Pozwolenie tylko dla wybranych. Koniec z "lokatą kapitału"
Nowe regulacje uderzają w model inwestycyjny (popularny jak widać nie tylko w Polsce, ale również w krajach Europy Zachodniej) polegający na kupowaniu nieruchomości „na wszelki wypadek” lub jako wakacyjną bazę wypadową.
Zgodnie z propozycją władz miasta, każda osoba, która posiada już nieruchomość w innym miejscu, a chce kupić mieszkanie w Amsterdamie do okazjonalnego użytku, będzie musiała uzyskać specjalne zezwolenie.
Co ważne, zdobycie takiego dokumentu dla nowych nabywców (od stycznia 2026 r.) będzie obwarowane dość rygorystycznymi warunkami. Jak podaje portal dutchnews.pl, urzędnicy nie wydadzą zgody, jeśli lokal ma służyć jedynie rekreacji (lub celom inwestycyjnym).
Przyszły właściciel będzie musiał udowodnić, że jego obecność w mieście jest niezbędna - na przykład z powodu pracy (minimum dwa dni w tygodniu przez co najmniej pół roku) lub konieczności sprawowania opieki nad mieszkańcem Amsterdamu (minimum 8 godzin tygodniowo). Alternatywą jest wykazanie, że mieszkało się w mieście przez co najmniej trzy lata przed wyjazdem za granicę.
Amsterdam sprawia sprawę jasno. Nieruchomości są do mieszkania, a nie do okazjonalnego odwiedzania
Zita Pels, odpowiedzialna w ratuszu za politykę mieszkaniową, nie ukrywa, że nowe prawo ma na celu optymalizację wykorzystania istniejących zasobów. Szacuje się, że w mieście stoi obecnie od 2,5 do 3 tys. pustych "drugich mieszkań", podczas gdy tysiące osób zmagają się z kryzysem bezdomności lub brakiem dostępnych lokali.
Urzędniczka przytacza przy tym jaskrawy przykład marnotrawstwa - mieszkanie w dzielnicy Amsterdam Oost, stojące puste przez większość czasu, ponieważ należy do rodziny z Chin, która spędza w nim wakacje raz na trzy lata. Władze miasta stawiają sprawę jasno - jeśli ktoś chce przebywać w Amsterdamie krótko, powinien skorzystać z hotelu. Mieszkania mają służyć stałym rezydentom.
Co z obecnymi właścicielami? Ma obowiązywać okres przejściowy
Rewolucja dotknie nie tylko nowych nabywców. Osoby, które obecnie posiadają pied-à-terre w stolicy, otrzymają pozwolenie ważne tylko przez rok.
Co jednak będzie później? Obecnie to przedmiot gorących dyskusji w radzie miasta. Partia D66 domaga się jasności dla obecnych użytkowników i uwzględnienia sytuacji życiowych, takich jak chociażby rozwody. Ratusz zapowiada wprowadzenie klauzuli „elastyczności” dla urzędników wydających decyzje, ale nie do końca wiadomo, jak to będzie wyglądać w praktyce.
Warto przy okazji zauważyć, że amsterdamskie przepisy nie zakazują posiadania drugiego mieszkania. Jeśli właściciel zdecyduje się wynająć lokal na stałe osobie, która się w nim zamelduje i uczyni z niego swoje centrum życiowe, pozwolenie nie będzie wymagane. Tym samym zablokowane jest jedynie trzymanie pustostanu w oczekiwaniu na "wzrost wartości” lub pod najem krótkoterminowy.
Działania Amsterdamu mocno kontrastują z tym, co dzieje się w polskiej polityce mieszkaniowej. Holendrzy wprowadzają rozwiązania, które wprost ingerują w sposób dysponowania własnością, podczas gdy w Polsce ogromne emocje wzbudza już kwestia dodatkowego opodatkowania - a nie jakichkolwiek zakazów posiadania kolejnych nieruchomości.
Głosowanie nad nową polityką odbędzie się jeszcze w grudniu.
Zobacz też: Nagły zwrot w sprawie podatku katastralnego. Projekt trafi do Sejmu jeszcze przed świętami
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj