Krótka historia Władysława
W mieszkaniach w bloku z wczesnego komunizmu początkowo znajdowały się z piece kaflowe na drewno i węgiel. W latach 90. do budynku został doprowadzony gaz. Mieszkańcy korzystają z indywidualnych przyłączy w lokalach i ogrzewają je kotłami na niebieskie paliwo.
Jednym z właścicieli, który przyzwyczaił się do używania pieca kaflowego, jest Władysław (imię zmienione). Miałam okazję porozmawiać z nim osobiście.
Gdy wszyscy zamontowali sobie bezobsługowe kotły gazowe, on pozostał przy starym rozwiązaniu. Dziś tego żałuje i szuka sposobu na wybrnięcie z sytuacji.
Do mieszkania emeryta nie da się w prosty sposób doprowadzić gazu
Aby wykonana dzisiaj instalacja została odebrana, należy dysponować specjalnym kominem z wkładem. Oczywiście sąsiedzi posiadają wiekowe przewody, takie same jak Władysław. Ale ten, kto podłączył sobie niebieskie paliwo przed laty, nie musiał spełniać współczesnych norm.
Budowa wspomnianego komina w istniejącym bloku jest bardzo skomplikowana. Teoretycznie można by go umieścić na zewnątrz, wzdłuż elewacji.
Ale w tej konkretnej lokalizacji to niewykonalne. Tymczasem nowy komin wewnętrzny dla mieszkańca parteru w pięciopiętrowym bloku może kosztować nawet 100 tys. złotych.
Problem Władysława nie jest odosobnionym przypadkiem. Parę dekad temu wielu seniorów nie unowocześniło ogrzewania, nie dostrzegając wtedy takiej potrzeby. Dziś często podobnie jak on noszą węgiel z piwnicy, mimo związanych z tym zakazów.
Rozwiązania: piec akumulacyjny, inicjatywa remontu kominów lub dogadanie się z kimś z sąsiadów
Ogrzewanie elektryczne można zrobić praktycznie wszędzie. Ale jego eksploatacja jest kosztowna i większości seniorów na nią nie stać. Wydatki mogą być jednak akceptowalne przy najbardziej efektywnym ekonomicznie piecu akumulacyjnym.
Inna opcja to inicjatywa remontu kominów w całym bloku (polegająca na założeniu w nich wkładów), motywowana względami bezpieczeństwa.
Po ich modernizacji wszystkie spełnią współczesne standardy odprowadzania spalin z gazu, pozwalając na jego podłączenie seniorowi. Rzecz jasna, wymaga to poniesienia sporych kosztów przez wspólnotę lub spółdzielnie mieszkaniową.
Godnym uwagi wyjściem w takich okolicznościach może być też dogadanie się w sprawie ogrzewania z kimś z sąsiadów. System wodny w jednym mieszkaniu da się łatwo rozbudować i doprowadzić do lokalu obok. Wymaga to oczywiście spisania umowy, uzgodnień z zarządcą oraz dostawcą gazu.
Na rozwiązaniu mogą jednak korzystać obie strony. Przy rozsądnym podziale kosztów ogrzanie dwóch mieszkań z jednego pieca jest tańsze niż w przypadku indywidualnego źródła ciepła.
Ale ta opcja wymaga posiadania dobrych kontaktów z sąsiadami. A nie każdy senior, który sprzeciwiał się remontom, jest z nimi w dobrej komitywie.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj