Wszystko wolno, zakazów nie ma, to tylko zalecenia. Tak mówi premier Morawiecki

Gorące tematy Codzienne Społeczeństwo Zakupy dołącz do dyskusji (3140) 23.05.2020
Wszystko wolno, zakazów nie ma, to tylko zalecenia. Tak mówi premier Morawiecki

Marek Krześnicki

Zachowujesz dwumetrowe odstępy za każdym razem, gdy widzisz drugiego człowieka? Nie umawiasz się na randki albo spotkania z przyjaciółmi, bo rząd Ci powiedział, że przy stoliku w restauracji możesz siedzieć wyłącznie z rodziną? No to głupio robiłeś. Ograniczenia w handlu (i nie tylko) to fikcja.

Gospodarka powoli jest odmrażana. Na całe szczęście, bo dłuższy lockdown mógłby doprowadzić do katastrofy gospodarczej na skalę niespotykaną. Życie społeczne i gospodarcze powoli wraca więc do normy. Na ulicach widać więcej ludzi, korki w miastach zaczynają z powrotem irytować kierowców. Nie oznacza to jednak, że o epidemii można zapomnieć. Przypominają o tym choćby wciąż raczej powszechnie noszone maseczki, o płynach dezynfekujących dostępnych na każdym kroku nie wspominając. Również nowe zasady działania restauracji czy salonów fryzjerskich powodują, że rzeczywistość wciąż odbiega od tego, co miało miejsce jeszcze kilka miesięcy temu.

Ograniczenia w handlu (i nie tylko) to fikcja

Ale wygląda na to, że rządowe ograniczenia są czystą fikcją, co przyznają… sami rządzący. Zobaczcie, w jakich okolicznościach premier Mateusz Morawiecki odbył gospodarską wizytę w jednej z restauracji.

https://twitter.com/MorawieckiM/status/1263815596975763457?s=20

Jak widać, spotkanie odbyło się w komfortowych warunkach. Tylko brak sztućców dla szefa rządu może niepokoić. Najbardziej w tych zdjęciach uderza jednak to, że najwidoczniej goście i gospodarze nie zastosowali się do oficjalnych zaleceń. Jak wynika z informacji umieszczonych na stronie gov.pl:

przy jednym stoliku może przebywać rodzina lub osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie domowym. W innym przypadku przy stoliku powinny siedzieć pojedyncze osoby, chyba, że odległości między nimi wynoszą min 1,5 m i nie siedzą oni naprzeciw siebie. Wyjątkiem są stoliki, w których zamontowano przegrody, np. z pleksi, pomiędzy osobami

Na zdjęciu wyraźnie widać, że przy jednym stoliku siedzą osoby ze sobą niespokrewnione. Brak również zachowania odpowiedniej odległości. Zapytany o tę rozbieżność premier odpowiada krótko:

Tak jak wcześniej było to już wyjaśniane przez odpowiednie służby, te pewne odległości są zalecane, ale nie są nakazywane i w taki sposób do tego oczywiście podeszliśmy

To nie ograniczenia w handlu, to… kpina z obywateli

Co ciekawe, Mateusz Morawiecki poniekąd… ma rację. Rozporządzenie – a więc oficjalny akt prawny – wymaga jedynie od restauratorów, aby w lokalu „znajdowała się nie więcej niż 1 osoba na 4 m2 powierzchni dostępnej dla klientów”. Ale czy to oznacza, że wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego (jak te cytowane wyżej) nie mają mocy prawnej? Myląca (przynajmniej dla premiera) jest nazwa „zalecenia”, bo tak naprawdę są to jednak właśnie typowe nakazy, co wynika wprost z ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej:

Osoby przebywające na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są obowiązane do stosowania się do zaleceń i wytycznych organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej (…)

Ale w redakcji rozumiemy nieznajomość tego przepisu, wszak jest on z nami, Polakami, raptem dwa miesiące. Premier więc najwidoczniej nie zdążył się z nim zapoznać. Pokazuje to jednak, z jakim stanem zapaści legislacyjnej mamy do czynienia w kraju, jeśli premier kraju ma przepisy w nosie. Ważniejszy jest bowiem, jak mniemam, nawet nie duch prawa, a chęć pokazania obywatelom, że kraj wraca do normalności.

Tyle tylko, że nie wraca. Niestety, jak widać, wciąż są równi i równiejsi, a restauracje dla rządzących są lepsze niż restauracje dla zwykłych Polaków. Podobnie zresztą było już z cmentarzami dla posłów i fryzjerami dla kandydatów na prezydenta w telewizyjnej debacie. Może zatem czas najwyższy na pożegnanie się z fikcją i zniesienie obostrzeń tak naprawdę, dla wszystkich?

3 140 odpowiedzi na “Wszystko wolno, zakazów nie ma, to tylko zalecenia. Tak mówi premier Morawiecki”

  1. „wciąż są równi i równiejsi”
    Są, byli i będą. A naród niezależnie od preferencji wyborczych jest im potrzebny tylko dla krzyżyka przy urnie. Zadziwiające, że dorośli ludzie jeszcze tego nie zrozumieli, tylko co kilka lat łudzą się stawiając ten krzyżyk, że nastąpią jakieś zmiany w podejściu polityków do nich. Nie, nie nastąpią.

    • Ja mam ciągle nadzieję że znajdzie się taki który wszystkich pozamiata i poustawia.
      Niestety, prawdopodobnie, nie będą to rządy demokratyczne. Niestety.

    • Suweren to lubi, gdy wladza trzyma go za morde j pokazuje ze stoi ponad prawem. Wtedy suweren czuje sie zaopiekowany władza zwalnia go z myślenia czego suweren nie lubi. Komuna upadla w polsce przypadkiem.

  2. Czym się różni ogródek piwny od chodnika ? a tym ze na chodniku będąc nawet sam musisz mieć maseczkę , a w ogródku piwnym pełnym ludzi już nie musisz.
    Czym różni się salon fryzjerski od ogródka piwnego ? a tym , że w salonie fryzjerskim mogą przebywać tylko dwie osoby i nie można korzystać z telefonu komórkowego , a w ogródku piwnym pełnym ludzi można pić piwo i używać komórki

    • W ogródku restauracyjnym wypicie łyka (powiedzmy) wody jest dopuszczalne, ale jak tu idąc chodnikiem wypić łyk takiej samej wody kupionej w sklepie?
      To samo jest np. z hot-dogami, goframi czy lodami.

  3. Lockdown to jest w Anglii. W Polsce ten stan rządzący nazwali inaczej. Na pewno nie lockdown. Żałosne są próby bycia bardziej angielskim niż królowa Elżbieta. Zapewne ma to związek z nieszanowaniem przez Polaków własnego języka i jakieś pokomunistyczne kompleksy leczone takimi śmiesznymi tworkami kiedy zwykły zopatrzeniowiec z zakładu drukuje sobie wizytówki z napisem purchase manager. Oczywiście zaraz się odezwą ,,mądrzy inaczej” i zakrzykną: hola hola to firma międzynarodowa. G@wno prawda, widzieliście by inne firmy w krajach europejskich tak robiły? Nie, każdy naród szanuje swój język.

    • Popieram cię praktycznie w całej rozciągłości – serio. (nie ma ironii).
      Ale zauważ że takie trendy mają wszyscy – nawet ty z nickiem ;p

      • Mój nick jest nazwą własną podobnie jak imię. Nie mam nic do Jessic czy Brianów mieszkających w Polsce więc i mój nick nie ma tu znaczenia. Problem który przedstawiłem to 1) kłamstwo autora tekstu. 2) Brak poszanowania języka ojczystego. 3) Dodawanie sobie ,, plusów do z@jebistości” przez używanie obcych wyrazów przez instytucję czy firmy.

        • Fakt dużo racji przynajmniej w stosunku do części tych dodających sobie z@jef@jności , ale też oboje macie anglojęzyczne nicki, Ja też nie polski, fakt Nemo (łac. Nikt)

          • Weź się już tak nie chwal! ;) Parę osób obecnych na tym forum czytało kiedyś Verne’a i to zdaje się nawet w głębokiej podstawówce. Poza tym taki zespół dawnymi czasy był. Przynajmniej niektórzy kojarzą jeszcze kim był kapitan Nemo, co oznaczało jego nazwisko i że nie był to jeden z bohaterów uniwersum Marvela. Ani DC… ;)

    • Poznaj historię trochę. Wyrazów ściśle słowiańskich masz w języku Polskim jakieś 20% reszta to naleciałości z łaciny, francuskiego, niemieckiego. podobnie w innych językach, przykladowo w angielskim znajdziesz zaporzyczenia z Polskiego np intelligence. Języku ewoluują kto dziś mówi krool czy goora a tak mawiali nasi przodkowie. Kto używa czasu zaprzeszłego w języku Polskim? Powoli zanika też wołacz. Mamy to szczęście że jeszcze sens wypowiedzi naszych przodków z XIII wieku byśmy zrozumieli (to czasy gdy polski i czeski byly odmianami tego samego języka) Anglicy nie zrozumieliby ani jednego zdania swoich przodków i czy to źle? Nie to świadczy o zmianach w świecie.

      • co to ma do problemów które przedstawiłem w komentarzu? Wtórny analfabetyzm to też duży problem, chyba taki sam jak naszych przodków z XIII wieku. Masz to szczęście, że jeszcze sens wypowiedzi mojej możesz zrozumieć jak przeczytasz jeszcze raz co napisałem. Amen.

        • Widzisz masz problem bo narzekasz na zbyt częste używanie sformułowań angielskich twoi przodkowie tak samo narzekali na słowa które ty uważasz dziś za „rdzennie Polskie”. Odnośnie plakietek z angielskimi nazwami w różnych firmach tak spotkałem się z nimi wielokrotnie np. w VW w Niemczech czy w Neapco które ma tez siedzibę w Polsce to jest normalne by w czasie międzynarodowego spotkania nie dopytywać się kto gdzie pracuje tylko od razu to wiedzieć. Przykład firma w której pracuję obecnie ma korzenie Duńskie, wszystkie działy produkcji są opisane w języku Polskim i angielskim według twojej wypowiedzi Duńczycy powinni dorzucić tam jeszcze swój język. Tylko narody z problemem braku tożsamości mają dziwne problemy z obcymi nazwami.

          • Czy ty w końcu przeczytasz mój komentarz ze zrozumieniem? Jak nie, to nie fatyguj się pisaniem do mnie jakichś bzdur, bo mnie to nie interesuje co tam sobie myślisz. Odnieś się do moich argumentów albo nie zaśmiecaj mi wątku.

          • No to wytłumacz o co chodzilo ci w tym komentarzu w ktorym narzekasz na używanie angielskich zwrotow. Widac sam chyba nie wiesz o co ci chodzilo

          • Zawsze ostatnie zdanie musi należeć do ciebie mało rozgarnięty człowieczku? Odnieś się do moich argumentów albo nie pisz tu więcej. Wiem, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale NIE PISZ TU WIĘCEJ.

          • Jakich argumentów, odniosłem sie wcześniej do twoich żali i potem nastąpił twoj atak wlasnie z powodu tego że nie masz żadnych argumentów

          • 1. Rządzący nie nazwali wprowadzonego stanu lockdownem.
            2. Najzwyklejsza czynność mająca swoją nazwę w j. polskim jest zastępowana angielskim odpowiednikiem w podrzędnych firmach, po to by dodać sobie…no właśnie czego? Bo nie wiem.
            3. Ogólny brak poszanowania języka ojczystego poprzez niepotrzebne zastępowanie wyrazów przez jakieś angielskie kwiatki które nie wypłyneły jak twierdzisz przez bieg historii czy jakieś zaszłości. Nie pisz do mnie nigdy więcej filozofie który nie potrafi zrozumieć co napisałem. Zawsze wpychasz się oknem tam gdzie nie chcą cię przez drzwi? Nie chce z tobą dyskutować. Nie odpisuj bo mnie to nie interesuje ograniczony umysłowo chamie. Aha i jeszcze jedno nie odniosłem się do twoich wypocin bo ich nie czytałem, nie wiem co tam napisałeś bo jak mogłeś zauważyć napisałem ci KILKA RAZY że nie życzę sobie z tobą konwersować. Zdziwiony swoim chamskim zachowaniem? Zapewne nie. EOT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *