Zdarzyło ci się oszukać sklep, np. żeby uzyskać pomoc w sprawie reklamacji? Czasem już lepiej kraść, niż oszukiwać…

Prawo Zakupy Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (30) 25.11.2019
Zdarzyło ci się oszukać sklep, np. żeby uzyskać pomoc w sprawie reklamacji? Czasem już lepiej kraść, niż oszukiwać…

Udostępnij

Joanna Majkowska

W sklepach, szczególnie tych największych, pracownicy coraz częściej są zastępowani urządzeniami. Klienci samodzielnie ważą niektóre produkty, a także korzystają z kas samoobsługowych. Niektórzy w takim rozwiązaniu dostrzegają jednak nie możliwość zrobienia szybszych i wygodniejszych zakupów, ale doskonałą szansę na kradzież. 

Wydaje im się, że ryzyko nie jest duże. Jeśli nawet zostaną przyłapani, to ze względu na niewielką wartość produktu ich czyn zostanie uznany za wykroczenie. To, co wydaje się jednak niektórym klientom kradzieżą, często może okazać się tak naprawdę oszustwem. A oszustwo w sklepie, bez względu na wartość towaru, zawsze uznawane jest za przestępstwo.

Pomysłowość konsumentów nie zna granic

Umieszczanie rzeczy nieobjętych przecenami w opakowaniach produktów promocyjnych, przeklejanie cen czy próby oszukania wagi samoobsługowej – to tylko kilka z pomysłów klientów sklepu na oszukanie sprzedawcy. Przykładów nie trzeba zresztą szukać daleko. W tym tygodniu na stronie iławskiego dziennika internetowego opublikowano informację o oszustwie, jakie dopuścił się jeden z klientów sklepu. Podczas zakupów w dziale z mrożonkami włożył do woreczka rybę, zważył ją, przykleił odpowiednią cenę, a potem dołożył jeszcze kilka kolejnych sztuk, za które już nie zamierzał zapłacić. Kiedy jednak przekroczył linię kas, został ujęty przez ochroniarza, który następnie wezwał policję. Okazało się, że choć mężczyzna chciał się wykazać sprytem, całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery sklepu.

Lepiej kraść niż oszukiwać?

Konsekwencje podobnych zachowań są bardziej poważne, niż mogłoby się wydawać. Wielu oszustów sądzi, że w ten sposób dopuszczają się kradzieży. W przypadku towaru o nieznacznej wartości będzie więc można mówić jedynie o wykroczeniu, które najczęściej karane jest mandatem. W opisanych wypadkach ma miejsce jednak nie kradzież, a oszustwo w sklepie. Z tego względu nawet, jeśli towar jest niewiele warty, wszczynana jest cała procedura karna, a i przewidziane sankcje są bardziej surowe. Zgodnie z artykułem 286 Kodeksu karnego:

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Kiedy ma miejsce oszustwo?

Zgodnie z cytowanym artykułem za oszustwo uznane będzie doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pod wpływem zachowania sprawcy. Ważne, by sprawca podejmując swoje działania wprowadzał w błąd albo wyzyskiwał błąd lub nieudolność pokrzywdzonego. Musi także działać w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Opisane wyżej przypadki spełniają wszystkie znamiona czynu. Ma więc miejsce nie kradzież, a oszustwo w sklepie, dlatego sprawca może być ukarany na podstawie artykułu 286.  Będzie to więc kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. W wypadku mniejszej wagi – a więc na przykład, gdy wartość mienia jest nieznaczna – sprawca może ostać skazany na karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.

Perspektywa surowszej kary może powstrzymać niektórych oszustów

W niektórych wypadkach to właśnie bardziej surowa kara może powstrzymać nieuczciwych klientów sklepu przed popełnieniem czynu zabronionego. Na portalu forumprawne.org kilka lat temu pewien mężczyzna podpisujący się nickiem DonPablo1889 opisał swoją historię. Ważąc siatkę z pomarańczami na kasie samoobsługowej, produkt oznaczył jako ziemniaki. Jak przyznał – nie był to pierwszy raz, gdy popełnił oszustwo w sklepie, natomiast wtedy pierwszy raz został złapany. Do tej pory sądził, że będzie mu grozić kara za kradzież, ale ku jego zdziwieniu okazało się, że popełniony przez niego czyn będzie kwalifikowany jako oszustwo.

Obawiał się zresztą, że Tesco może przejrzeć nagrania z innych dni i wtedy, jak uznał „będzie to już grubsza sprawa na kilkaset złotych”. Sam sprawca oczywiście swoim czynem się przejął, ale nie tak, jak można by było tego oczekiwać. Sytuację podsumował słowami: Miałem już wcześniej problemy z prawem ale była to poważna sprawa ale w życiu bym nie przypuszczał że przez taką głupotę można sobie tyle problemów narobić, nieznajomość prawa szkodzi. Miał tu na myśli swoje błędne przekonanie o tym, że jego zachowanie kwalifikowane będzie jako kradzież, a nie oszustwo.