- Finanse -
- Złoty traci do wszystkich głównych walut. Analityk ostrzega, że najgorsze może być dopiero przed nami
Złoty traci do wszystkich głównych walut. Analityk ostrzega, że najgorsze może być dopiero przed nami
Kto w tym roku wymieniał pieniądze przed wyjazdem albo kupował elektronikę wycenianą w dolarach, mógł odnieść wrażenie, że wszystko zrobiło się droższe. To nie złudzenie. Złoty od stycznia stracił do każdej z najważniejszych walut, a do dolara najwięcej, bo około 9 proc. Według XTB za osłabieniem stoją dwie siły naraz: rekordowo mocny dolar na świecie i coraz gorszy stan polskich finansów publicznych. Żadna z nich na razie nie słabnie.
Kurs złotego w 2026 roku: dolar, funt, euro i frank
Skala tegorocznej przeceny polskiej waluty jest większa, niż sugeruje popularna opinia o jej stabilności. Według zestawienia, które przygotował Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, od początku roku złoty stracił około 9 proc. wobec dolara, 7,1 proc. wobec funta brytyjskiego i po 3,9 proc. wobec euro oraz franka szwajcarskiego.
Dla większości osób te procenty przekładają się na całkiem przyziemne sprawy. Wakacje poza strefą euro, zakupy w zagranicznych sklepach internetowych, subskrypcje rozliczane w dolarach, wreszcie paliwo, bo ropa na świecie wyceniana jest w amerykańskiej walucie. Słabszy złoty to także droższe raty dla osób, które wciąż spłacają kredyty w euro lub frankach.
Mocny dolar to problem nie tylko złotego
Główna przyczyna leży poza Polską. Dolar trzyma się w pobliżu najmocniejszego poziomu od półtora roku, a już latem kurs dolara o krok od tegorocznego rekordu był dla wielu inwestorów sygnałem ostrzegawczym. Kapitał płynie do amerykańskiej waluty z dwóch powodów: Fed prowadzi jastrzębią politykę, a napięcia na Bliskim Wschodzie skłaniają inwestorów do szukania bezpiecznej przystani. W takich warunkach waluty rynków wschodzących, w tym złoty, są pod stałą presją.
Czyżkowski wylicza, że spekulacyjne pozycje nastawione na dalsze umocnienie dolara sięgają blisko 34 mld dolarów. To sporo, ale wciąż mniej niż szczyt z tego roku na poziomie 48,6 mld dolarów. Z technicznego punktu widzenia amerykańska waluta ma więc jeszcze przestrzeń do dalszych wzrostów.
Deficyt budżetowy i dług publiczny osłabiają złotego
Drugie źródło problemów jest krajowe i według analityka XTB wciąż niedoszacowane. Projekt budżetu na 2027 rok zakłada deficyt w wysokości 281,2 mld zł. To czwarty rok z rzędu, w którym dziura budżetowa przekracza 200 mld zł, podczas gdy przez poprzednią dekadę wynosiła przeciętnie poniżej 39 mld zł rocznie. Trudno to nazwać jednorazowym wyskokiem. To raczej nowa normalność.
Jeszcze ważniejsze jest tempo zadłużania się państwa. Koszt obsługi długu w 2027 roku ma po raz pierwszy przekroczyć 107 mld zł, rosnąc o niemal 19 proc. rok do roku. Dla porównania: to więcej, niż państwo wydaje na program Rodzina 800 plus.
Próg ostrożnościowy 55 proc. PKB i co z niego wynika
Ustawa o finansach publicznych przewiduje progi ostrożnościowe dla relacji długu do PKB. Według wyliczeń przytaczanych przez XTB dług liczony krajową metodą ma w 2028 roku osiągnąć 57,4 proc. PKB, przebijając próg 55 proc. Przekroczenie tej granicy nie jest wyłącznie statystyczną ciekawostką. Uruchamia procedury sanacyjne, które bezpośrednio dotykają obywateli: ustawa przewiduje między innymi zamrożenie wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej i ograniczenie waloryzacji rent i emerytur do wskaźnika inflacji, bez realnego wzrostu.
To ważny kontekst dla seniorów. Na razie dyskusja dotyczy tego, czy waloryzacja rent i emerytur w 2027 będzie nieco wyższa, niż zakładał rząd. Jeśli prognozy dotyczące długu się sprawdzą, za kilka lat rozmowa może dotyczyć tego, czy w ogóle będzie coś ponad inflację.
Rynek obligacji już to wycenia. Rentowności polskich dziesięcioletnich obligacji wróciły w okolice poziomów z lat 2009–2011. Różnica w oprocentowaniu względem niemieckiego długu wynosi około 280 punktów bazowych, podczas gdy w przypadku Francji, która sama zmaga się z kłopotami fiskalnymi, to około 140 punktów. Inwestorzy żądają więc od Polski mniej więcej dwukrotnie wyższej premii za ryzyko niż od Francji.
Stopy procentowe RPP jako tarcza złotego
Jedyną realną ochroną złotego są dziś stosunkowo wysokie stopy procentowe w Polsce. Stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc., a Rada Polityki Pieniężnej na październikowym posiedzeniu pozostawiła ją bez zmian. Różnica między oprocentowaniem w Polsce i za granicą zachęca część kapitału do trzymania pieniędzy w złotych. To właśnie dlatego strata wobec euro i franka jest mniej więcej o połowę mniejsza niż wobec dolara.
Ta tarcza jest jednak krucha. Dynamika płac wyraźnie zwalnia, a jeśli inflacja zacznie wracać w okolice celu, przestrzeń do utrzymywania wysokich stóp będzie się kurczyć. Dla złotego to miecz obosieczny: niższa inflacja jest dobra dla portfeli, ale mniejsza różnica stóp oznacza słabszy argument za trzymaniem polskiej waluty. Według Czyżkowskiego najgroźniejsze byłoby połączenie dalszego umocnienia dolara z nasileniem obaw o polskie finanse publiczne. Jak podsumowuje analityk XTB: „Gdy ta wiara zostanie podważona, premia za ryzyko gwałtownie rośnie, a waluta staje się pierwszym wentylem, przez który napięcie ujdzie”.
Co słaby złoty oznacza dla konsumentów
Najbardziej odczuwalny efekt dotyczy wszystkiego, co kupujemy w obcej walucie albo co jest od niej uzależnione. Zapowiedzi, które czynią 2027 rokiem wyższych rachunków, dotyczyły dotąd głównie energii i opłat. Słaby złoty dopisuje do tej listy kolejną pozycję: importowane towary i paliwa.
Wymiana walut i płatności kartą za granicą
Przy wyjazdach za granicę przy słabym złotym jeszcze większe znaczenie ma to, gdzie i jak wymienia się pieniądze. Kantory chętnie reklamują się hasłem o braku prowizji, ale marża i tak jest ukryta w kursie, a różnica między kursem kupna i sprzedaży bywa znacząca. Sprawdzenie, jak oszukują kantory, pozwala uniknąć najczęstszych pułapek. Przy płatnościach kartą warto z kolei odmawiać przeliczenia transakcji na złote przez terminal (tzw. DCC) i rozliczać się w walucie lokalnej według kursu banku lub organizacji płatniczej, bo kurs proponowany przez terminal jest zwykle mniej korzystny.
Kredyty walutowe w euro i frankach
Osoby, które wciąż spłacają kredyty w euro lub frankach szwajcarskich, odczuwają spadek wartości złotego bezpośrednio w racie. Od 2011 roku prawo bankowe gwarantuje kredytobiorcy możliwość spłaty rat bezpośrednio w walucie kredytu, bez pośrednictwa banku i jego spreadu. Walutę można kupić w kantorze internetowym, co przy wysokich kursach daje realną oszczędność. Część frankowiczów rozwiązała ten problem w sądzie, ale nawet tam unieważnienie kredytu frankowego to nie koniec rozliczeń z bankiem, a kurs franka wciąż ma znaczenie przy wzajemnych roszczeniach.
Inwestycje zagraniczne
Jest też grupa, której słaby złoty sprzyja. Osoby trzymające aktywa wyceniane w dolarach, na przykład zagraniczne fundusze ETF czy akcje amerykańskich spółek, zyskały na przeliczeniu kursowym niezależnie od wyników samych inwestycji. Ten mechanizm działa jednak w obie strony: jeśli złoty kiedyś odrobi straty, część tych zysków zniknie. Ryzyko walutowe to pełnoprawny element inwestowania za granicą, a nie dodatek, o którym można zapomnieć.
Na razie rynek wierzy, że Polska panuje nad trajektorią długu, i dlatego tegoroczne straty złotego pozostają umiarkowane. Każdy kolejny budżet z deficytem powyżej 200 mld zł tę wiarę wystawia jednak na próbę.










