- Bezprawnik -
- Moto -
- Nie będę gasić cudzego auta własną gaśnicą. Prawo stoi po mojej stronie
Nie będę gasić cudzego auta własną gaśnicą. Prawo stoi po mojej stronie
Widok płonącego samochodu nie jest codziennością - w takich sytuacjach często nie wiemy, jak się zachować. Czy przejeżdżając obok pojazdu, z którego wydobywa się ogień, mamy obowiązek zabrać własną gaśnicę i reagować? Jak zawsze wiele zależy od sytuacji. O jednym należy jednak pamiętać - nasze bezpieczeństwo to podstawa.
Czy prawo nakazuje gaszenie cudzego auta? Art. 162 k.k. a płonący samochód
Polski Kodeks karny nie zawiera przepisu, który nakazywałby obywatelowi gaszenie pożarów innych pojazdów. Nie ma też przepisu mówiącego wprost "musisz użyć swojej gaśnicy". Jest za to art. 162 § 1 k.k., który penalizuje nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeśli można tej pomocy udzielić bez narażania siebie lub innych osób. Za złamanie tego przepisu grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Warto jednak wziąć pod uwagę szereg innych zmiennych powodujących, że interwencja z wykorzystaniem gaśnicy wyjętej z bagażnika naszego pojazdu nie zawsze jest koniecznością. Kluczowe w kontekście zacytowanego artykułu jest bowiem stwierdzenie "pomocy człowiekowi". Ten przepis chroni bowiem ludzi, a nie maszyny.
Ratowanie mienia a ratowanie życia – kluczowe rozróżnienie
Innymi słowy - nie mamy prawnego obowiązku ratować cudzego samochodu przed spaleniem. Mamy jednak obowiązek zareagować, jeśli w płonącym pojeździe (albo w jego pobliżu) jest osoba, której grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie w kontekście naszej reakcji. Pusty, zaparkowany samochód, który zaczyna dymić, to sytuacja, w której prawo nie nakazuje nam ryzykowania zdrowia dla ratowania cudzego mienia. Ale samochód, w którym ktoś siedzi uwięziony, albo obok którego leży ranny kierowca - to już zupełnie inna sytuacja, objęta obowiązkiem ze wspomnianego już art. 162 k.k.
Kiedy powstaje obowiązek pomocy przy pożarze samochodu?
Bezpośrednie zagrożenie życia osoby w płonącym pojeździe
Do udzielenia pomocy jesteśmy więc obowiązani zwłaszcza w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. To musi być sytuacja poważna - realne ryzyko śmierci albo trwałego uszczerbku, a nie każda niedogodność. W praktyce mowa przede wszystkim o osobach uwięzionych w płonącym pojeździe - podobna logika stoi zresztą za tym, kiedy powstaje obowiązek wybicia szyby w samochodzie, w którym zostało dziecko. Warto jednak pamiętać, że nie robimy tego za wszelką cenę. Obowiązek dotyczy tylko sytuacji, w których faktycznie coś możemy zrobić. Jeśli pożar jest już zbyt rozwinięty albo nie mamy odpowiedniego sprzętu, lepiej nie zgrywać bohatera. Wówczas sami możemy stać się ofiarami. Warto zaznaczyć, że mimo istnienia tego przepisu od lat, realne postępowania karne z art. 162 k.k. wciąż należą do rzadkości - co jednak nie zmienia faktu, że sam obowiązek prawny istnieje i w razie skrajnego zaniechania może zostać wyegzekwowany.
Kiedy nie musimy ryzykować własnego bezpieczeństwa?
Tym bardziej, że pożar samochodu w wielu przypadkach oznacza realne ryzyko dla każdego, kto podejdzie zbyt blisko - np. groźbę wybuchu, zwłaszcza przy instalacji LPG. Wówczas nikt nie może nas zmusić do wejścia w ten obszar, a prawo zwalnia z obowiązku pomocy, gdy wymagałaby ona narażenia własnego życia.
Telefon pod numer 112 jako wystarczająca forma pomocy
W wielu sytuacjach za udzielenie pomocy uznaje się wezwanie straży pożarnej czy pogotowia ratunkowego za pomocą numeru alarmowego 112. To najbezpieczniejsze możliwe działanie wskazujące na to, że zdecydowaliśmy się na podjęcie reakcji. Podobnie wygląda zresztą obowiązek udzielenia pomocy ofierze wypadku - jego podstawowym elementem jest właśnie wezwanie ratowników i policji. Obowiązek pomocy wygasa także wówczas, gdy na miejscu zdarzenia pojawiają się odpowiednie służby - to one przejmują wówczas odpowiedzialność za tę sytuację.
Obowiązkowa gaśnica w aucie – czy musimy jej użyć przy cudzym pożarze?
Skoro polskie przepisy każą wozić gaśnicę w każdym aucie, można by pomyśleć, że skoro ją mamy, powinniśmy jej użyć wobec cudzego pożaru. To jednak nie do końca poprawna teoria. Obowiązek posiadania gaśnicy wynika z przepisów o wyposażeniu technicznym pojazdów i dotyczy przede wszystkim gaszenia pożaru własnego samochodu (np. w sytuacji zwarcia instalacji elektrycznej). Nie musimy więc pełnić roli strażaka-ochotnika w sytuacji zapłonu innego pojazdu z wykorzystaniem własnej gaśnicy.
Mity wokół gaśnicy samochodowej i kontroli drogowej
Co ciekawe, wokół obowiązkowego wyposażenia auta narosło wiele mitów - zestaw trójkąt, apteczka i gaśnica wcale nie jest w całości wymagany przez prawo, bo apteczki w samochodzie osobowym wozić nie musimy. Podczas rutynowej kontroli policjant nie ukarze nas też za to, że gaśnica straciła legalizację - mandat grozi przede wszystkim za jej brak. Trzeba jednak pamiętać, że przepisy wymagają umieszczenia gaśnicy w miejscu łatwo dostępnym, więc gaśnica zakopana na dnie bagażnika może zostać zakwestionowana.
Dlaczego kilogramowa gaśnica nie ugasi płonącego auta?
Warto także pamiętać, że gaśnica samochodowa to zazwyczaj niewielkie urządzenie, które jest skuteczne głównie w początkowej fazie pożaru, np. gdy z komory silnika zaczyna wydobywać się dym. Nie jest ona przystosowana do gaszenia rozwiniętego pożaru całego pojazdu, a próba jej użycia w takiej sytuacji może być po prostu nieskuteczna - nie bez powodu pojawiają się głosy, że obowiązkowa gaśnica w samochodzie jest bezużyteczna, gdy ogień obejmie już auto. Potwierdzają to zresztą dane Państwowej Straży Pożarnej, według których niewielka, kilogramowa gaśnica z bagażnika nie ma szans dotrzeć do faktycznego źródła pożaru w komorze silnika, a rozwinięty pożar samochodu jest w stanie opanować wyłącznie interwencja straży pożarnej. Warto więc po prostu mierzyć swoje siły na zamiary i mieć z tyłu głowy kwestię swojego bezpieczeństwa.
zobacz więcej:










