1. Home -
  2. Inwestowanie -
  3. Ogromny spadek cen akcji Microsoft. To przekłada się na cały świat, w tym Warszawę

Ogromny spadek cen akcji Microsoft. To przekłada się na cały świat, w tym Warszawę

Trwa bezprecedensowa przecena akcji Microsoftu. Kurs spółki został sprowadzony w okolice 423 dolarów, co może niepokoić inwestorów na całym świecie. Ponad 12-procentowy spadek kapitalizacji jednej z najważniejszych firm technologicznych globu to zdarzenie, które skalą przypomina najbardziej nerwowe sesje z okresu wybuchu pandemii.

Akcje Microsoftu tanieją o ponad 12 proc. Inwestorzy mają powody do niepokoju

Jak wskazuje Daniel Kostecki z CMC Markets, tak gwałtowne załamanie notowań nie jest jedynie wynikiem zmiany sentymentu, ale efektem "błędu systemowego" w strategiach wielkich graczy instytucjonalnych.

Wiele funduszy hedgingowych budowało swoje portfele w oparciu o założenie, że zmienność na akcjach Microsoftu pozostanie niska. Tymczasem nagły krach całkowicie zdezaktualizował te prognozy, zaskakując automatyczne systemy transakcyjne.

W momencie, gdy kurs przebił kluczowe poziomy wsparcia, algorytmy odpowiedzialne za ochronę kapitału paradoksalnie przyspieszyły spadki, generując lawinę zleceń sprzedaży. Sytuacja ta obnażyła słabość strategii opartych na historycznej stabilności, które w zderzeniu z "czarnym łabędziem" okazały się nieskuteczne.

Zarządzający pod ścianą. To dlatego jesteśmy teraz świadkami ogromnych spadków

Głównym problemem, z którym zmagają się obecnie rynki, jest zjawisko lewarowania, czyli inwestowania pożyczonym kapitałem.

Gwałtowna utrata wartości zabezpieczenia, jakim były akcje Microsoftu, uruchomiła procedurę "margin call". Brokerzy i banki inwestycyjne zażądali od funduszy natychmiastowego uzupełnienia depozytów gotówkowych. W obliczu braku wolnych środków, zarządzający zostali postawieni pod ścianą. Aby zdobyć gotówkę, muszą sprzedawać inne aktywa - nie te, które chcieliby zbyć, lecz te, na które najłatwiej znaleźć kupca. To właśnie ten mechanizm odpowiada za głęboką czerwień na indeksie Nasdaq i rozlewanie się przeceny na inne sektory gospodarki.

Skutki tej sytuacji widać wyraźnie na rynkach surowcowych i kruszcowych. W normalnych warunkach złoto czy srebro zyskują w momentach giełdowej paniki, pełniąc rolę bezpiecznej przystani. Obecnie jednak ich ceny spadają, co jest znakiem, że inwestorzy desperacko potrzebują gotówki i upłynniają nawet swoje rezerwy strategiczne.

Podobny los spotkał rynek ropy naftowej oraz kryptowaluty. Bitcoin, będący aktywem o dużej płynności, stał się dla wielu instytucji "bankomatem", z którego wypłaca się środki potrzebne do ratowania pozycji na rynku akcyjnym.

Warszawa ofiarą globalnego odwrotu

Echa wstrząsów na Wall Street są wyraźnie słyszalne także na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Polski rynek, będący częścią koszyka rynków wschodzących, jest szczególnie wrażliwy na globalne przepływy kapitału. W momentach tak silnego stresu zagraniczni inwestorzy instynktownie redukują ekspozycję na aktywa bardziej ryzykowne, wycofując środki do centrali.

Spadki na GPW nie wynikają więc ze słabości polskich spółek, lecz są pochodną globalnej ucieczki od ryzyka. Dopóki sytuacja za oceanem się nie ustabilizuje, a fala wezwań do uzupełnienia depozytów nie wygaśnie, warszawski parkiet pozostanie pod silną presją podaży, niezależnie od lokalnych danych gospodarczych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi