720 mln zł kary? Biedronka i tak daje podwyżki

Biznes Dobre wiadomości Praca dołącz do dyskusji (6) 22.12.2020
720 mln zł kary? Biedronka i tak daje podwyżki

Jerzy Wilczek

Sieć Biedronka ma na głowie gigantyczną karę, którą niedawno wymierzył jej UOKiK. Mimo tego firma Jeronimo Martins Polska zapowiada podwyżki w Biedronce 2021. Otrzyma je niemal 60 tysięcy osób.

Jeszcze kilkanaście lat temu praca w Biedronce kojarzyła się i z fatalną płacą, i z fatalnymi warunkami pracy. Wiele jednak się w ostatnich latach zmieniło.

Pracownicy Biedronki, podobnie zresztą jak i innych dyskontów, mają już całkiem przyzwoite pensje, a czasem mogą liczyć na podobne benefity, jak ci zatrudnieni w biurach na Mordorze (choć w czasach home office Mordor jest raczej pusty).

Jednak JMP i tak zapowiada podwyżki – i to dla wszystkich zatrudnionych w sklepach i centrach dystrybucji.

Podwyżki w Biedronce 2021 mimo gigantycznej kary

Podwyżka ma wynieść 200 zł brutto – i zostanie wprowadzona już od początku stycznia 2021 r. Decyzja może zaskakiwać, bo Biedronka może mieć nieplanowany, za to gigantyczny, wydatek.

UOKiK nałożył na sieć astronomiczną karę w wysokości 723 mln zł za praktyki wobec dostawców. Urząd tłumaczy, że kara jest surowa, ale uczciwa. JMP uważa co innego – i zamierza się odwoływać w sądzie. Oczywiście trudno przewidzieć, jak ostatecznie ta sprawa się skończy. Jednak trzeba zauważyć, że mimo wiszącej nad siecią kary, firma decyduje się na spore podwyżki.

Być może kwota 200 zł na pracownika nie wydaje się strasznie wysoka. Jednak biorąc pod uwagę, że dostanie ją 58 tys. zatrudnionych, to już są naprawdę potężne pieniądze.

Podwyżki w Biedronce 2021. Ile teraz można zarobić?

Biorąc pod uwagę kryzysową rzeczywistość czasów pandemii, Biedronka wydaje się całkiem stabilnym pracodawcą. A jak jest z wynagrodzeniami?

Po podwyżce początkujący kasjerzy będą mogli zarobić od 3250 do 3600 zł brutto. Ci z przynajmniej trzyletnim stażem pracy – od 3400 do 3850 zł brutto. Ostateczna pensja zależy w dużej mierze od tego, gdzie się pracuje. Wynagrodzenia w Warszawie są oczywiście wyższe niż na przykład w miastach powiatowych. Opłaca się też, co chyba nie jest wielkim zaskoczeniem, przychodzić regularnie do pracy. Jeśli pracownik ma niezaplanowane nieobecności, zarobi mniej, niż wynika to z wymienionych przez nas stawek.

Dodatkowo zatrudnieni mogą też liczyć na premie, ale to już wynika z oceny pracy poszczególnego pracownika czy sklepu.

Warto zauważyć, że pracownicy dyskontów dostają podwyżki dość regularnie. Jednocześnie w sieciach pojawia się coraz więcej kas samoobsługowych. Najwyraźniej na razie firmy handlowe nie uznają takich automatów za „alternatywę” dla pracowników z krwi i kości. Przynajmniej na razie.

6 odpowiedzi na “720 mln zł kary? Biedronka i tak daje podwyżki”

    • są Janusze biznesu, którzy nie słyszeli o czymś takim i bez groźby strajku nie dadzą nikomu ponad minimalną krajową. Zwłaszcza tym zatrudnionym na czarno.

    • W urzędach nawet tyle nie ma, a płace oscylują w granicach nieco ponad najniższą. To tylko Warszawka zawyża, jak również okolice ministerialne, naczelników itd., którzy zarabiają kilkanaście pensji pracowniczych. Cała reszta kraju jedzie na oparach.
      Owszem, w urzędach zdarzają się premie… np. 200 zł brutto/kwartał. Najśmieszniejszą premią jaką widziałem to było 34 zł brutto – zaraz przed wyborami z 2019 – policzek w twarz od rządzących.

      • Jak tak źle się mają, zawsze mogą zmienić pracę na lepiej płatna. A na ich jedno miejsce, jest kolejne 10 osób które z chęcią „przytulą” takie stanowisko i taką płacę bez narzekania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *