1. Home -
  2. Finanse -
  3. Mogą nastąpić zmiany w ocenie zdolności kredytowej. Trwają już dyskusje

Mogą nastąpić zmiany w ocenie zdolności kredytowej. Trwają już dyskusje

Większość z nas kojarzy BIK jako miejsce, do którego zaglądamy przed pójściem po kredyt, by sprawdzić, czy nasze dawne potknięcia finansowe nie zamknęły nam drogi do hipoteki. Mało kto jednak wie, że za kulisami toczy się właśnie wojna o to, kto tak naprawdę ma prawo zarabiać na historii kredytowej 25 milionów Polaków. UOKiK, próbując pogodzić interesy wszystkich stron, szykuje się do roli sędziego w sporze, który może na nowo zdefiniować sposób, w jaki banki oceniają naszą zdolność kredytową. 

Marek Śmigielski23.01.2026 11:22
Finanse

To BIK ma w tym momencie dostęp do danych, ale może się to zmienić

Mechanizm funkcjonowania BIK opiera się na tym, że banki wymieniają między sobą dane o saldach, dochodach i zadłużeniu klientów, wykorzystując biuro jako centralny hub. Sektor bankowy dostarcza dane bezpłatnie, a następnie odkupuje gotowe analizy scoringowe, finansując w ten sposób działalność spółki, której jest akcjonariuszem. Tylko w 2024 roku BIK wygenerował 284 mln zł przychodu, wypracowując blisko 70 mln zł zysku, który w formie dywidendy wrócił do największych banków w Polsce. 

Dla podmiotów takich jak Krajowy Rejestr Długów czy ERIF, brak dostępu do danych objętych tajemnicą bankową stanowi barierę nie do przebycia. Obecnie dysponują one jedynie informacjami o płatnościach pozabankowych, fakturach czy alimentach.  

Jak podaje money.pl, zdaniem zwolenników demonopolizacji, obecny układ ogranicza konkurencję i przekłada się na wyższe koszty finansowania dla klienta. Weryfikacja celowości utrzymywania tego monopolu stała się przedmiotem postępowania wyjaśniającego UOKiK, który bada, czy zasady oceny zdolności kredytowej nie prowadziły do sztucznego osłabienia konkurencji cenowej w sektorze. 

Konflikt interesów i arbitraż UOKiK 

Za postulatem otwarcia baz danych stoi konkretna koalicja interesów. Związek Przedsiębiorstw Finansowych dąży do wpisania zmian w Prawie bankowym do procedowanej właśnie ustawy o kredycie konsumenckim. Jest to strategia „wszystko albo nic” – próba wykorzystania unijnej legislacji do siłowego otwarcia dostępu do najcenniejszych danych finansowych. Z kolei banki podnoszą argumenty o bezpieczeństwie i konieczności utrzymania jednego, centralnego rejestru jako gwaranta trafnej analizy ryzyka. 

Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, staje w tym sporze w roli arbitra. Choć urząd antymonopolowy popiera ideę wyrównania szans między BIK a BIG, odcina się od wprowadzania tak głębokich zmian w ramach implementacji dyrektywy CCD II. Urząd wskazuje na inny, docelowy model: państwową, centralną bazę danych kredytowych. Takie rozwiązanie odebrałoby kontrolę nad danymi prywatnemu podmiotowi bankowemu, ale niekoniecznie przekazałoby ją w ręce prywatnych biur informacji gospodarczej. 

Brukselski kierunek: FiDA zamiast monopolu 

Należy jednak zauważyć, że plany tworzenia państwowych centrów danych mogą okazać się spóźnione względem regulacji unijnych. Nadchodzące rozporządzenie FiDA (Framework for Financial Data Access) zakłada przeniesienie kontroli nad historią kredytową bezpośrednio na konsumenta. To klient, a nie bank czy centralne biuro, ma decydować, komu i na jakich zasadach udostępni swoje dane finansowe. 

Z perspektywy klienta większa konkurencja między rejestrami może oznaczać lepsze modele scoringowe i wyższą dostępność kredytu. Z drugiej strony, rozproszenie danych między wiele podmiotów rodzi ryzyko niespójności i opóźnień w ich aktualizacji. Podstawą bezpieczeństwa musi pozostać rzetelność informacji – w starciu o kontrolę nad danymi Polaków, najmniej powinno chodzić o dywidendy akcjonariuszy, a najwięcej o przejrzystość decyzji, które determinują wypłacalność milionów gospodarstw domowych. 

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi