1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. PKO BP powiedział „to pana wina” i nie oddał pieniędzy. Taka odpowiedź traci podstawy

PKO BP powiedział „to pana wina” i nie oddał pieniędzy. Taka odpowiedź traci podstawy

Dla kogoś, komu oszust wyczyścił konto, najgorsze bywa pismo z banku: „odmawiamy zwrotu, ponieważ dopuścił się Pan rażącego niedbalstwa”. Od 15 października 2026 r. taka odmowa, wysłana zamiast zwrotu pieniędzy, ma znacznie słabsze podstawy. Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-70/25 przesądził, że bank najpierw oddaje pieniądze, a dopiero potem może się zastanawiać, czy klient zawinił. Sam wyrok nie przeleje jednak środków z powrotem na rachunek. Liczy się to, co poszkodowany zrobi w pierwszych godzinach i dniach.

Co TSUE rozstrzygnął w sprawie C-70/25

Sprawa trafiła do Luksemburga z polskiego sądu i dotyczyła scenariusza, który zna niemal każdy, kto sprzedawał coś w internecie. Klientka dostała link prowadzący do podróbki strony logowania jej banku, wpisała dane, a oszust wykonał przelew z jej rachunku. Zgłosiła to następnego dnia. Bank odmówił zwrotu, uznając, że rażąco zaniedbała bezpieczeństwo danych.

Rzecznik generalny Athanasios Rantos w opinii z marca 2026 r. zaproponował rozwiązanie korzystne dla klientki, a Trybunał w wyroku poszedł w tę samą stronę. Zarzut rażącego niedbalstwa nie wystarcza, by wstrzymać zwrot. Jedyny wyjątek to uzasadnione podejrzenie, że oszustem jest sam klient, o czym bank musi zawiadomić na piśmie właściwe organy. Dopiero po zwrocie bank może badać okoliczności i dochodzić od klienta pokrycia strat, a jeśli ten odmówi, musi iść z tym do sądu. Ciężar udowodnienia umyślności albo rażącego niedbalstwa spoczywa na banku.

Rzecznik Finansowy, który od lat forsuje taką wykładnię, przyjął rozstrzygnięcie z wyraźną satysfakcją. Dr Michał Ziemiak skomentował je słowami: „Bank nie może być sędzią we własnej sprawie, a zarzut rażącego niedbalstwa nie może być domyślnym uzasadnieniem odmowy zwrotu środków”.

Termin D+1 wynika z polskiej ustawy, nie tylko z wyroku

Zasada nie jest nowa. Art. 46 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych, wdrażający art. 73 dyrektywy PSD2, każe bankowi zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji niezwłocznie, nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu jej stwierdzenia lub otrzymania zgłoszenia. Ustawa przewiduje jeden wyjątek: uzasadnione i należycie udokumentowane podejrzenie oszustwa, o którym bank informuje organy ścigania na piśmie. Problem polegał na tym, że banki czytały ten przepis łącznie z art. 46 ust. 3 (pełna odpowiedzialność płatnika przy umyślności lub rażącym niedbalstwie) i rozstrzygały spór same, zanim cokolwiek oddały. Na Bezprawniku już kilka lat temu pisano, że zwrot pieniędzy za nieautoryzowane transakcje w praktyce bywa fikcją. Teraz Trybunał wskazał kolejność, której banki będą musiały się trzymać.

Pierwsze godziny po kradzieży: zgłoszenie i blokada

Najważniejsze jest tempo. W sierpniu 2025 r. zapadł ważny wyrok TSUE w sprawie nieautoryzowanych transakcji, z którego wynika, że zgłoszenie musi nastąpić bez zbędnej zwłoki, a 13-miesięczny termin z art. 44 ustawy o usługach płatniczych to granica zewnętrzna, nie czas do namysłu. Zwlekanie z zawiadomieniem banku może dać mu argument do odmowy przynajmniej części roszczenia.

