1. Home -
  2. Państwo -
  3. Policjanci używają prywatnych telefonów w akcji. NIK ujawnia skalę problemu

Policjanci używają prywatnych telefonów w akcji. NIK ujawnia skalę problemu

System Bezpiecznej Łączności Państwowej miał być cyfrową tarczą chroniącą służby i administrację w sytuacjach nadzwyczajnych. Tymczasem po ponad dwóch dekadach planów i analiz wciąż pozostaje bardziej koncepcją niż realnym narzędziem. Najwyższa Izba Kontroli od lat alarmuje, że Polska nie posiada jednolitego systemu łączności dla służb — a mimo to kolejne wnioski pozostają niezrealizowane.

Piotr Janus21.03.2026 10:43
Państwo

Polska od 20 lat nie potrafi zbudować systemu łączności dla służb

W funkcjonowaniu każdego państwa są takie projekty i wyzwania, które w teorii mają gwarantować jego bezpieczeństwo, ale w praktyce często stają się symbolem jego bezradności. System Bezpiecznej Łączności Państwowej należy właśnie do tej kategorii. W szczytnych założeniach miał być fundamentem nowoczesnego zarządzania kryzysowego. Tymczasem po ponad dwóch dekadach planów i analiz wciąż pozostaje bardziej koncepcją niż realnym narzędziem.

Nie wynika to z braku kompetencji, infrastruktury czy firm zdolnych zbudować taki system. Polska posiada wszystkie z wymienionych elementów realizacji skutecznego projektu. Problem leży gdzie indziej — w państwie, które nie potrafi podjąć decyzji.

Najwyższa Izba Kontroli od lat wskazuje — na przykład w kontroli „Ochrona ludności w ramach zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej" czy w kontroli z 2022 r. „Przygotowanie państwa na zagrożenia związane z działaniami hybrydowymi" — że Polska nie posiada jednolitego systemu łączności dla służb, mimo że prace nad nim trwają od ponad 20 lat. Jednak wszystkie dotychczasowe sugestie i wnioski NIK nie zostały zrealizowane.

Mozaika technologii zamiast jednego spójnego systemu

W praktyce oznacza to, że policja, straż pożarna czy ratownictwo medyczne często funkcjonują w oparciu o rozproszone, niekompatybilne rozwiązania. Zamiast jednego systemu mamy mozaikę technologii, które nie zawsze potrafią się ze sobą „dogadać". Efekt? W sytuacji kryzysowej — a więc wtedy, gdy liczy się każda sekunda — państwo działa wolniej, mniej sprawnie i bardziej chaotycznie.

Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że część służb wciąż korzysta z rozwiązań analogowych, podatnych na zakłócenia i podsłuch, niepozwalających przesyłać dużej ilości danych, szczególnie obrazu i wideo. Co gorsza, zmusza to funkcjonariuszy do używania przestarzałych radiotelefonów lub własnych prywatnych smartfonów. W XXI wieku, w dobie cyberwojny i zagrożeń hybrydowych, brzmi to jak relikt minionej epoki. Wiedza o cyberbezpieczeństwie powinna dziś stanowić fundament działania każdej instytucji publicznej — tymczasem służby wciąż zmagają się z podstawowymi problemami łączności.

Brak koordynacji jako systemowa słabość państwa

Kluczowym problemem okazuje się brak koordynacji. NIK w najnowszym raporcie wskazuje wprost, że wynika to z braku centralnego podmiotu (dedykowanego organu państwowego), który miałby realną władzę nad projektem. W efekcie różne instytucje działają równolegle, często w oderwaniu od siebie, budując własne systemy zamiast jednego wspólnego. Państwo przypomina raczej zbiór autonomicznych wysp niż spójny organizm.

Identyczny mechanizm widać zresztą szerzej — również w innych projektach cyfrowych państwa. Kontrole pokazują brak koordynacji, opóźnienia legislacyjne i nieskuteczne zarządzanie jako powtarzający się schemat. System łączności nie jest więc wyjątkiem, lecz objawem głębszej choroby. Wystarczy spojrzeć na to, jak rządzący próbowali reformować krajowy system cyberbezpieczeństwa, by zobaczyć ten sam wzorzec: dobre intencje rozbijające się o fatalną legislację i brak konsekwencji.

Problem finansowania i zmarnowane koncepcje

Istotnym elementem jest także problem finansowania. Budowa ogólnokrajowego systemu łączności to inwestycja kosztowna i wieloletnia. Tymczasem, jak wskazuje NIK, brakowało dedykowanego mechanizmu finansowego, który zapewniłby ciągłość projektu. W rezultacie kolejne koncepcje powstawały i znikały, zanim zdążyły wejść w fazę realizacji. Ponadto brak przepływu informacji pomiędzy służbami o podejmowanych działaniach dotyczących budowy lub rozbudowy systemów łączności radiowej generował dodatkowe koszty. Marnotrawienie publicznych pieniędzy to w Polsce niestety zjawisko systemowe — i historia tego projektu jest tego kolejnym dowodem.

Uzależnienie od infrastruktury komercyjnej

Najbardziej niepokojący jest paradoks, który ujawnia się przy bliższej analizie. Polska nie tylko nie zbudowała własnego systemu, ale w praktyce uzależniła się od infrastruktury komercyjnej. W wielu przypadkach łączność służb opiera się na sieciach operatorów, które w sytuacji kryzysowej mogą być przeciążone lub niedostępne. Poza tym większość operatorów to firmy należące do wielkich zagranicznych korporacji, co sprawia, że system bezpieczeństwa państwa opieramy na rozwiązaniach, nad którymi państwo nie ma pełnej kontroli. W świecie, w którym wojna toczy się nie tylko na froncie, ale także w cyberprzestrzeni i infrastrukturze krytycznej, to ryzyko trudne do zaakceptowania — zwłaszcza w kontekście wdrażania dyrektywy NIS2, która stawia przed sektorem publicznym nowe wymagania w zakresie zabezpieczeń cyfrowych.

Realne zagrożenie dla bezpieczeństwa — nie tylko w scenariuszach wojennych

Eksperci nie mają wątpliwości, że brak jednolitego systemu łączności to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Dotyczy to nie tylko scenariuszy wojennych, ale także katastrof naturalnych, awarii czy ataków cybernetycznych. Każda z tych sytuacji wymaga sprawnej, natychmiastowej komunikacji między służbami, która wciąż jest często niedostępna. Było to boleśnie widoczne podczas ostatniej powodzi 2024 r., gdy koordynacja działań ratunkowych napotykała na poważne bariery komunikacyjne.

Sytuacja ta jest tym bardziej niepokojąca, że — jak stwierdza w swoim raporcie NIK — pełne wdrożenie systemu nastąpi nie wcześniej niż w ciągu sześciu lat. I tylko wówczas, kiedy zostanie spełnionych kilka istotnych warunków.

Studium słabości państwa w zarządzaniu strategicznym

Historia Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej pokazuje coś więcej niż tylko nieudany projekt. Jest to swoiste studium słabości państwa w obszarze zarządzania strategicznego. Państwa, które potrafi trafnie diagnozować problemy, ale nie potrafi ich rozwiązywać. Tworzy zespoły, strategie, dokumenty i wydaje mnóstwo publicznych środków, ale nie doprowadza rozpoczętych spraw do końca.

W tej historii nie chodzi o technologię. Chodzi o decyzje i skuteczne zarządzanie projektem — a tych, jak pokazuje ostatnie 20 lat, wciąż brakuje.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji

zobacz więcej:

Najnowsze
Warte Uwagi