Sąd zdecydował – łupina słonecznika upuszczona na chodnik jednak nie zaśmieca miasta. Zwycięstwo zdrowego rozsądku?

Prawo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (49) 22.07.2020
Sąd zdecydował – łupina słonecznika upuszczona na chodnik jednak nie zaśmieca miasta. Zwycięstwo zdrowego rozsądku?

Justyna Bieniek

Zapadł wyrok uniewinniający w słynnej sprawie o jedną łupinę słonecznika. Kibic Pogoni Szczecin doczekał się sprawiedliwości i nie zapłaci mandatu za zaśmiecanie chodnika. 

Granice między zdrowym rozsądkiem a chęcią udowodnienia racji

Sprawa mieszkańca Szczecina zaczęła się w ubiegłym roku. W drodze na mecz piłkarski, kierowany bliżej nieokreślonymi emocjami, upuścił na chodnik łupinę po pestce słonecznika. Akt ten zauważył policjant, który zagroził kibicowi mandatem w wysokości 250 zł, twierdząc, że dopuścił się on wykroczenia polegającego na zaśmiecaniu chodnika. Ponieważ sprawca wykroczenia miał odmienne zdanie co do tego, sprawa trafiła do sądu, nadając całej sytuacji rozgłos. Ubolewanie nad jej absurdalnością mieszało się z ogólnospołecznym wywodem na temat granicy, od której zaczyna się zaśmiecania miasta, a przy okazji dogłębnie zbadano stan czystości szczecińskich chodników.

Po dwukrotnym rozpatrzeniu przez sąd rejonowy, sprawa trafiła do sądu okręgowego. Sąd uniewinnił kibica, uznając, że wykroczenie nie miało jednak miejsca, a zaśmiecanie miejsca publicznego nie jest możliwe po upuszczeniu jednej łupiny.

Jedna łupina nie zaśmieci miasta

Doczekaliśmy się zatem finału sprawy, z którego można wyciągnąć kilka wniosków. Pierwszy: czystość chodników w Szczecinie pozostawia wiele do życzenia. Drugi: jedna łupina po pestce słonecznika nie zaśmieca miasta. Trzecia: za udowodnienie racji zapłacimy wszyscy.

Polski wymiar sprawiedliwości w swojej historii przebrnął przez niejedno absurdalne postępowanie. Tu, jak w innych postępowaniach o podobnej doniosłości popełnianego czynu, moglibyśmy śledzić wzloty i upadki prawnej argumentacji, by ostatecznie doczekać się pomyślnego dla obywatela rozstrzygnięcia. Tak to już jest, że praworządność wymaga ofiary i kosztów. A te są niemałe, w końcu zaangażowane zostały dwie instancje. Patrząc na całość postępowania trudno nie odnieść wrażenia, że zabrakło zdrowego rozsądku. I niestety zabrakło go osobie, która zdrowym rozsądkiem powinna się kierować w szczególności. Może więc w przyszłości nie powinniśmy się dziwić, że nie ufamy zbytnio policjantom. Oni natomiast nie powinni się dziwić, że w opinii społeczeństwa nie odznaczają się zbyt wysokim poważaniem i roztropnością.

49 odpowiedzi na “Sąd zdecydował – łupina słonecznika upuszczona na chodnik jednak nie zaśmieca miasta. Zwycięstwo zdrowego rozsądku?”

  1. Na tej jednej łupinie, to on został złapany. A ile naprawdę wyrzucił, to już tylko on sam wie.
    A z obserwacji wiem, że ci od słoneczników, to zwykle najwięksi syfiarze.

    • Dokładnie – jeśli sędzia myśli, a z kontekstu (wyroku) zdaje się, że tak jest, że to była pierwsza i ostatnia łupina rzucona na chodnik, to delikatnie rzecz ujmując, do najinteligentniejszych nie należy. Śmiechu warte, szkoda słów. Na zasadzie analogii można wyrywać komuś włos z głowy bo „to tylko jeden włos”, więc „się nie liczy jako wyrywanie” / śmiecenie, albo zrywać kwiatki z kwietnika – bo to przecież tylko jeden kwiatek.

      • Sędzia dał wyraz oczywistej oczywistości że ta sprawa jest bzdurą.
        Że rozpędzanie machiny prawnej dla jednej skorupki nie ma sensu.
        Że jedna skorupka nie jest w stanie zaśmiecić już zaśmieconych chodników.

        Tu nie chodzi o jedną skorupkę rzuconą na ziemię – tylko o to że nie używa się armaty do zabicia muchy.

        • „rozpędzanie machiny prawnej” – acha, już teraz wiem – machiny prawnej nie rozpędził ten który rzucił łupinę i odmówił przyjęcia mandatu. Możesz iść w zaparte w ocenie tej oczywistej sytuacji, powodzenia.

          • Oczywiście możesz być za paraliżem systemu sądowniczego, czemu nie.
            Bo wybór jest albo-albo.

          • Jak pokazuje wyrok zrobił to słusznie. I policjant działając absurdalnie mógł się spodziewać konsekwencji.
            Dlaczego ktoś niewinny miałby przyjąć mandat? Jeżeli jutro dostaniesz list z policji że w związku z przekroczeniem prędkości w miejscowości oddalonej od twojego obecnego miejsca pobytu o 309 km dostajesz mandat 250 zł – a ty nie masz samochodu, ani prawa jazdy i nigdy nie jeździłeś samochodem i nawet nie umiesz, to go zapłacisz żeby nie rozkręcać maszyny prawnej na tak absurdalną sprawę?

          • Tylko ze tu sprawcę złapano na gorącym uczynku był taki niewinny jak złodziej który przed chwilą wyniósł worek kasy ale akurat minutę później przyłapali go jak z kasy wyciągał ostatnie 100 zł

          • Skąd wiesz że sąd nie wziął pod uwagę że wyrzucił w ten sposób cały słonecznik? Raczej jeżeli chcesz stosować porównania to on jest tak niewinny jak człowiek który wyszedł do sklepu kupił tam paczkę papierosów i czipsów, a potem został przyłapany na tym że wszedł do windy i nie zatrzymał drzwi dla sąsiadki która przez to musiała poczekać 37 sekund aż winda zjedzie na dół i wróci z powrotem.
            Przypuszczalnie twojego pana 100 zł sąd by skazał, a pan winda ma to samo co pan słonecznik czyli niewinność.

      • 1. za wyrwanie jednego włosa raczej nikt cię nie skaże.
        2. sąd mógł mieć świadomość że to był cały słonecznik i ocenić że to dalej nie szkodzi bo kupony słonecznika to nie resztki butelek lub papierki po cukierkach.

        Dla testy wyszedłem z domu – pierwszy kawałek rozbitego szkła znalazłem po 5m, pierwszy wyrzucony papier po jakimś produkcie po 20 m. O petach nie będę wspominał…

        • Bo jedną łupinką nie jest się w stanie zaśmiecić. Kropka.
          Każde wykroczenie czy przestępstwo ma swój próg – i nawet jeśli jest orzekana wina, to może nie być kary – bo jest niewspółmierna.

          • Dziwne to czemu w niektórych krajach za rzucie jednej gumy sa ogromne kary

          • Słusznie że w innych krajach wskazujesz na żucie jednej gumy która się przykleja potem do butów i robi syf pozostający tam gdzie upadnie przez tygodnie albo miesiące. Tylko w artykule jest mowa o łupinie słonecznika która robi tyle (a objętościowo nawet mniej) bałaganu niż spadający z drzewa liść.

            Problemem jest jak zwykle wybiórczość władzy. Tutaj ewidentnie widać że szukano do czego się przywalić. Ostatnio stałem w kolejce do sklepu i patrzyłem sobie na dość ruchliwe przejście dla pieszych przez które co chwila bez zatrzymania przejeżdżali rowerzyści niejednokrotnie wymuszając awaryjne hamowanie na samochodach. Obok przechodzil patrol i jeden z rowerzystów tak się przestraszył patrolu (który zobaczył sekundę przed wjazdem na pasy) że się prawie przewalił na pasach tzn. Wjechał pod jadący pojazd który z piskiem hamował i jak zobaczył policję to sam za hamował ale nie przed przejściem tylko już jak znalazł się na przejściu (gdzie zatrzymał się – podparł się nogą i ruszył dalej).
            Wszystko pod nosem policji która zwyczajnie szła dalej (było słychać pisk hamulców) więc nie dało się nie zwrócić uwagi na zdarzenie.

            Innym razem stroje na światłach obok mnie dziewczyna na rowerze. Zapaliło się zielone ja poszedłem ona pojechała – byliśmy tylko my – nikomu nie zajechała drogi, nie spowodowała niebezpiecznej sytuacji patrol wychodzący zza rogu – cyk mandacik za jazdę po pasach.

          • No już ze 15 lat, ale taki przypadek:
            Halt i „będzie mandat 50 zł” za przechodzenie w miejscu niewyznaczonym. Podczas wypisywania mandatu w tym samym miejscu około 20 osób przeszło pomiędzy jadącymi samochodami – bez żadnej reakcji policmajstra.

            Wkurzenie skutkuje odmową przyjęcia mandatu, sprawa sądowa na której było <10 osób z dowodem w postaci zapisu monitoringu, zakończona mandatem 50 zł i 150 zł kosztów postępowania oraz skierowanie "sprawy policjanta" do BSW na wniosek "obrony" (de facto było to chyba z urzędu po ujawnieniu zapisu z monitoringu) – z tego co pamiętam oberwał okrutnie za niestosowanie się do ich etyki pracy, narażenie swoim brakiem reakcji na utratę życia i zdrowia przechodniów etc.

            Było nie zadzierać i nie zapominać od czego są.

          • a) Mają wydolny system sądowniczy,
            b) guma czy papieros to nie łupinka (łupinka jest naturalna i się rozkłada w ciągu kilku dni).
            c) inne kraje nie muszą być wyznacznikami zdrowego podejścia

          • Łupinka nie rozkłada się dni tylko miesiące kilka dni to nawet owoc się nie rozkłada. Naprawdę prawo powinno być przestrzegane potem mamy takie multum „to tylko” To tylko 1 łupina, to tylko 1 guma, to tylko 10 km ponad limit a może potem kolejne 10, to tylko kilka domów po co będę zwalniał przejadę tą 100 w zabudowanym itd. Ten kraj składa się z takich „to tylko” a potem burdel wszędzie. Bardzo żałuję ze nie ma u nas takiej kultury jak w Japonii.

          • Ale ja cię doskonale rozumiem – tyle że takie tworzenie zapalników jest nienormalne. Przypominam że prawo powinno być sprawiedliwe a kara współmierna do przewinienia. To nie Korea że za każde przewinienie kara śmierci albo obóz pracy.

          • Tylko stan na dziś masz taki że widzisz ludzi którzy tłuką butelki na chodniku z nudów, wyrzucają papierki, pety itd. I oni sobie chodzą i śmiecą a jakieś człowiek który uznał że łupina słonecznika brudzi tyle co liści spadający z drzewa został ukarany.

            Protip – rodzice kolegi mieli na działce słoneczniki. Ptaki je wydziobywaly zgadnij czy leciały wyrzucić łupiny do kosza. Kogo ukarzesz za to a kogo za łupiny kasztanów które leżą na ulicy co jesień koło kasztanowca?

  2. nie ufamy zbytnio policjantom. Oni natomiast nie powinni się dziwić, że w opinii społeczeństwa nie odznaczają się zbyt wysokim poważaniem i roztropnością.

    Rzekłbym że inteligencją przede wszystkim nie grzeszą, oczywiście w opinii społeczeństwa.

  3. Gdyby tych łupin było 10 tysięcy, wątpliwości by nie było. Pytanie – od ilu łupin liczy się wykroczenie?

  4. Jedna guma do żucia też i następnie widać zafajdane chodniki nie do wyczyszczenia ogólnie brak wychowania i kultury i tak teraz zostaje bohaterem będą go zapraszać na salony może w przyszłości radnym zostanie

    • Tylko już nawet jedna guma do żucia szkodzi. Spacerowałem kiedyś z dzieckiem? Tu musisz utwardzać bo potłuczone szkło, tu psia kupa i niech nie wstępnie, a tu guma i niech nie wstępnie. Nigdy nie zdarzyło mi się natomiast zmienić kroku bo leżał liść albo kupna słonecznika.

  5. Może zrobił to przed kościołem to go policja nekała, ale wtedy gość by dożywocie w polsce pewnie dostał.

  6. A czy łupina od fistaszka zaśmieca miasto? Pestka dyni? A obierka od ziemniaka? A łupina orzecha kokosowego? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi…

  7. Istnieje coś takiego jak pouczenie, czy upomnienie. Gdyby ten policjant zwrócił facetowi uwagę, ten złoczyńca zapewne by lupinke podniósł i
    przeprosił za zaistniały incydent. I to by go czegoś nauczyło. Nie doprowadzamy takich spraw do granic absurdu, bo wszyscy na tym tracimy

  8. no i dobrze, że sąd widzi różnicę między czynem przypadkowym, nieumyślnym incydentalnym,
    a takim dokonanym z premedytacją, ciągłym, zamierzonym i mającym oznaki lekceważenia norm społecznych i prawnym.

    który by wyglądał tak, że np. siedzieli na przystanku i cały zapluli łupinami.

    A także że jednak sąd chroni przed głupkowatym czepialstwem policji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *