Miałem dziś okazję skorzystać z Paczkomatu w nowej formule. Ale jest jedna rzecz, którą InPost może zrobić lepiej

Gorące tematy Technologie Zakupy dołącz do dyskusji (138) 01.12.2019
Miałem dziś okazję skorzystać z Paczkomatu w nowej formule. Ale jest jedna rzecz, którą InPost może zrobić lepiej

Udostępnij

Jakub Kralka

Kilka tygodni temu pisałem na łamach firma.blog, że InPost dokonał prostej, oczywistej zmiany, która będzie rewolucją dla rynku ecommerce oraz – oczywiście – nas, przeciętnych użytkowników. 

Chodziło o Paczkomaty obsługiwane z poziomu aplikacji. Obecnie nie trzeba już ustawiać się w kolejce do komputerka (te zdarzały się w okresie świątecznym), następnie męczyć z jego obsługą (powiedzmy, że nie był to mój ulubiony typ dotykowego ekranu), by odebrać upragnioną przesyłkę. Wystarczy kliknąć w aplikacji mobilnej InPost, że jesteśmy pod Paczkomatem (co zweryfikuje przy użyciu geolokalizacji, by uniknąć pomyłek) i gotowe – skrytka otwiera się sama.

Rozwiązanie tak oczywiste, że aż trudno uwierzyć jak późno się pojawia

Być może wynika to z faktu, że odnowiona, nowoczesna aplikacja InPost pojawiła się dopiero w tym roku. Tym niemniej wciąż trudno uwierzyć, że tak gigantyczne ułatwienie jak paczkomaty przez aplikację pojawia się dopiero niemal po dekadzie od pojawienia się tych urządzeń na polskich ulicach.

To rewolucja. Wyobraźcie sobie urząd pocztowy, w którym okienko z jedną ospałą panią zastępuje nagle nawet kilkanaście okienek. Tak właśnie postrzegam możliwość zdalnej obsługi Paczkomatu przez nadawcę i odbiorcę.

Najnowsze badania wskazują, że uciekamy od kurierów. I trudno się dziwić, mając w pamięci perypetie naszej czytelniczki z Łodzi i jej paczki z Zalando: kurier przerzucił przez płot, my to opisaliśmy, a w rezultacie musieliśmy się naczytać takich wypowiedzi polskich kurierów, że aż włos jeżył się na głowie. Punkty odbioru oraz Paczkomaty niwelują niedogodność bycia zdanym na łaskę i niełaskę kurierów, co najlepiej pokazuje, że słaba usługa może się bronić przez rok lub pięć, ale nie wiecznie.

Nic dziwnego zatem, że InPost liderujący na rynku paczkomatów myśli jak zwiększyć efektywność tych urządzeń. Jedną z metod jest zdalna obsługa przez aplikację. Mamy jednak w pamięci, że w okresie przedświątecznym Paczkomaty były przepełnione. Tutaj kolejny dobry pomysł – konkurs, loteria. Im szybciej odbieramy paczki, tym większe mamy szanse na zdobycie dobrej nagrody. Najlepiej opróżniać paczkomaty w mniej, niż dwie godziny – wtedy walczymy o SUV-a. Bardzo dobry pomysł, który aktywizuje odbiorców, by nie czekać do deadline’u.

Paczkomaty przez aplikację kontra rzeczywistość

Mój pierwszy kontakt z rozwiązaniem, o którym napisałem już tyle ciepłych słów pozostawił jednak drobny niedosyt. Otóż moje jedyne obawy sprawdziły się w praktyce. Kiedy podszedłem do urządzenia, znajdowały się przy nim już trzy osoby – jedna przy monitorku, a dwie w pokornie oczekującej kolejce (zapewne nie czytają Bezprawnika, bo wiedzieliby…). Wyciągnąłem więc smartfon, by zgromadzonej widowni zaprezentować namiastkę XXI wieku, zwłaszcza, że do odebrania miałem dwie paczki.

Gdy otwierałem pierwszą skrytkę, pan będący przy monitorku spojrzał na mnie przerażony myśląc, że chyba właśnie go okradam. Zorientował się jednak, że coś tu jest nie tak i sam nawet jeszcze nie jest na tym etapie procedury. Kiedy jednak po kilkunastu sekundach otworzyłem drugą skrytkę, pan wystartował już do niej i w zasadzie wyjął swoimi rękami moją paczkę. Na szczęście był to „człowiek rozumny”, dzięki czemu po kilku słowach wyjaśnienia z mojej strony zrozumiał swój błąd.

Tego typu pomyłki można by było oczywiście zrzucać na barki okresu przejściowego, jednak w mojej ocenie (szczególnie z czasem) w większym stopniu pomogłaby jej uniknąć drobna zmiana w aplikacji. Otóż teraz klikamy w niej przycisk odpowiedzialny za otwarcie skrytki, ta się otwiera i aplikacja dopiero wówczas informuje nas, w którym rzędzie i pod którym numerem jest dana przesyłka. Powinno to wyglądać zupełnie inaczej – najpierw dostajemy informację, w którym miejscu (często niemałego, choć oczywiście obalona już teza o pozwoleniach na budowę w ramach prawa budowlanego była absurdalna) urządzenia jest przesyłka, ustawiamy się przy nim i dopiero potem następuje otwarcie skrytki.

W przeciwnym wypadku obawiam się, że genialna, rewolucyjna wręcz zmiana, może w chwilach największej popularności paczkomatów, doprowadzić do cyklu sporów i pomyłek.