Skoro udało się ze słodzonymi napojami, to może czas na podatek od kopciuchów?

Gorące tematy Państwo Podatki Środowisko dołącz do dyskusji (531) 20.01.2021
Skoro udało się ze słodzonymi napojami, to może czas na podatek od kopciuchów?

Rafał Chabasiński

Tak zwana opłata cukrowa skutkuje drastycznym wzrostem cen słodzonych napojów. Skoro nie można Polaków zmusić do zmiany przyzwyczajeń, to zawsze można ich spróbować do tego zmusić. Być może czas pójść tym tropem dalej i wyeliminować realne zagrożenie dla zdrowia i środowiska poprzez nowym podatek od kopciuchów.

W Polsce cały czas mamy przeszło 3 miliony starych pieców. Może więc czas wprowadzić podatek od kopciuchów?

Wystarczył jeden dzień niesprzyjającej aury, by smog w Polsce objął cały kraj. Wiele polskich miast miało w poniedziałek i wtorek najbardziej zanieczyszczone powietrze na świecie. Warto dodać, że nie jest to sytuacja ani w jakiś sposób wyjątkowa, ani tym bardziej niespodziewana.

Fatalna jakość polskiego powietrza wynika przede wszystkim z tolerowania ogrzewania kopciuchami – przestarzałymi piecami węglowymi. Nie wspominając już o tym, czym Polacy właściwie w swoich piecach palą. Wszyscy w końcu chyba znamy dowcip o segregacji po polsku, na śmieci do lasu i śmieci do pieca.

Pomimo wszelkiej maści zachęt i programów modernizacyjnych, jak chociażby program Czyste Powietrze, w Polsce wciąż znajdziemy około trzech milionów kopciuchów. Prośby, apele i uchwały antysmogowe nie są tak skuteczne, jak byśmy tego chcieli. Może więc czas sięgnąć po środki dużo bardziej drastyczne?

Żyjemy w czasach, gdy rząd zamyka sporą część gospodarki „na wszelki wypadek”, w oparciu o nieprecyzyjne i niejasne reguły – których zresztą i tak nieszczególnie się trzyma. Pamięta ktoś jeszcze strefy żółte i czerwone? Jakby tego było mało, w życie wszedł podatek cukrowy, z punktu widzenia przepisów ordynacji podatkowej: opłata. Rząd nałożył na napoje słodzone drakońską wręcz daninę. Wszystko po to, by Polacy zrezygnowali z niezdrowych nawyków żywieniowych. Podatek od kopciuchów brzmi jak logiczny następny krok.

Podatek od kopciuchów nie byłby niczym specjalnie unikalnym w polskim systemie podatkowym

Nie da się ukryć, że nawet zapijając alkohol w „małpce” wyjątkowo niezdrowym słodzonym napojem szkodzimy wyłącznie samym sobie. Owszem, państwo hipotetycznie może potem płacić za nasze leczenie, w ramach systemu ubezpieczeń społecznych i bezpłatnej opieki zdrowotnej. Większość Polaków końcu dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego posiada. W przypadku kopciuchów trujemy nie tylko siebie, ale przede wszystkim sąsiadów, otoczenie i środowisko. Emisja zanieczyszczeń z pieca to zjawisko ewidentnie dużo bardziej szkodliwe.

Dlaczego więc nie obłożyć samego faktu posiadania kopciucha „opłatą” w wysokości 500 złotych miesięcznie? Uzyskane w ten sposób środki moglibyśmy przeznaczyć na leczenie chorób układu oddechowego, onkologię, finansowanie programów w rodzaju „Czystego Powietrza” i może nawet podreperować nieco budżet państwa. Wcale-nie-podatki od posiadania jakiegoś składniku majątku to też żadna nowość w polskim systemie prawnym. Abonament RTV jest w końcu kolejną „opłatą” za posiadanie radia lub telewizora.

Kwota 500 złotych ma znaczenie raczej symboliczne. Ważne jednak, żeby – idąc za przykładem opłaty cukrowej – była dostatecznie dolegliwa. Podatek od kopciuchów stanowiłby kolejny przejaw funkcji stymulacyjnej podatków jako takich. Chcemy w końcu stymulować obywateli, żeby raczyli w końcu kupić takie ogrzewanie, które nie będzie zatruwało otoczenia. Nic przecież tak nie zachęca do poważnej zmiany w życiu, jak poważne straty finansowe.

Jeżeli państwo może podwyższać ceny słodzonych napojów, to czemu miałoby nie walczyć podatkami z zanieczyszczeniem powietrza?

Oczywiście, podatek od kopciuchów wcale nie jest poważną propozycją zwiększenia państwowej opresji podatkowej. Co jak co, ale tego mamy w Polsce już teraz stanowczo zbyt dużo. Nie wspominając nawet o sposobie egzekwowania istniejących restrykcji, ograniczeń i poszczególnych „opłat” oraz „prawdziwych” podatków.

Nie zmienia to jednak faktu, że z jakością powietrza mamy w Polsce bardzo poważny problem, wymagający pilnego rozwiązania. Takie sytuacje sprzyjają refleksji nad sposobem funkcjonowania państwa, w szczególności tego na ile mogą sobie pozwolić rządzący dla dobra obywateli.

Jeżeli więc, uważamy, że cel uświęca środki, to podatek od kopciuchów rzeczywiście staje się całkiem rozsądnym posunięciem. Podobnie jak w przypadku, gdy jesteśmy zwolennikami 500 Plus, trzynastej i czternastej emerytury, opłaty cukrowej, kolejnych lockdownów, zamykania stoków, restauracji i zakazu antyrządowych protestów. Czym te wszystkie posunięcia różnią się od próby dosłownego oczyszczenia atmosfery w Polsce za pomocą karnej daniny? Zapewne i tak koszty poniesie ktoś inny, więc w czym problem?

Czysto hipotetyczny nowy podatek od kopciuchów dla zwolenników jak najbardziej wolnego rynku i jak najniższych danin na rzecz państwa – analogicznie – z definicji będzie stanowił kompletny absurd. Nie pierwszy, warto dodać. Bardzo prawdopodobne, że nie ostatni. Ten rok upłynie nam w końcu pod znakiem wzmożonej fiskalnej opresji. Nowe podatki i opłaty w 2021 r. to coś, do czego chyba będziemy musieli się przyzwyczaić.

Jeśli jednak ktoś popiera z całego serca dotychczasowe próby przesuwania granicy przez państwo i jednocześnie uważa podatek od kopciuchów za przejaw szaleństwa autora niniejszego felietonu, to nie pozostaje nic innego jak postawić jedno pytanie. Czy naprawdę istnieje jakaś istotna różnica?

531 odpowiedzi na “Skoro udało się ze słodzonymi napojami, to może czas na podatek od kopciuchów?”

    • Za niesprzątanie po psie teoretycznie masz mandat do 500 zł, tak że już to jest. Tylko że nie myśl sobie, że policja będzie biegała za właścicielami jamników. (Chyba że wejdzie obowiązek przyjęcia mandatu).
      Poza tym jedno drugiemu nie przeszkadza.

  1. Marchewka jest, i jak pokazuje tępo modernizacji ogrzewania w gospodarstwach domowych jest.moało skuteczna.
    Siła argumentu w postaci edukacji o szkodliwości eksploatacji pieców starego typu również jest niewystarczająca.
    Argument siły w postaci mandatów za palenie śmieciami, czy w kominkach nie działa że względu na trudności w egzekwowaniu przepisów.
    Zryczałtowana opłata że emisję szkodliwych substancji dla osób posiadających piec przystosowany do spalania odpadów mogła by okazać się skuteczniejsza, zwłaszcza gdyby.wprowadzić domniemanie uprzedniej eksploatacji takiego pieca, w przypadku wykrycia go w ramach kontroli.

    • Śmieci śmieciami, ale nawet wysokiej jakości węgiel palony w piecu truje środowisko. Największy problem leży w tym że wszystkie programy typu kawka itp. zakładają zwrot kosztów poniesionych na termomodernizację. Dodajmy do tego fakt że z reguły piecami ogrzewa się ta uboższa część społeczeństwa i mamy równanie. Samotna emerytka nie jest w stanie wyłożyć kilkunastu tysięcy nawet gdyby miała je odzyskać po zwyczajnie taką suma nie dysponuję. Coś się w tej materii miało zmienić od stycznia 21 i chyba będzie możliwe pokrycie kosztów przez program od razu więc można mieć nadzieję że przynosić to będzie efekty.

      • To trzeba wyjść z odwrotnego założenia: bezprocentowy kredyt na x lat zamiast zwrotu kosztów termomodernizacji (np. w przypadku emerytów -50-100 zł z emerytury rozciągnięte na kilkanaście-kilkadziesiąt lat, o ile tak powstała emerytura nie schodzi poniżej minimum socjalnego+50 zł, bez liczenia wynalazków typu 14. emerytury), ze skuteczną kontrolą wydatków, żeby nie było, że te pieniądze idą na lewe cele. O ile pieniądze na kredyty są i o ile mówimy o pułapie ciut ponad minimum socjalne. Bogatsi mogą brać na zasadach ulgowych, a od pewnego poziomu na komercyjnych, zwłaszcza że kredyty oprocentowane są nisko.
        W skrajnych przypadkach ubóstwa sfinansowanie termomodernizacji ze Skarbu Państwa, bo mniejsze będzie spożycie energii, czyli można będzie podwyższyć standard życia.
        Jako że likwidacja 500+ jest mało realistyczna do 2023 a też nie wiadomo co po, w końcu PO nie chciało rezygnować z tych opłat, pozostaje zaciąganie długu i to jest cel, dla którego osobiście mogę pozwolić wziąć kilka miliardów złotych. Do góry długu wysokością w 1,4 bln zł kilka miliardów nie wydają się być okropnym ciężarem.

      • Mocer, ale nie masz wysokiej jakości węgla – wszyscy bronią się rękami i nogami przed wprowadzeniem norm jakości węgla bo by się okazało, że jest nie do zużycia. Przecież nawet ciepłownie zaczęły sprawdzać węgiel zza granicy bo jest tańszy i lepszy jakościowo.

        • Te na węgiel kamienny faktycznie importują (głównie od rusków i ogromny skok był w latach 2017-19, co tak jakby ma sugerować o bardzo antyrosyjskim nastawieniu rządu i wspieraniu polskiego górnictwa; Tusk pod tym względem jakoś bardzo lepszym jednak nie był), ale znacznie gorszy pod względem jakości i oddziaływania na środowisko jest brunatny, który nie nadaje się do transportu. A akurat pech chciał, że Polska ma węgla brunatnego od groma (Bełchatów, Konin, Bogdanka, Bogatynia itd.)

    • Bo nasi jak zawsze zabierają się za problem od dupy strony. Nie wymiana pieców na nowe a centralne ogrzewanie – bo wymiana pieców niczego nie zmienia, nadal masz dużo pieców; które może i dymią nieco mniej ale nadal dymią.
      Centralne ogrzewanie – jedna ciepłownia nadal będzie bardziej eko niż tysiące osobny pieców….

      Ale to jest droższa impreza, trzeba by było jakieś nowe ciepłownie pobudować, instalacje porobić… po co się przemęczać…

      • Nie wszędzie doprowadzenie CO ma sens, są ludzie, którzy mieszkają poza obszarami zwartej zabudowy, czy nawet małymi działkami, a do najbliższej wsi mają kilka kilometrów. W takim przypadku wydajny piec na gaz lub węgiel dobrej jakości okaże się bardziej ekonomiczny i ekologiczny, że względu na straty przy przesyle. Przy czym pięć gazowy że względu na właściwości paliwa będzie bardziej kompaktowy i łatwiejszy w obsłudze.

    • Wszystkie te programy nie działają z podstawowej przyczyny: bo nie ruszają sprawy w zakresie przymuszenia producentów pieców do zgodności z normami. Obecna sytuacja to konsekwencja wieloletnich zaniedbań oraz większej ilości domów w ten sposób ogrzewanych (tu z kolei hint w zasobach finansowych: niskie zasoby zmuszają do użytkowania najtańszej metody ogrzewania). Naprawienie tego zajmie wiele lat ale musi uwzględnić naruszenie interesów producentów pieców- na rynku jest mnóstwo przysłowiowych Januszy co spawają blachę i nazywają to piecem kompletnie ignorując istotne (z punktu widzenia emisji) detale techniczne. Musi też uwzględnić dofinansowanie. Do tego czasu warto by było gdyby urzędy zabrały się za proste ale istotne rzeczy jak pomoc w poprawie najistotniejszych trucicieli (niewielka ilość pieców może wytwarzać większość smogu).

      W przypadku miast obligatoryjne powinno być przyłącze do miejskiej sieci CO- to zapewnia efektywność i zmniejszenie emisji (elektrociepłownia jest lepszym rozwiązaniem niż tysiące małych źródeł emisji).

  2. Problem się rozbija o to że w takim np.Poznaniu jakieś 2/3 miejskich mieszkań jest ogrzewanych kopciuchami, więc de fakto kary nakładali by sami na siebie. Swoją drogą absurd że Poznań który niby walczy ze smogiem posiada od groma miejskich mieszkań z piecami choćby w samym centrum i nic z tym nie robi. Teoretycznie od 2028 będzie zakaz palenia w piecach w Poznaniu,więc jestem ciekaw jak z tego wybrną, bo ma najemców zmiany źródła ogrzewania zepchnąć nie mogą, a nie widać żeby coś się działo w tej materii.

  3. To ja inaczej – na co, w zakresie możliwych do zapłacenia wydatków, zamienić tego kopciucha? Bo instalacja CO to remont całego mieszkania / budynku.

      • Świetnie, wypowiedziałeś swoje zdanie. To powiedz mi jak emeryt, który pali najtańszym węglem zapłaci wymianę pieca, kucie ścian i montaż całego CO? Trzy pomieszczenia to jest koszt, strzelam, 20 tysięcy chociaż pewnie nie wystarczy. Poza tym pytałem o alternatywę, a Ty odpowiadasz o rynsztokach. Tak, zamiast palić w piecu można leżeć w rynsztoku, ale chyba nie tędy droga?

        • To była wypowiedź jak u naszego rządu. Pewnie jakiś aktywista. Pomysł jest gorzej z wykonaniem jak mawiał mój murarz

  4. Skoro udało się ze słodzonymi napojami, to może czas na podatek od nielegalnych decyzji (i aktów prawnych) polityków?
    W Polsce cały czas politycy kłamią i oszukują opinię publiczną. Może więc czas wprowadzić podatek od kłamstw polityków? Jeżeli państwo może podwyższać ceny słodzonych napojów, to czemu miałoby nie walczyć podatkami z bezczelnością polityków?

  5. Państwu się coś poprzestawiało. Państwo widzą tylko to, o czym biadoli „zielony biznes”. Państwo nie zauważają w sklepach najnowszej generacji różnego kształtu pieców typu „koza”? Państwo nie widzi i nie widzą jaki syf emitują modne i wypaśne „kominki”? Tego typu „kopciuchów” jest znacznie więcej niż starych pieców, w których spala się węgiel dobrej jakości. Niech państwo wezmą na tapetę „kozy” i „kominki”. Pisząc „państwo” mam na myśli także Państwo zwane IIIRP.

  6. Tylko zakaz palenia paliwami stałymi wraz z programem wymiany kopciuchów na ogrzewanie gazem lub pompą ciepła cokolwiek pomoże w walce ze smogiem. Ten podatek od kopciuchów może być tak samo chętnie płacony co abonament RTV, a żeby miał sens to wysokość podatku musiałaby być większa niż koszt wymiany ogrzewania.
    No i kwestia samego podatku. Wzorem tego nieszczęsnego podatku od napojów, może być tak że będą opodatkowane również piece węglowe najwyższej klasy, a zakłady przemysłowe emitujące dużo PM2.5 i auta bez DPFu już nie.

    • Gaz trzeba doprowadzić + solidny remont – kto ma za to płacić? Pompa ciepła zużywa prąd, który jest najdroższym sposobem ogrzewania, niezależnie od technologii – kto ma za to płacić?
      Pompa ciepła ma sens jeśli jest umieszczona w ziemi, ew. w zbiorniku wodnym. Gdzie? Bo za oknem to ona sensu nie ma w ogóle.

      • Dlatego pisałem o programie wymiany kopciuchów i potrzebne jest rządowe wsparcie pieniężne, bo najbiedniejszych nie stać żeby zainwestować 20 tys zł na wymianę ogrzewania.

  7. Do autora.
    Absurdalne jest zdanie, że kwota 500 złotych ma znaczenie symboliczne. To 6000 zł rocznie, czyli więcej niż sam koszt ogrzewania przez sezon.
    Gdyby kopciciele mieli wygospodarować 500 zł miesięcznie, to zamiast płacić podatek, przeszliby na grzanie gazem (co zresztą nie wychodzi wcale dużo drożej niż węglem przy jego obecnej cenie), a 4-5 tysięcy zł na instalację spokojnie by wygospodarowali.
    Sęk w tym, że ogromna część trucicieli nie ma pieniędzy na modernizację ogrzewania, najczęściej kopciuchami grzeje najbiedniejsza część społeczeństwa. Tu bez programów pomocowych się po prostu nie obejdzie. Niestety rząd przeznacza ogromne środki na cele nie mające nic wspólnego ze zdrowiem i bezpieczeństwem społeczeństwa, i nie ma na to pieniędzy.
    Fotowoltaika powinna być dotowana przez państwo przynajmniej w 70-80%, zamiast pompowania kasy w nierentowne kopalnie węgla o tragicznej jakości. Pompy ciepła to samo. Mnóstwo gospodarstw przeszłoby wtedy na bezemisyjne ogrzewanie.

    • Ludzie sami sobie zakladacie szubienice na szyje, jesli zwiekszy sie podatek na wegiel to automarycznie pojdzie w gore oplata za prad za czym idzie podwyzka wszystkiego od produktow pierwszej potrzeby do rzeczy dla przyjemnosci i ogrzewanie z elektrocieplowni a ten kto palil oponami dalej bedzie nimi palil i w ostatecznosci ten podatek w wiekszosci zaplacisz ty a nie wlasciciel kaflaka czy kominka…

      Jednym z rozwiazan jest tanszy wegiel na ktory bylo by stac ludzi to zamiast palic smieciami beda palic weglem a to juz ogromny postep.

  8. pfff analogia w tytule z dupy,

    podatek cukrowy został wprowadzony, i udało się go wprowadzić bo już uprzednio cały łańcuch sklepów i hurtowni, miał setki obowiązków prawnych i fiskalnych. dlatego drobna zmiana stawek to pikuś, a wogóle to nawet nie wiadomo jak by miał wyglądać bunt.

    a próba opodatkowania tych którzy palą byle czym byle taniej, ma polegać analogicznie na czym?
    na podniesieniu cen najtańszego opału?
    – itak palą śmieciami i odpadkami.
    zwiększeniem cemy pieców? – piece są i moga służyć dziesiątki lat

    jeśli sam na swoim ogródku hoduje dla siebie truskawki zamiast ziemniaków, to co mnie obejdą podatki na truskawki czy ziemniaki w handlu hurtowym

  9. A co w tej propozycji jest złego? Poza oczywiście tym, że nie ma się co rozdrabniać i trzeba jak Kraków od września 2019 zwyczajnie tego syfu zakazać?
    Palenie syfem i trucie otoczenia to nic innego jak generowanie kosztów zewnętrznych i przerzucanie ich na otoczoczenie – niczym się nie różni od zatruwania rzek przez „wolnorynkową fabrykę w którą siem niem wolnom ftroncać, bo #jezuKomuniss”

    • W propozycji nie ma nic złego, jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach… A różnica między podatkiem cukrowym a kopciuchami jest taka że z napoi słodzonych można zrezygnować, kompoty domowe soki czy napary. Ale z ogrzewania mieszkania w zimie już tak łatwo nie jest

  10. Nie wiem kto napisał ten artykuł ale chyba zarabia 10 tys miesięcznie i nie ma pojęcia o tym ile razabiaja inni ludzie..już widzę jak moi dziadkowie płacą 500 zł podatku..przy łącznej emeryturze 2 tys złotych.. większości nie stać po prostu na zmianę ogrzewania.. tu jest problem.

  11. Kiedyś w filmie parodiującym politykę było stwierdzenie. Polacy powinni zapie…… za miskę ryżu. Uważaj drogi autorze żeby w trosce o twoje dobro i zdrowie ta przepowiednia się nie spełniła.

  12. A kiedy w końcu zakaz palenia na balkonach?
    Tylko bez argumentów, że on pali u siebie w mieszkańcu. Ale dym leci do MOJEGO mieszkania. Tak samo ja nie mogę słuchać głośno muzyki u siebie, bo sąsiadowi w jego mieszkaniu może to przeszkadzać.

  13. intencje dobre, pomysł zły. podatek cukrowy w przeciwieństwie do pomysłu autora, nie wymaga zatrudniania kolejnej bandy urzędników, nakładania podatku decyzja, rozpatrywania odwołań, skarg do WSA, itd.

    analogicznie do podatku cukrowego trzeba nałożyć podatek na węgiel, co jest nierealne, a poza tym na razie zależy nam na eliminacji kopciuchów a nie wszystkich pieców węglowych.

  14. JA myślę, Panie redaktorze, że powinni wprowadzić podatek.. od poronionych pomysłów. Pan redaktor nie wie chyba co napisał. Po pierwsze podatek cukrowy wcale nie zmniejszy ilości ludzi z otyłością gdyż to nie od cukru są te problemy, ale od syropu glukozowo fruktozowego. Po drugie takie podatki to kolejny wzrost podatków, który nic nie wnosi do systemu zdrowia. Bo gdyby tak było, że.. płacimy większy podatek, ale cała kwota idzie na system zdrowia, to byłoby coś. Ale nie będzie więcej pieniędzy w NFZ z tego pwoodu, gdyż ludzie już płacą składki i z tych składek opłacany jest system zdrowia. Jeśli chcecie wylewać dziecko z kąpielą, to tak. Pana propozycja jest słuszna. Ale nic nie zmieni tam gdzie powinno. Moim zdaniem nie powinno sie podnosić podatków, ale wspierać te miejsca, gdzie mniej kopca. Ostatnio był taki artykuł o smogu. W Polsce corocznie władza wydaje 24 mld zł na 500+, które nic w płodności nie wnoszą. Może zamiast te pieniądze dawać na „bąbelki i ich madki” można być dopłacić po 5000 zł do zakupu pieców gazowych lub innej formy ocieplania lub w tej samej kwocie dopłacić co roku 4,8 mln mieszkań do gazu zimnego i opalać domy owym gazem (co w sezonie powinno wystarczyć). To oczywiście propozycja czysto teoretyczna, ale system pozwoli w ciągu kilku lat zmniejszyć zatrucie powietrza o 80%. Już raz to próbowano (pewnie Pan redaktor nie był jeszcze w planie pięcioletnim jak to miało miejsce). Otóż pod koniec lat 80 i na początku 90 gaz ziemny był tani i ludzie zamienili piece węglowe na gazowe. Dzięki temu smog w zimie zmalał bardzo mocno . Powietrze było czystsze. Ale to miało drugą stronę .Spadło zapotrzebowanie na.. węgiel. A potem gaz poszedł do góry i ludzie znów wrócili do węgla. Już dziś na magazynach lezą zwały węgla, których nikt nie chce kupić. Ale o tym cisza. Tymczasem chce się zakazywać palenia węglem.. odgórnie bez dania ludziom praktycznej i sensownej alternatywy. Nie twierdze, że palenie węglem jest dobre, ale by system działał propozycja ma mieć charakter pozytywny, a nie negatywny. A podatki ZAWSZE sa negatywnie nacechowane. Więc rozumiem ,ze Pan redaktor chce by zaufanie do państwa, które dziś jest na poziomie dno i 10 metrów mułu, było jeszcze niższe?

  15. Kolejny podatek. Zaraz przeczyta, że przecież można zmienić piec. Tylko kto za to ma zapłacić. Nie każdego stać na pięć za 10tys
    A później co kto ma stare auto musi zmienić na nowe. Zapewne gdyby było go stać jeździłby nowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *