1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Nowy, preferencyjny kredyt na termomodernizację domu. Banki stawiają trzy warunki

Nowy, preferencyjny kredyt na termomodernizację domu. Banki stawiają trzy warunki

Sektor bankowy jest gotów uruchomić kredyt na kompleksową termomodernizację domów jednorodzinnych we współpracy z NFOŚiGW — pod warunkiem, że program będzie miał skalę liczoną w miliardach złotych, prostą procedurę i wieloletnią perspektywę. To wnioski z konferencji Stowarzyszenia Fala Renowacji, podczas której przedstawiciele banków odsłonili swoje oczekiwania.

Banki chcą wejść do gry, ale stawiają trzy warunki

Pomysł, by w finansowanie ocieplania polskich domów na większą skalę włączyć kapitał prywatny, nie jest nowy — nowe jest natomiast to, że sektor bankowy zaczął mówić o nim konkretami. Jak podaje "Rzeczpospolita", podczas konferencji pod hasłem „Transformacja energetyczna budynków wymaga renowacji finansowania" branża zastanawiała się, skąd właściwie mają pochodzić pieniądze na modernizację budynków użyteczności publicznej, wielorodzinnych oraz domów jednorodzinnych.

Jarosław Rot z Banku BNP Paribas, występujący jako głos sektora bankowego, nie ukrywał, że banki — z dużą nadpłynnością i rozbudowaną siecią placówek — są zainteresowane stworzeniem takiego produktu razem z NFOŚiGW. Trzeba jednak przyznać, że apetyt branży obwarowany jest kilkoma zastrzeżeniami.

Po pierwsze, wprowadzenie każdego nowego produktu kosztuje banki sporo, więc program musi mieć odpowiednią wielkość — mowa o kilku miliardach złotych — oraz pewną trwałość w czasie. Po drugie, warunki przyznawania finansowania powinny być możliwie najprostsze. Po trzecie wreszcie, banki nie zamierzają brać na siebie merytorycznej oceny tego, czy dana inwestycja faktycznie poprawia efektywność energetyczną.

Według szacunków przedstawionych na spotkaniu tą ścieżką mogłoby przejść od 30 do 40 proc. finansowania termomodernizacji domów jednorodzinnych.

Trzy grupy właścicieli domów według NFOŚiGW

Warto zauważyć, że NFOŚiGW dzieli właścicieli domów na trzy grupy. Pierwsza to osoby bez zdolności kredytowej, którym potrzebne jest wsparcie państwa. Druga obejmuje tych, którzy taki kredyt mogą zaciągnąć — a o tym, od czego zależy zdolność kredytowa, decyduje przede wszystkim wysokość i źródło dochodu. Trzecia to właściciele dysponujący zdolnością kredytową, którzy mimo wszystko wolą finansować inwestycję ze środków własnych i dotacji. Nowy kredyt celowałby przede wszystkim w grupę środkową.

Co czytelnik ma już dziś — programy działające na rynku w 2026 roku

Zanim ewentualny kredyt powstanie, właściciele domów nie zostają z pustymi rękami. Najważniejszym instrumentem pozostaje program Czyste Powietrze. W bieżącej odsłonie można uzyskać dotację rzędu nawet 135 tys. zł na głęboką, kompleksową modernizację, choć warunkiem najwyższego wsparcia jest audyt potwierdzający spadek zapotrzebowania na energię o co najmniej 40 proc. Nie da się ukryć, że program został znacząco uszczelniony — pompy ciepła i kotły kwalifikują się do dofinansowania wyłącznie z listy ZUM, a najwyższy próg dotacji dostępny jest tylko za pośrednictwem gminnych operatorów. Tych ostatnich, według danych z marca 2026 r., było już ponad 1400, czyli mniej więcej 57 proc. wszystkich gmin.

Premia termomodernizacyjna i ulga w PIT

Drugą ścieżką jest premia termomodernizacyjna wypłacana przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Tu logika jest odwrotna niż w przypadku dotacji: przedsięwzięcie musi być w co najmniej połowie sfinansowane kredytem zaciągniętym w jednym z banków współpracujących z BGK (m.in. PKO BP, BNP Paribas, Alior, BOŚ czy VeloBank), a premia spłaca część tego kredytu. Można się domyślać, że to właśnie do tego mechanizmu nawiązuje branżowa dyskusja o włączeniu banków na większą skalę.

Trzecim, często niedocenianym narzędziem jest ulga termomodernizacyjna w PIT. Pozwala odliczyć od dochodu do 53 tys. zł na osobę z tytułu wydatków na ocieplenie, wymianę źródła ciepła czy instalację OZE, a inwestycję trzeba zakończyć w ciągu trzech lat. Dla nowych domów odrębnie funkcjonuje program Moje Ciepło, dopłacający do pomp ciepła do 30 proc. kosztów (45 proc. dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny), nie więcej niż 21 tys. zł. Warto przy tym pamiętać, że — jak pokazują dane — pompa ciepła to najtańsze ogrzewanie domu, choć Polacy wciąż chętniej sięgają po inne źródła ciepła.

Model ESCO obiecujący, ale wciąż raczkujący

Osobnym wątkiem konferencji była modernizacja budynków publicznych w formule ESCO/EPC. Polega ona na tym, że właściciel budynku podpisuje kompleksową umowę z firmą, która przeprowadza audyt, projekt, organizuje finansowanie z kapitału prywatnego i publicznego, wykonuje prace, gwarantuje określony efekt i przez 10–15 lat zarządza energią w obiekcie. Brzmi to atrakcyjnie — a mimo to model nie zdobył dotąd popularności.

Dlaczego? Jak wskazywali uczestnicy dyskusji, bariery nie mają charakteru prawnego. Problemem jest raczej niewiedza samorządów, ich przywiązanie do dotacji oraz braki kadrowe, przez które gminie trudno wynegocjować równorzędną umowę z wyspecjalizowaną firmą. Tu otwiera się pole dla doradców i pośredników — NFOŚiGW pracuje nad tym, by w kontraktach ESCO z jego udziałem gminy mogły korzystać z takich facylitatorów.

Środki publiczne to już tylko część układanki

Wydaje się więc, że kierunek jest jeden: środki publiczne mają być coraz częściej jedynie częścią układanki, a reszta ma pochodzić od banków i inwestorów prywatnych. Zresztą sama termomodernizacja domu spędza Polakom sen z powiek — większość uważa, że stać na nią tylko najbogatszych, dlatego dostęp do prostego, taniego finansowania może okazać się przełomowy. Kiedy dokładnie powstanie kredyt na termomodernizację domów, na razie nie wiadomo — prace dopiero trwają.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi