1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Bank Pekao ostrzega przed podwyżką stóp. RPP może podjąć taką decyzję już w listopadzie

Bank Pekao ostrzega przed podwyżką stóp. RPP może podjąć taką decyzję już w listopadzie

Jeszcze niedawno kredytobiorcy mogli odliczać kolejne miesiące do następnej obniżki stóp procentowych. Dziś muszą raczej zadać sobie inne pytanie: kiedy i o ile raty kredytów znowu zaczną rosnąć? Niestety, nie jest to już czysto teoretyczny scenariusz. Analitycy Banku Pekao zmienili swoje prognozy i wskazują, że do podwyżki stóp NBP może dojść już w listopadzie, przy okazji publikacji nowej projekcji inflacyjnej. Powodem są przede wszystkim ryzyka związane z inflacją, cenami energii i paliw.

Piotr Janus01.10.2026 8:25
Finanse

I właśnie tutaj zaczyna się problem zwykłego kredytobiorcy, ponieważ dla ekonomisty ćwierć punktu procentowego jest tylko kolejną pozycją w tabeli. Dla rodziny mającej kilkaset tysięcy złotych długu może oznaczać kolejny rachunek do zapłacenia co miesiąc.

Pekao mówi „podwyżka", PKO BP studzi emocje

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że największe banki nie przedstawiają identycznego scenariusza.

Analitycy Pekao poszli w kierunku podwyżek. Ich zdaniem pierwsza może nastąpić już w listopadzie. Tymczasem ekonomiści PKO BP pozostają znacznie bardziej ostrożni. Według ich obecnej prognozy inflacja może wprawdzie utrzymywać się powyżej 4 proc., ale później powinna wejść w trend spadkowy. W konsekwencji PKO BP nie zakłada podwyżek stóp w 2026 r. Sygnały, że RPP może podnieść stopy procentowe, pojawiały się zresztą na rynku już wcześniej. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, kto ma rację, ale jedno jest pewne: podwyżka jest realnym scenariuszem, którego jeszcze niedawno kredytobiorcy nie musieli szczególnie brać pod uwagę. Jedyną wątpliwością jest to, kiedy i w jakiej wysokości nastąpi.

RPP pozostawiła we wrześniu stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Ostateczna decyzja będzie zależeć od kolejnych danych dotyczących inflacji, energii i gospodarki.

Jak wyglądałaby taka podwyżka w praktyce? Załóżmy, że ktoś ma kredyt hipoteczny na 25 lat, raty równe i oprocentowanie 5,5 proc. Oczywiście to jedynie model służący pokazaniu skali zmian, a nie wyliczenie dla konkretnej umowy.

Kredyt na 300 i 500 tys. zł: pierwsze dziesiątki złotych miesięcznie

Przy 300 tys. zł kredytu rata wynosi w takim modelu około 1840 zł. Wzrost oprocentowania o 0,25 pkt proc. podnosi ją o około 45 zł miesięcznie. Przy podwyżce o 0,5 pkt proc. byłoby to około 90 zł więcej, a przy wzroście o 1 pkt proc. rata zwiększyłaby się o około 185 zł miesięcznie.

Przy 500 tys. zł kredytu skala jest już znacznie większa. Rata przy założonym oprocentowaniu wynosi około 3070 zł. Podwyżka oprocentowania o 0,25 pkt proc. oznacza około 75 zł więcej miesięcznie, czyli blisko 900 zł w ciągu roku. Przy wzroście o 0,5 pkt proc. byłoby to około 150 zł miesięcznie więcej. Natomiast wzrost oprocentowania o 1 pkt proc. oznaczałby około 305 zł wyższej raty, czyli ponad 3600 zł dodatkowego obciążenia rocznie.

Kredyt na 750 tys. zł i milion złotych: tysiące złotych rocznie

Jeszcze mocniej odczułby to ktoś, kto pożyczył 750 tys. zł. W tym samym modelu rata wynosiłaby około 4600 zł. Ćwierć punktu procentowego oznaczałoby około 110 zł więcej miesięcznie, pół punktu to prawie 225 zł, a cały punkt procentowy – około 460 zł miesięcznie więcej. Przy milionie złotych kredytu jeden punkt procentowy więcej oznaczałby natomiast około 610 zł wyższej raty każdego miesiąca. W skali roku daje to ponad 7300 zł dodatkowego obciążenia.

Obrazuje to, dlaczego pozornie niewielkie ruchy RPP mają tak duże znaczenie dla gospodarstw domowych. Ćwierć punktu procentowego dla banku centralnego może być niewielką korektą. Dla zadłużonej rodziny jest to kolejny rachunek. Oczywiście rzeczywista zmiana raty zależy od salda kredytu, pozostałego okresu spłaty, marży, a także od tego, czy kredytobiorca ma stałe oprocentowanie, czy zmienne i jak często jest ono aktualizowane. Powyższe kwoty pokazują jedynie skalę efektu przy przyjętych założeniach.

Podwyżka stóp to nie tylko droższy kredyt mieszkaniowy

Podwyżka stóp nie kończy się na hipotece. Droższy pieniądz może oznaczać również wyższy koszt części kredytów konsumpcyjnych, limitów w rachunku czy kart kredytowych, jeśli ich oprocentowanie jest powiązane ze zmiennymi stopami.

Dla osób dopiero szukających mieszkania problem jest jeszcze większy. Wyższe oprocentowanie oznacza bowiem nie tylko wyższą ratę, lecz także niższą zdolność kredytową. Spadek zdolności kredytowej Polaków widać zresztą w danych z ostatnich miesięcy. Bank przy tych samych dochodach może uznać, że klient jest w stanie bezpiecznie obsługiwać mniejszy kredyt.

Rodzina, która przy niższych stopach mogła liczyć na 600 tys. zł finansowania, może więc zostać zmuszona do zakupu tańszego mieszkania, zgromadzenia większego wkładu własnego albo odłożenia transakcji.

Inflacja znów rozdaje karty

Dlaczego w ogóle pojawił się scenariusz podwyżek? Problemem jest przede wszystkim inflacja. Jeśli wzrost cen paliw i energii zacznie przekładać się na kolejne towary i usługi, RPP może znaleźć się pod presją, by utrzymać odpowiednio restrykcyjne warunki finansowe. Pekao wskazuje właśnie na taki mechanizm. Ekonomiści od miesięcy ostrzegają zresztą, że tak właśnie mógłby zacząć się kryzys inflacyjny 2026.

PKO BP patrzy na tę sytuację inaczej. Według ekonomistów banku wzrost inflacji będzie w dużej mierze przejściowy i po kilku miesiącach dynamika cen powinna ponownie hamować. Dla zwykłego Polaka najważniejsze nie jest jednak dziś pytanie, czy Pekao ma rację, czy jednak sprawdzą się prognozy PKO BP. Najważniejsze jest to, że dotychczasowy scenariusz systematycznego obniżania rat przestał być oczywisty.

Rata kredytu nie zna się na prognozach

Dla kredytobiorcy spór między ekonomistami Pekao i PKO BP nie jest jednak tylko akademicką dyskusją. Jeżeli stopy pójdą w górę, bank nie będzie pytał, czy rodzina ma jeszcze z czego zapłacić. Rata po prostu pojawi się na koncie.

Przy kredycie 500 tys. zł jeden punkt procentowy więcej może oznaczać w przyjętym modelu ponad 300 zł dodatkowego obciążenia miesięcznie. Przy milionowym kredycie będzie to już ponad 600 zł. W skali roku robią się z tego tysiące złotych – czyli pieniądze, które wcześniej mogły pójść na żywność, rachunki, wakacje, oszczędności czy spłatę innych zobowiązań.

A przecież rata nie jest jedynym kosztem życia. Polskie gospodarstwa domowe już mierzą się z wysokimi cenami energii, usług i mieszkań, a prąd drożeje na giełdzie, co może odbić się na rachunkach w kolejnych latach. Dlatego dla zadłużonej rodziny nawet pozornie niewielka zmiana oprocentowania może oznaczać konieczność kolejnego zaciskania pasa. Najbardziej niepokojące nie jest więc samo widmo podwyżki stóp. Jest nim powrót sytuacji, w której Polacy zamiast zastanawiać się, na co wydadzą pieniądze zaoszczędzone na racie, będą musieli zastanawiać się, z czego pokryją jej wzrost.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover