Powracający dżihadyści stanowią zagrożenie dla Europy. Koniec Państwa Islamskiego to nie koniec problemów

Zagranica dołącz do dyskusji (16) 21.02.2019
Powracający dżihadyści stanowią zagrożenie dla Europy. Koniec Państwa Islamskiego to nie koniec problemów

Rafał Chabasiński

Samozwańczy Kalifat upadł, wojnę w Syrii wygrał Baszar al Asad i jego sojusznicy. Koniec Państwa Islamskiego to znakomita wiadomość dla świata. Problem, zwłaszcza dla Europy, stanowią jednak powracający dżihadyści. Zwłaszcza ci, którzy posiadają europejskie paszporty.

Chciała przyłączyć się do Państwa Islamskiego, teraz prosi o możliwość powrotu – brytyjski rząd mówi „nie”

W ostatnich dniach głośno zrobiło się o niejakiej Shamimie Begum. Urodziła się w Wielkiej Brytanii, jej rodzice pochodzą z Bangladeszu. W grudniu 2014 r. uciekła z domu, by dołączyć do Państwa Islamskiego. Dostała się do Syrii przez Turcję. Niedługo dołączyły do niej dwie koleżanki ze szkoły. Na miejscu Shamima została wydana za jednego z dżihadystów, któremu urodziła trójkę dzieci – z czego dwójka zmarła w wieku niemowlęcym. Jej małżonek pochodzi z Holandii.

Kiedy kalifat w Syrii i Iraku upadł kobieta postanowiła wrócić do Wielkiej Brytanii. Apelowała, wraz z rodziną, o umożliwienie powrotu zarówno jej samej, jak i jej dziecku. Tymczasem, jak podaje The Guardian, brytyjski rząd ma inne plany. Shamima ma zostać pozbawiona brytyjskiego obywatelstwa. We wtorek otrzymała list z informacją o wszczęciu wobec niej stosownej procedury. Kobieta jest „nieco zszokowana” decyzją. Uważa przy tym, że postępowanie rządu jest niesprawiedliwe. Być może na decyzję Brytyjczyków wpłynęło poparcie, jakie Shamima wyrażała dla zamachów w Manchesterze z 2017 r. Uznała ona wówczas, że była to sprawiedliwa odpowiedź na brytyjskie naloty na Syrię.

Powracający dżihadyści posiadający podwójne obywatelstwo bywają pozbawiani tego europejskiego

Zasadniczym problemem w przypadku pozbawienia Shamimy obywatelstwa jest to, czy w konsekwencji nie stanie się „bezpaństwowcem„. Shamima nie posiada, wbrew spekulacjom, obywatelstwa Bangladeszu. Tamtejszy minister spraw zagranicznych kategorycznie zaprzeczył możliwości przyjęcia kobiety przez ten kraj. Z punktu widzenia niektórych komentatorów, doprowadzenie do takiej sytuacji byłoby nie tylko naruszeniem praw człowieka, ale także niedotrzymaniem przez Wielką Brytanię międzynarodowych zobowiązań dotyczących sfery bezpieczeństwa.

Trzeba przyznać, że pozbawienie kobiety obywatelstwa stoi w sprzeczności z art. 15 powszechnej deklaracji praw człowieka. Zgodnie z nim, każdy człowiek posiada prawo do obywatelstwa, którego nie można go samowolnie pozbawiać. Państwa europejskie ustanawiają coraz częściej prawo, na mocy którego powracający dżihadyści zostają pozbawiani obywatelstwa. Przykładem może być chociażby właśnie Holandia. W tym kraju takie decyzje dotyczą jednak wyłącznie tych terrorystów, którzy posiadają podwójne obywatelstwo.

Państwa Unii Europejskiej mają problem odnośnie tego, co zrobić z terrorystami z europejskimi paszportami

Kolejny problem, jaki powracający dżihadyści przysparzają Europie, jest poważniejszy. Otóż prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, po tym jak „wygrał” wojnę w Syrii, zaczął oczekiwać od swoich europejskich partnerów, by ci przyjęli terrorystów pojmanych w Syrii przez siły USA. Ma być ich nawet ośmiuset. Oczekiwania przekazano praktycznie zaraz po zakończeniu konferencji bliskowschodniej. Z punktu widzenia państw Unii Europejskiej, powracający dżihadyści powinni trafiać do krajów pochodzenia w sposób kontrolowany. To znaczy: w taki, by stanęli przed sądem za popełnione w Syrii i Iraku zbrodnie, zamiast wtapiać się w społeczeństwo i stwarzać zagrożenie dla pozostałych obywateli.

Problem polega na tym, że aby do takiego procesu doszło, trzeba najpierw przeprowadzić postępowanie dowodowe. Tylko jak to zrobić, bez woli współpracy z syryjskim rządem? Tak zwana „demokratyczna opozycja” ma się obecnie niewiele lepiej od Państwa Islamskiego. Ogranicza się obecnie głównie do zdominowanego przez Kurdów SDF. Amerykanie stwierdzają przy tym, że jeśli państwa Unii Europejskiej nie przyjmą „swoich” dżihadystów, to ci ich po prostu wypuszczą. Trzeba przyznać, że ze strony syryjskiego rządu terrorystów czekałby najprawdopodobniej pluton egzekucyjny. Nie jest to rozwiązanie zgodne z duchem praw człowieka, czy jakiegokolwiek humanitaryzmu – nawet, jeśli na pierwszy rzut oka nie wydaje się, by powracający dżihadyści zasługiwali na cokolwiek lepszego.