W praktyce pierwszym krokiem jest telefon na infolinię banku z żądaniem zablokowania dostępu do bankowości, zastrzeżenia karty i odnotowania zgłoszenia nieautoryzowanej transakcji. Warto zapisać datę i godzinę rozmowy oraz numer zgłoszenia, a potem potwierdzić to samo na piśmie lub w formularzu w aplikacji. Od momentu zgłoszenia biegnie termin D+1, więc dowód, kiedy bank się dowiedział, jest kluczowy.

Dokumentacja, która przyda się później

Zrzuty ekranu wiadomości od „kupującego”, link (najlepiej bez ponownego klikania), historia rachunku z feralnym przelewem, SMS-y z kodami: wszystko to warto zachować. Jeśli scenariusz przypominał klasyczne oszustwo na OLX, kontekst ogłoszenia i korespondencji pomoże wykazać, że klient był ofiarą zorganizowanej manipulacji, a nie lekkomyślnie rozdawał hasła.

Zgłoszenie na policję

Równolegle dobrze jest złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Oszustwo z art. 286 Kodeksu karnego jest ścigane z urzędu, a potwierdzenie przyjęcia zawiadomienia przydaje się w kontaktach z bankiem. O tym, jak wygląda zawiadomienie o przestępstwie w internecie, pisaliśmy osobno. Zawiadomienie złożone przez klienta nie daje bankowi prawa do wstrzymania zwrotu, bo wyjątek z art. 46 dotyczy podejrzenia, że to klient jest oszustem.

Bank milczy albo odmawia: reklamacja z powołaniem na C-70/25

Jeżeli pieniądze nie wróciły do końca kolejnego dnia roboczego, następnym krokiem jest reklamacja w banku. W przypadku usług płatniczych ustawa o usługach płatniczych (art. 15) daje bankowi 15 dni roboczych na odpowiedź, a w szczególnie skomplikowanych sprawach do 35 dni roboczych, pod warunkiem że wyjaśni przyczynę opóźnienia. Brak odpowiedzi w terminie działa na korzyść klienta, bo reklamację uważa się wtedy za rozpatrzoną zgodnie z jego wolą.

W treści reklamacji warto wprost wskazać art. 46 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych, art. 73 ust. 1 dyrektywy PSD2 i wyrok TSUE w sprawie C-70/25. Odpowiedź banku powołująca się wyłącznie na „rażące niedbalstwo” klienta, bez zwrotu środków, jest po tym wyroku trudna do obrony. Nie oznacza to, że bank traci wszystkie argumenty. Może dochodzić zwrotu wypłaconej kwoty, tyle że w osobnym postępowaniu i z ciężarem dowodu po swojej stronie.

Rzecznik Finansowy i UOKiK jako kolejne etapy

Po negatywnej odpowiedzi na reklamację można złożyć wniosek do Rzecznika Finansowego. Rzecznik prowadzi postępowania interwencyjne, pozasądowe postępowania w sprawie rozwiązania sporu, a w sprawie sądowej może przedstawić istotny pogląd. Banki traktują te interwencje poważnie, zwłaszcza gdy stanowisko Rzecznika ma teraz oparcie w wyroku TSUE. Równolegle warto poinformować UOKiK. Prezes Urzędu nie rozstrzyga indywidualnych sporów, ale systemowa odmowa zwrotów może zostać uznana za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, za którą grozi kara do 10 proc. obrotu.

Sąd jako ostateczność przy odmowie zwrotu po oszustwie

Gdy nic nie pomaga, zostaje pozew o zapłatę. W sporach o kilka tysięcy złotych koszty mogą zniechęcać, ale po wyroku TSUE sytuacja procesowa klienta wyraźnie się poprawiła: sąd krajowy jest związany wykładnią Trybunału, a ciężar dowodu rażącego niedbalstwa spoczywa na banku. Ustawa nie definiuje tego pojęcia, więc dalej będzie ono oceniane w konkretnych okolicznościach sprawy. Wyrok przesądza jednak, że spór o winę toczy się dopiero po zwrocie pieniędzy, a wcześniejsza odmowa wypłaty sama w sobie narusza przepisy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover