Zaskakujący finał spotkania w kawiarni
Katarzyna jest studentką. Zobaczyła w internecie ogłoszenie nauczyciela angielskiego będącego Amerykaninem, mieszkającego w jej okolicy.
Ponieważ nigdy nie miała smykałki do języków obcych, a czeka ją trudny egzamin, postanowiła zadzwonić na wskazany w anonsie numer i zapytać o szczegóły. To, z czym się spotkała, było dla niej tak szokujące, że postanowiła mi o tym opowiedzieć.
Amerykanin, którego na potrzeby tego tekstu nazwijmy Michaelem, poinformował telefonicznie Katarzynę, że zwykł najpierw ustalać szczegóły, związane m.in. z celami nauki, a później rozmawiać o pieniądzach.
Ponieważ chodziło o stacjonarne zajęcia, spotkali się w modnej kawiarni. Gdy na nią spojrzał, odniosła wrażenie, że zapytał ją o cele nauki tylko zdawkowo. Moja rozmówczyni nie przekazała mu wówczas niczego, co mogłoby go zaskoczyć.
Powiedziała, że chciałaby sprawniej posługiwać się angielskim, by zaliczyć na studiach lektorat. Michael zakomunikował dziewczynie jednak, że jego lekcje kosztują 200 zł za godzinę, a patrząc na to, kim jest i jak wygląda, sądzi, że nie będzie jej na nie stać.
Zachowanie mężczyzny było przejawem braku dobrych manier
Typowa dla kultury amerykańskiej jest uprzejmość i akceptacja różnorodności. Zgodnie z nią ocenianie innych na podstawie aparycji stanowi błąd. Dotyczy to zwłaszcza relacji biznesowych, gdyż ludzie zamożni często ubierają się w USA skromnie.
Oceniając Katarzynę po wyglądzie, Michael stracił szansę udzielania lekcji osobie, która mogła być jego klientką. Jako córka majętnych przedsiębiorców, nie miałaby bowiem problemu z zapłaceniem mu za jedno spotkanie nawet 200 zł.
Skromny ubiór sprawił jednak, że Michael stwierdził, że jest biedna. Dziewczyna poczuła się upokorzona słowami mężczyzny do tego stopnia, że nie chciała wyprowadzać go z błędu. Warto dodać, że choć w polskim prawie odmowa usługi ze względu na wygląd klienta budzi kontrowersje prawne, to w przypadku korepetycji usługodawca formalnie nie ma obowiązku zawierania umowy z każdym zainteresowanym. Nie zmienia to faktu, że takie zachowanie jest po prostu nieprofesjonalne.
Droższe lekcje wcale nie muszą być lepsze
W przypadku Michaela wyższą stawkę tłumaczy to, że jest native speakerem, zapewniającym uczniom kontakt z angielskim z poprawnym akcentem. Ale w parze z tym nie musi iść przygotowanie pedagogiczne czy umiejętność przekazywania wiedzy.
Stawka 200 zł za godzinę w przypadku lekcji z natywnym użytkownikiem języka w dużym mieście plasuje się w górnych widełkach standardu premium. Istnieje wielu nauczycieli zza granicy gotowych uczyć Polaków za mniejsze pieniądze, zwłaszcza online. Co ciekawe, korepetytor, który zdecyduje się założyć działalność gospodarczą, może rozliczać się ryczałtem ze stawką 8,5 proc. – to jedna z korzystniejszych form opodatkowania dostępnych na rynku usług edukacyjnych.
Ostrzeżenie dla wykonawców usług z segmentu premium
Wbrew pozorom wiele niepozornie prezentujących się osób stać na wysoko wycenione usługi. Ktoś dysponujący skromnym budżetem zazwyczaj chce bowiem znać cenę już na wstępie.
W profesjonalnej sprzedaży to klient decyduje, na co może sobie pozwolić, a usługodawca powinien umieć wyjaśnić, dlaczego warto zapłacić mu więcej. Dotyczy to zresztą nie tylko korepetycji – zasada ta obowiązuje w każdej branży usługowej, niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi jednoosobową działalność, czy zarządza większą firmą. Ocenianie klienta po wyglądzie to najszybszy sposób, by go stracić – a w dobie internetowych opinii także sposób na utratę reputacji, która w biznesie jest kluczowa.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj