Gdy ma się takich sąsiadów, wrogów nie trzeba
Chyba każdy widział w telewizji lub innych mediach – a może i na własne oczy – osobę, której styl bycia skutecznie uprzykrzał życie sąsiadom. Brak jakiejkolwiek higieny osobistej, „chomikowanie" różnych przedmiotów czy wręcz zamiana swojego mieszkania w jeden wielki śmietnik. O przykrym zapachu i mnożących się karaczanach nie wspomnę, które przecież zagrażają wszystkim sąsiadom.
Dotychczas taki sąsiad stanowił nie lada utrapienie i nie za bardzo dało się coś poradzić na ten temat. Na moim dawnym – skądinąd zadbanym – osiedlu kojarzę dwa takie przypadki. Liczne interwencje policji i przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowej nic nie pomagały. Można było tylko współczuć ich sąsiadom. W skrajnych przypadkach wspólnota mogła wprawdzie wnioskować o eksmisję na podstawie art. 16 ustawy o własności lokali, ale procedura trwała latami i wymagała zebrania solidnych dowodów.
Być może teraz się to zmieni.
Zamknięcie drzwi przed kontrolą może słono kosztować
Jak informuje PortalSamorządowy.pl, nowelizacja ustawy zakłada nałożenie na właścicieli mieszkań obowiązku udostępnienia lokalu do kontroli. Zarząd wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej będzie mógł przeprowadzić inspekcję instalacji, a także sprawdzić warunki sanitarne, na przykład pod kątem przetrzymywania odpadów.
Właścicielom mieszkań, którzy nie otworzą drzwi przed taką kontrolą, grozi kara grzywny w wysokości od 20 do aż 5000 złotych. Kara ma być nakładana przez powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego, a egzekwowana przez zarządcę budynku, a więc wspólnotę lub spółdzielnię.
Skąd te zmiany? Jak informuje resort rozwoju i technologii, obecnie nie ma obowiązku udostępniania wspólnocie lub spółdzielni mieszkaniowej swojego lokalu na potrzebę kontroli. I to nawet wtedy, gdy właściciel użytkuje swoje mieszkanie w sposób niewłaściwy, zagrażający także sąsiednim lokalom. Chodzi m.in. o niebezpieczeństwo zaprószenia ognia, ale nie tylko.
Taka inspekcja ma być prawnie możliwa również podczas nieobecności właściciela mieszkania. Przewidziano ją w obecności funkcjonariuszy policji – zarówno w sytuacji zaistnienia awarii w lokalu, jak i w przypadku wykrycia zagrożenia na przykład bezpieczeństwa sanitarnego. Warto tu przypomnieć, że organy nadzoru budowlanego już teraz przeprowadzają kontrole – często właśnie na podstawie zgłoszeń od sąsiadów lub zarządców zaniepokojonych stanem lokalu.
Czy w praktyce coś to zmieni?
Szczerze? Sytuacja może się poprawić, ale raczej nie w najcięższych i najbardziej beznadziejnych przypadkach.
Obawiam się, że w praktyce może to być martwy zapis. Tacy uciążliwi sąsiedzi mogą nie zdawać sobie sprawy z potencjalnego zagrożenia. Charakteryzuje ich często bierna postawa oraz brak chęci zmiany swojego życia i nawet wysokie kary do 5000 złotych nie zrobią na nich większego wrażenia. Ostatecznie i tak mogą być niewypłacalni, a nierzadko jedyny realny ratunek dla reszty mieszkańców to eksmisja takiego lokatora.
Trzeba też pamiętać, że zakres kompetencji zarządu wspólnoty jest ograniczony – samodzielnie podejmuje on jedynie czynności zwykłego zarządu, a poważniejsze decyzje wymagają uchwały wszystkich właścicieli.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj