5 zł za klimatyzację, 5 zł za bagaż – czy takie opłaty w taksówce to już naciąganie? Nie, jeśli kierowcą jest „Janusz biznesu”

Codzienne Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (212) 18.08.2018
5 zł za klimatyzację, 5 zł za bagaż – czy takie opłaty w taksówce to już naciąganie? Nie, jeśli kierowcą jest „Janusz biznesu”

Udostępnij

Joanna Buchwałd-Musińska

Opłaty w taksówce są zwykle określone cennikiem, z którym każdy może zapoznać się przed kursem. Pewien klient odmówił dopłaty 5 zł za klimatyzację oraz takiej samej kwoty za umieszczenie bagażu w taksówce. „Janusz biznesu” nie odpuścił twierdząc, że cennik jest jeden dla wszystkich. Czy podobne opłaty są zgodne z prawem?

Janusz biznesu w taksówce

W poście na FB, taksówkarz szydzi z klienta, który odmówił dodatkowych opłat za usługi. W mniemaniu klienta powinny one być wpisane w cenę przejazdu bez dopłat. 5,20 zł za włączenie klimatyzacji oraz 5 zł za bagaż (nie wiadomo czy za przewiezienie, czy za umieszczenie w bagażniku) to rzeczywiście absurdalne opłaty, niemniej jednak, zgodne z cennikiem przewoźnika. Taksówkarz sugeruje, że „Pan X”, stały klient przewoźnika, pracuje w prestiżowej korporacji. Według logiki, powinien więc zapłacić bez wnikania opłatę i za klimatyzację, i za bagaż.

oplaty w taksowce 1

Co robi klient? Włącza myślenie, uznaje, że taka opłata to naciąganie i w finale dzwoni po policję (jeśli wierzyć „Januszowi biznesu”, klient wezwał „milicję”). W konsekwencji i to nie wyszło mu jednak na dobre, bowiem nie udało mu się przeforsować swoich roszczeń, a oprócz tego otrzymał mandat wysokości 50 zł za nieuzasadnione wezwanie policji.

Czy dodatkowe opłaty w taksówce są zgodne z prawem?

Mimo, że dodatkowe opłaty w taksówce bywają uzasadnione (np. za przewożenie zwierząt, zabrudzenie taksówki itd.), to dopłata za przewóz bagażu lub umieszczenie go w bagażniku wydaje się próbą naciągania klientów na dodatkowe koszty. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by taksówkarz, który widzi klienta z walizką, otwierał okno i upominał, że umieści bagaż, ale za 5 zł. Klienci, z reguły, po prostu korzystają z usługi „miłego taksówkarza”, nieświadomi, że za nią dopłacą. Ponieważ jednak na szybie taksówki „Janusza biznesu” rzeczywiście widniał cennik usług, działał on zgodnie z prawem. Klient przegrał z kretesem. Najwyraźniej nie przypuszczał on, że cennik zaskoczy go tak bardzo.

Opłaty z kosmosu

O ile taksówkarz powiadomi klienta, że za włączoną klimatyzację przyjdzie mu dopłacić, opłatę tę da się wybronić (choć – nie ukrywajmy – to straszna cebula). Jeżeli jednak klient dostaje „cały pakiet” dodatkowo płatnych usług, całkowicie nieświadomy ich kosztów, wydaje się, że takie praktyki są próbą wyłudzenia wyższej zapłaty za usługę (por. taxi wyłudzenie). I choć – teoretycznie – wina leży po stronie niezadowolonego klienta, który nie zapoznał się z cennikiem, UOKiK uznałby prawdopodobnie wskazane działania korporacji za nieuczciwą praktykę rynkową.

2 zł za miejsce przy oknie?

W reakcji na dopłatę za umieszczenie bagażu w bagażniku, klienci pewnie ochoczo trzaskaliby drzwiami. Może się jednak okazać, że za trzaskanie jest dopłata 3 zł. 2 zł za miejsce przy oknie, 3 za rozmowę z taksówkarzem, 5 za rozmowę o polityce. 2 za uchylenie okna i tyle samo za zmianę stacji radiowej. I choć te opłaty w taksówce wydają się absurdalne, to w cennikach korporacji pojawiają się równie ciekawe. W Eko Taxi klient dopłaci za jazdę w korku czy przewóz zwierzęcia nawet wówczas, gdy znajduje się ono w transporterze.

Taksówki nie dla biedaków

Nie ulega wątpliwości, że taksówka to nie jest środek transportu dla oszczędnych. W tym przypadku trudno się jednak nie zgodzić, że wskazane opłaty w taksówce są po prostu nieuczciwe wobec klienta. Próba obnażenia jego „naiwności” na FB nie dodała klasy „Januszowi biznesu” i jasno zobrazowała dlaczego ludzie nie ufają taksówkarzom.

Mam również poczucie, że skoro opłata za kurs taksówką bywa wysoka (za „trzaśnięcie drzwiami” nawet 15 zł.), to przy panujących obecnie temperaturach, klimatyzacja powinna być „w cenie”.