- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Nie wierzę w hasło „kup pompę ciepła”. Przy starym domu to zbyt duże uproszczenie
Nie wierzę w hasło „kup pompę ciepła”. Przy starym domu to zbyt duże uproszczenie
Przez lata gaz ziemny był przedstawiany jako paliwo ekologiczne, czystsze i nowocześniejsze od węgla, a przede wszystkim jako naturalne paliwo przejściowe na drodze do zielonej transformacji. W czasach, gdy rozwijano gazociąg Nord Stream i Europa coraz mocniej uzależniała swoją energetykę od rosyjskiego gazu, nikt z unijnych decydentów nie przedstawiał gazu jako paliwa, od którego należy jak najszybciej odejść.
Dziś narracja jest zupełnie inna. Gaz, który przez lata miał być elementem transformacji energetycznej, znalazł się na celowniku polityki klimatycznej. Od 2028 r. ma zacząć działać ETS2, obejmujący m.in. paliwa wykorzystywane do ogrzewania budynków. Koszt emisji CO2 będzie więc wpływał na cenę paliwa.
Rok 2027 będzie więc szczególny. Nie dlatego, że od stycznia gaz automatycznie zdrożeje z powodu ETS2, ale dlatego, że właśnie wtedy właściciele domów będą musieli coraz poważniej zastanawiać się, jak wygląda ekonomiczna przyszłość ogrzewania gazowego. I pojawia się zasadnicze pytanie: czy istnieje rzeczywiście tania alternatywa?
Ogrzewanie gazem droższe przez ETS2. O ile wzrosną rachunki?
Jedną z konkretniejszych prognoz przedstawiło Forum Energii. Według jego analizy koszt ogrzewania gazem może wzrosnąć o około 17 proc. w pierwszym okresie funkcjonowania systemu, o około 21 proc. w 2030 r., a w dalszej perspektywie wzrost może być znacznie większy.
Nie oznacza to oczywiście, że każda rodzina otrzyma rachunek dokładnie o taki procent wyższy. Są to wyniki modelowania przy określonych założeniach dotyczących cen energii i emisji. Mechanizm jest jednak prosty. Jeżeli cena uprawnień do emisji CO2 będzie wysoka, dostawca paliwa poniesie większy koszt, który ostatecznie może zostać uwzględniony w cenie gazu.
Znacznie łatwiej zrozumieć mechanizm na przykładzie. Przy cenie uprawnienia na poziomie około 45 euro za tonę CO2 dodatkowy koszt gazu może być liczony w dziesiątkach groszy za metr sześcienny. Dom zużywający 2000 m³ gazu rocznie mógłby więc zapłacić około 800 zł więcej, przy 3000 m³ – około 1200 zł, a przy 4000 m³ – około 1600 zł. Wskazany przykład to jedynie symulacja, a nie przyszła taryfa. Największą niewiadomą pozostaje bowiem przyszła cena uprawnień ETS2.
Najpierw zachęcali do wymiany kotłów na gazowe, teraz będą zniechęcać
Trudno nie zauważyć sprzeczności w dotychczasowej polityce. Państwo przez lata zachęcało Polaków do wymiany starych kotłów. Gaz był znacznie mniej emisyjny niż węgiel i w wielu przypadkach przedstawiano go jako rozsądny etap modernizacji ogrzewania.
Ludzie inwestowali więc w kotły, przyłącza i instalacje, często wydając na ten cel oszczędności życia. Tylko w rekordowym okresie obejmującym lata 2021–2025 w Polsce przybyło łącznie od 350 tys. do około 400 tys. nowych odbiorców gazu ziemnego (gospodarstw domowych). Dziś słyszą, że gaz powinien być stopniowo wypierany, ponieważ nadal jest paliwem kopalnym, a w debacie coraz częściej pada hasło: koniec pieców gazowych.
Co ma zrobić właściciel domu, który kilka lat temu zainwestował w rozwiązanie zgodne z ówczesnymi zaleceniami? Przypuszczalnie inwestycja nie zdążyła mu się jeszcze nawet zwrócić.
Nie jest to wyłącznie pytanie o rachunek, ale także pytanie o stabilność prawa i wiarygodność długoterminowej polityki energetycznej. Kocioł gazowy nie jest urządzeniem kupowanym na dwa czy trzy lata. Inwestycja ma służyć przez kilkanaście lat. Jeżeli w tym czasie regulacje radykalnie zmieniają opłacalność jego użytkowania, ryzyko ponosi przede wszystkim właściciel nieruchomości. Poza tym jeżeli właściciel częściowo sfinansował wymianę kotła z dotacji państwowej, powstaje kolejna wątpliwość – czy publiczne środki są wydawane prawidłowo.
„Kup pompę ciepła” – tylko za co?
Najczęściej proponowaną alternatywą jest pompa ciepła. W odpowiednio ocieplonym domu, z dobrze zaprojektowaną instalacją, może być bardzo efektywnym źródłem ogrzewania. Problem zaczyna się wtedy, gdy przedstawia się ją jako rozwiązanie uniwersalne. Pompa ciepła nie produkuje energii. Ona ją pobiera. Jej efektywność zależy od temperatury zewnętrznej, parametrów instalacji oraz charakterystyki budynku. Inaczej będzie pracowała w nowym domu z ogrzewaniem niskotemperaturowym, a inaczej w starym budynku wymagającym wysokiej temperatury zasilania.
Dlatego hasło „odejdź od gazu, kup pompę ciepła” jest zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem. Na pytanie o najlepsze źródło ogrzewania nie ma jednej odpowiedzi dla każdego domu.
Pompa ciepła a prąd. Energia nie bierze się z gniazdka
W debacie klimatycznej często pomija się jeszcze jeden fakt. Pompa ciepła jest urządzeniem elektrycznym. Tymczasem Polska nadal korzysta z elektrowni konwencjonalnych. Udział OZE rośnie, ale krajowy system energetyczny nie stał się przecież nagle całkowicie bezemisyjny. Nie każda kilowatogodzina zużyta przez pompę ciepła pochodzi więc bezpośrednio z wiatraka czy panelu fotowoltaicznego.
I nie chodzi o to, aby z tego powodu dyskwalifikować pompę ciepła. Chodzi o coś znacznie prostszego: oceniając skutki transformacji, trzeba patrzeć na cały system, a nie tylko na urządzenie znajdujące się w domu. Większości konsumentów jest obojętne, czym ogrzewają dom, byle było to źródło efektywne i relatywnie tanie.
Jeżeli jednocześnie elektryfikujemy ogrzewanie, transport i kolejne sektory gospodarki, zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło. Do tego dochodzi zużycie energii przez AI – same centra danych obsługujące sztuczną inteligencję potrzebują ogromnych ilości prądu. Potrzebne będą więc nie tylko nowe źródła odnawialne, lecz także stabilne moce wytwórcze, sieci przesyłowe i rozwiązania pozwalające zapewnić energię wtedy, gdy nie wieje i nie świeci.
Klimatyczna matematyka. Kogo stać na termomodernizację i nowe ogrzewanie?
Unijna koncepcja jest teoretycznie prosta: droższe paliwa kopalne mają skłonić obywateli do inwestowania w technologie niskoemisyjne. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek nie ma pieniędzy na taką inwestycję.
Termomodernizacja, nowe ogrzewanie, instalacja elektryczna, fotowoltaika czy magazyn energii wymagają kapitału. A nie każda rodzina dysponuje oszczędnościami pozwalającymi przeprowadzić kompleksową modernizację domu. Nawet nowy preferencyjny kredyt na termomodernizację domu pozostaje kredytem, który trzeba spłacić. Powstaje więc pytanie o społeczną sprawiedliwość całego mechanizmu. Czy rzeczywiście rozsądne jest podnoszenie kosztu korzystania z istniejącego źródła ogrzewania po to, aby zmusić właściciela do zakupu nowego? Zwłaszcza gdy ten sam właściciel może mieć już kredyt hipoteczny, wysokie koszty życia i inne rosnące rachunki.
Polityka klimatyczna miała uprościć energetykę. Tymczasem ją komplikuje
Największym problemem obecnej polityki klimatycznej nie jest sama walka z emisjami. Trudno przecież kwestionować sens ograniczania smogu czy poprawy efektywności energetycznej. Problemem jest przekonanie, że każdy kolejny problem można rozwiązać kolejną regulacją, opłatą lub zakazem.
Gaz ma być droższy, żeby zachęcić do pompy ciepła. Pompa wymaga prądu, którego produkcja musi zostać zmieniona. Potrzebne są nowe sieci, magazyny i źródła energii. Do tego dochodzą kolejne regulacje dotyczące budynków, samochodów, ogrzewania i paliw. W pewnym momencie warto więc zadać pytanie, czy zamiast upraszczać system energetyczny, nie tworzymy coraz bardziej kosztownej i skomplikowanej konstrukcji regulacyjnej.
ETS2 najmocniej uderzy we właścicieli starych domów
Właściciel nowego, dobrze ocieplonego domu ma znacznie większe możliwości dostosowania się do zmian. Może ograniczyć zużycie energii, zamontować pompę ciepła, fotowoltaikę czy magazyn energii.
Natomiast właściciel starego domu ma ograniczone pole działania. Kompleksowa modernizacja może być poza jego zasięgiem finansowym. I właśnie dlatego ETS2 może mieć wymiar nie tylko klimatyczny, lecz także społeczny. Unia Europejska zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego powstał Społeczny Fundusz Klimatyczny, którego zadaniem jest pomoc gospodarstwom najbardziej narażonym na skutki transformacji.
Tyle że sam fakt tworzenia funduszu pokazuje, że projektowana zmiana może generować realne problemy społeczne. Można więc zadać niewygodne pytanie: jeżeli trzeba tworzyć wielomiliardowy fundusz, aby łagodzić skutki systemu, to czy nie warto najpierw zastanowić się, czy sam system został zaprojektowany w najbardziej racjonalny sposób?
Rok 2027 rokiem rachunku sumienia dla domów ogrzewanych gazem
Rok 2027 nie powinien być przedstawiany jako data, od której wszystkim nagle wzrosną rachunki za gaz. Wprowadzenie ETS2 zaplanowano na 2028 r., a jego rzeczywisty wpływ będzie zależał m.in. od ceny uprawnień i sytuacji na rynku paliw. Będzie to jednak dobry moment, aby właściciele domów zaczęli liczyć nie tylko cenę urządzenia, ale cały koszt ogrzewania w perspektywie kilkunastu lat. Największym błędem byłoby zastąpienie jednej uproszczonej narracji drugą.
Najpierw słyszeliśmy, że gaz jest dobrym paliwem przejściowym. Dziś coraz częściej słyszymy, że rozwiązaniem jest elektryfikacja ogrzewania. Tymczasem prawda jest bardziej skomplikowana. Nie ma jednego źródła ciepła dobrego dla każdego domu i każdej rodziny.
Jeżeli transformacja energetyczna ma być rzeczywiście akceptowana społecznie, obywatel powinien dostać nie tylko nakaz zmiany, ale również rzetelną kalkulację: ile będzie kosztowało obecne rozwiązanie, ile nowe, skąd będzie pochodziła energia i kto poniesie ryzyko kolejnych zmian regulacyjnych.
zobacz więcej:











