Jest spora szansa, że nowelizacja ordynacji podatkowej przyniesie podatnikom całkiem sporo mniejszych i większych korzyści
Pamiętacie jeszcze o wielkiej reformie prawa podatkowego, którą Ministerstwo Finansów traktowało na początku kadencji paramentu jako dyżurną wymówkę, by nie dokonywać szybkich korekt szkodliwych rozwiązań prawnych? Przyznam szczerze, zdążyłem już o niej zapomnieć. Okazuje się jednak, że resort w tym czasie rzeczywiście przygotowywał zmiany w ordynacji podatkowej oraz innych ustawach podatkowych. Teraz poznaliśmy założenia reformy.
Zanim przejdziemy do naprawdę interesujących rozwiązań, warto streścić pokrótce te mniej istotne zmiany. Będziemy mogli zapłacić za kogoś podatek do kwoty 5 tys. zł. Obecny limit wynosi zaledwie 1 tys. zł.
Urząd Skarbowy sam nam rozliczy korektę deklaracji podatkowej, z której wynika nadpłata, do kwoty 10 tys. zł. Wyeliminuje to konieczność składania skarbówce wyjaśnień w takich przypadkach. Organy podatkowe będą mogły także samodzielnie korygować drobne błędy w deklaracji podatkowej. W tym przypadku także pojawi się ograniczenie do kwoty 10 tys. zł.
Reforma umożliwi nam także odzyskiwanie opłaty skarbowej. Jeżeli organ uzna nasz wniosek za zasadny, to wypłaci nam pieniądze w ciągu 2 miesięcy bez konieczności wydawania w sprawie decyzji ze wszystkimi wiążącymi się z tym faktem wymaganiami formalnymi. Przy okazji Ministerstwo Finansów chce stworzyć jasne zasady oprocentowania zwrotu opłaty skarbowej.
Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw mają uzyskać ułatwiony dostęp do akt spraw podatkowych, co ma umożliwić im skuteczniejszą interwencję w sprawach trapiących podatników.
Ministerstwo Finansów deklaruje także dalsze usprawnienie walki z wyłudzeniami VAT i działalnością zorganizowanych grup przestępczych. Poważne przestępstwa skarbowe będą mogły być ścigane nawet wtedy, gdy sam podatek już się przedawnił. W prostych zaś pojawi się możliwość wystawienia skarbowego mandatu zaocznego bez osobistej wizyty podatnika w urzędzie.
Co Ministerstwo Finansów na myśli, gdy pisze o "zmianach dotyczących przedawnienia"?
Powyższe założenia nowelizacji ordynacji podatkowej brzmią jednoznacznie pozytywnie. Zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że zdecydowana większość z nich nie stanowi żadnej rewolucji. Ot, mamy do czynienia z drobnymi zdroworozsądkowymi propozycjami zmian w przepisach. Wyjątek stanowić może tutaj ściganie poważnych przestępstw skarbowych już po przedawnieniu zobowiązania podatkowego. Do tego wątku jeszcze wrócimy. W propozycjach Ministerstwa Finansów znalazły się bowiem dwie propozycje, które rzeczywiście wywołają dość poważne skutki z punktu widzenia podatkików.
Pierwszą z nich jest zniesienie obowiązku raportowania krajowych schematów podatkowych. W mocy ma pozostać jedynie konieczność informowania skarbówki o schematach transgranicznych. Krajowy ustawodawca nie może bowiem wyeliminować obowiązków nakładanych wprost przez przepisy unijne. Zamiast tego ma się zmniejszyć liczba formularzy i obowiązków związanych z MDR.
Drugą rewolucję stanowi wyeliminowanie jednej z najbardziej pożałowania godnych praktyk organów podatkowych, na którą od dekad uskarżają się przedsiębiorcy i podatnicy będący osobami fizycznymi:
Urzędy skarbowe nie będą już mogły wszczynać postępowań karnych skarbowych wyłącznie po to, aby „zatrzymać bieg” przedawnienia podatku.
Dzięki temu zakończy się praktyka sztucznego przedłużania spraw podatkowych – po określonym czasie podatnik zyska realną pewność, że jego zobowiązanie wygasa. Przyjęte rozwiązania realizują postulat zgłaszany od wielu lat przez przedsiębiorców.
Nie da się ukryć, że mielibyśmy do czynienia z wywróceniem do góry nogami dotychczasowych reguł gry. Organy podatkowe nie mogłyby już czekać do ostatniej chwili z zamknięciem sprawy danego podatnika. Byłby to koniec z wszczynaniem postępowań karno-skarbowych pod byle pretekstem, byleby tylko zyskać dodatkowe miesiące.
Ktoś mógłby w tym momencie spytać: "w czym tkwi haczyk?". Nie mam wcale na myśli wspomnianej już możliwości ścigania sprawców poważnych przestępstw karno-skarbowych nawet po przedawnieniu zobowiązania. Muszę jednak przyznać, że obydwa rozwiązania wydają się ze sobą łączyć. Prawdziwe pretensje do Ministerstwa Finansów mam o coś zupełnie innego:
Nowe rozwiązania mają wejść w życie zasadniczo od 1 października 2026 roku, natomiast zmiany dotyczące przedawnienia, związane z postępowaniem karnym skarbowym, znajdą zastosowanie od 2031 roku.
Innymi słowy: prawdziwa rewolucja, na którą przedsiębiorcy czekają z wytęsknieniem, ma najwyraźniej nastąpić dopiero za 5 lat. Mam nadzieję, że to jedynie błąd w komunikacji i tak naprawdę chodzi o ściganie sprawców przestępstw skarbowych już po przedawnieniu. Termin pięcioletni miałyby tutaj sens, bo dzięki jego wprowadzeniu nie mielibyśmy do czynienia z potencjalnie niekorzystną zmianą reguł gry w jej trakcie.
Jeśli jednak likwidacja możliwości przerywania biegu przedawnienia poprzez wszczęcie postępowania karno-skarbowego miałaby również wejść w życie od 2031 r., to mam tylko jedno pytanie: kto tam w Ministerstwie Sprawiedliwości doszedł do wniosku, że to dobry pomysł? Akurat to jedno rozwiązanie jest potrzebne polskim podatnikom na przysłowiowe wczoraj.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj