1. Home -
  2. Podatki -
  3. Jest jedna rzecz, którą USA robi lepiej od Europy

Jest jedna rzecz, którą USA robi lepiej od Europy

Unia Europejska za podatkowy standard przyjęła opodatkowanie towarów i usług podatkiem VAT. Amerykanie mogą się z nas śmiać, bo ich podatek od sprzedaży jest tańszy i prostszy.

Europa kontra USA — dwa spojrzenia na opodatkowanie konsumpcji

Znajdzie się wiele powodów, by z europejskiej perspektywy patrzeć na Stany Zjednoczone z góry. Mamy na przykład dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej, nasza żywność jest co do zasady lepszej jakości, nasze prawo pracy jest bardziej cywilizowane, a system wyborczy nie sprawia wrażenia zalegalizowanej korupcji na ogromną skalę.

Jest jednak coś, z czego Amerykanie mogą być naprawdę dumni. Wcale nie mam na myśli osiągnięć z dziedziny techniki, nauki, finansów czy wojskowości, choć te oczywiście zasługują na uznanie. Chodzi o odmienną od europejskiej filozofię opodatkowania sprzedaży.

Dla nas czymś oczywistym wydaje się podatek od towarów i usług. VAT jest wręcz obowiązkowym sposobem opodatkowania transakcji na terenie Unii Europejskiej — choć ostatnio nawet w jego ramach pojawiają się ułatwienia, takie jak zwolnienie transgraniczne z VAT dla mniejszych firm sprzedających w różnych krajach Wspólnoty. W Stanach Zjednoczonych VAT-u nie ma. Zamiast tego stosują inną formę podatku obrotowego w postaci Sales Tax, a więc podatku od sprzedaży.

Podatek od sprzedaży i VAT służą temu samemu: opodatkowaniu konsumpcji

Czym obie daniny się od siebie różnią? Paradoksalnie, by odpowiedzieć sobie na to pytanie, musimy najpierw zwrócić uwagę na podobieństwa. Oba podatki w zasadzie służą temu samemu. Mowa o podatkach pośrednich, których celem jest uszczknięcie dla państwa jakiejś części codziennych transakcji gospodarczych zawieranych w danym kraju. Chodzi o sprzedaż towarów i usług.

Kluczową różnicą jest sposób rozliczania się z fiskusem. W przypadku podatku VAT następuje ono praktycznie na każdym etapie łańcucha dostaw, na którym dochodzi do transakcji pomiędzy dwoma podmiotami.

Podatnicy VAT mogą od podatku naliczonego — czyli tego, który trzeba zapłacić od dokonanej sprzedaży — odliczyć podatek należny, który zapłacili przy zakupie towarów i usług potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Amerykański podatek od sprzedaży jest prosty. Obowiązek zapłaty pojawia się dopiero na etapie sprzedaży ostatecznemu odbiorcy, a więc najczęściej konsumentowi. Nie jest więc podatkiem kumulacyjnym. Ta jedna różnica czyni go dużo prostszym w stosowaniu, pomimo tego że Amerykanie zrobili wiele, by go sobie skomplikować.

Jedna stawka podatku stanowego, jedna stawka podatku lokalnego — i to wszystko

Sales Tax, w przeciwieństwie do VAT, nie jest podatkiem federalnym, a więc obowiązującym w całym państwie. Amerykański podatek od sprzedaży ma charakter stanowy albo lokalny. Część stanów go stosuje, inne tego nie robią, ale pozwalają ustanawiać go tamtejszemu samorządowi w postaci hrabstw.

Siłą rzeczy podatek stanowy i lokalny łączą się ze sobą. Pomimo tego podatek od sprzedaży w USA jest praktycznie zawsze dużo niższy od europejskiego VAT. Średnia łączna stawka podatku od sprzedaży w USA wynosi około 7,5 proc. Najwyższe stawki ledwie przekraczają 10 proc. To niewiele w porównaniu ze średnią podstawową stawką VAT wynoszącą ok. 20 proc. czy nawet unijnym minimum 15 proc.

Na uwagę zasługuje także to, że Amerykanie nie rozbijają swoich podatków na kilka różnych stawek przypisanych różnym rodzajom towarów albo usług. Jedna stawka w danym stanie, jedna w danym hrabstwie i to wszystko. Tymczasem Polska ma najgorszy VAT w zestawieniach International Tax Competitiveness Index — między innymi właśnie z powodu nadmiernej liczby stawek i wyjątków.

Decentralizacja daje Amerykanom większą swobodę podatkową

W porównaniu do europejskiego VAT mamy do czynienia z większą swobodą w kształtowaniu podatków w poszczególnych częściach Stanów Zjednoczonych. Na przykład część stanów doszła do wniosku, że nie będzie pobierać podatku od sprzedaży produktów cyfrowych. O wiele łatwiej przychodzi zwolnienie z podatku określonych dóbr, jak leki czy żywność, jeżeli dany stan albo hrabstwo zechce się na nie zdecydować. Decentralizacja opodatkowania siłą rzeczy lepiej odpowiada lokalnym potrzebom.

Nawet uwzględniając stanowe i lokalne odmienności, Sales Tax i tak jest prostszy niż VAT

Wszystkie te zebrane razem cechy Sales Tax sprawiają, że jest dużo prostszy w codziennym stosowaniu przez przedsiębiorców. Dzieje się tak pomimo tego, że w całych USA istnieje ok. 12 tysięcy (!) różnych możliwych jurysdykcji podatkowych.

To i tak nic w porównaniu do silnie zbiurokratyzowanego molocha, jakim stał się europejski VAT. Nie da się zresztą ukryć, że z tego samego powodu Polska regularnie plasuje się w czołówce państw z najgorszym systemem podatkowym wśród krajów OECD. Amerykanie nie muszą zaprzątać sobie głowy żadnym swoim odpowiednikiem KSeF, ponieważ w ich przypadku faktura jest jedynie dokumentem handlowym. Tymczasem polscy przedsiębiorcy muszą mierzyć się z KSeF dla mikroprzedsiębiorców i kolejnymi terminami obowiązkowego wdrożenia systemu. Nie mamy też do czynienia ze skomplikowanym w praktyce systemem odliczania VAT na wcześniejszych etapach łańcucha dostaw.

Trzeba przy tym wspomnieć, że dla konsumentów podatek od sprzedaży może się wiązać z pewnymi niedogodnościami, które jednak łagodzi specyfika amerykańskiej kultury. Daninę dolicza się poza ceną samego towaru lub usługi. W praktyce działa to dokładnie tak, jak napiwki albo kaucja za butelki w Polsce.

VAT istnieje po to, by przynosić państwom europejskim ogromne pieniądze

Nie da się ukryć, że wolałbym stosować w Polsce amerykański podatek od sprzedaży. Pytanie jednak brzmi: czy w ogóle moglibyśmy wyrzucić VAT do kosza i zastąpić go prostszą daniną? Niekoniecznie. Przede wszystkim na przeszkodzie stoją przepisy unijne, które wymagają stosowania podatku od towarów i usług.

Najważniejszą jego zaletą wcale jednak nie jest dążenie do kontroli totalnej nad wszystkimi transakcjami w gospodarce. Najzwyczajniej w świecie VAT przynosi państwu ogromne pieniądze. To najważniejsze podatkowe źródło dochodów budżetowych. W zeszłym roku dochody z podatku VAT wyniosły 321,6 mld zł. To nie tylko zauważalnie więcej od zaplanowanego na ten rok rekordowego deficytu budżetowego, ale także ponad połowa przychodów państwa w ogóle.

Jako ciekawostkę można wspomnieć, że przed wprowadzeniem w 1993 r. VAT w Polsce w naszym kraju obowiązywał odziedziczony po PRL podatek obrotowy. Wynosił 20 proc. od towarów i 5 proc. od usług.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi