Polega ono na tym, że niektórzy właściciele mieszkań, zwłaszcza niewielkich, w ogóle ich nie ogrzewają. Jeśli wszyscy sąsiedzi mają włączone kaloryfery, często jest w nich tak ciepło, że skrzętnie to nadużywają.
Koszty pasożytowania innych w takiej sytuacji zawsze ponoszą właściciele przylegających lokali. Chcąc uzyskać odpowiednią temperaturę w mieszkaniu, muszą w końcu wykorzystać większą ilość energii.
Niektóre spółdzielnie i wspólnoty walczą z tym zjawiskiem od lat
Ostatnio udoskonalono przepisy, umożliwiając obciążanie problematycznych właścicieli kosztami. W praktyce regulacje te mają jednak zastosowanie w części budynków wielorodzinnych, w których na podstawie liczników w mieszkaniach możliwe jest ustalenie, kto wyłącza kaloryfery.
Konkretnie chodzi o nieruchomości, gdzie ogrzewanie jest wspólne dla całego obiektu i związane z tym wydatki rozlicza zarządca, dysponując danymi z indywidualnych ciepłomierzy.
Tak dzieje się głównie w sytuacji, gdy blok korzysta z CO z lokalnego MPEC-u. W przypadku innych źródeł ciepła instalacja dla całego budynku to rzadkość.
Całkiem popularne w blokach są chociażby indywidualne ogrzewania gazowe
Jeśli właściciel mieszkania w takim budynku dopuszcza się pasożytnictwa cieplnego, jest to nie do wykrycia. Kontrola stanu liczników w takiej sytuacji nie daje bowiem zarządcy żadnej wiedzy o temperaturze utrzymywanej w mieszkaniach.
Dzieje się tak dlatego, że gaz w tego rodzaju lokalach przeważnie bywa wykorzystywany w trzech celach: do dostarczania do nich ciepła, do podgrzewania wody oraz do gotowania.
Wszystkie te dane zbiera jeden licznik. Zakładając, że rodzina regularnie się myje i gotuje na niebieskim paliwie, zużycie go może być znaczące, nawet jeśli mieszkanie nie jest w ogóle ogrzewane.
Przepisy mogą obejmować połowę przypadków
W chwili obecnej nie dysponujemy danymi dotyczącymi tego, jaki odsetek nieruchomości wielorodzinnych w Polsce jest podłączony do ciepła miejskiego.
Z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków wynika, że z tego rodzaju rozwiązania w skali całego kraju korzysta ok. 52% gospodarstw domowych. Nie wiadomo jednak, jaki ich odsetek dotyczy bloków i kamienic. Opracowane dane obejmują bowiem także domy jednorodzinne.
Czy ograniczona możliwość zastosowania przepisów to ich wada?
Oczywiście, że nie. Ale ważna jest związana z tym świadomość, by nie cieszyć się z nowych regulacji przedwcześnie. Zwłaszcza że pasożytowanie na ogrzewaniu w budynkach podłączonych do elektrociepłowni nie stanowi istotnego problemu.
Instalacje często mają w nich swoje ograniczenia i poniżej pewnej temperatury zejść się nie da. Co innego w blokach ogrzewanych gazem, w których niebieskie paliwo służy do różnych celów. W takich budynkach grzejniki mogą być wyłączone latami i proceder jest nie do wykrycia.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj