1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Mieszkańcy bloków z wielkiej płyty mają powody do obaw. Eksperci mają złe wiadomości

Mieszkańcy bloków z wielkiej płyty mają powody do obaw. Eksperci mają złe wiadomości

Rok 2026 zapowiada się jako czas wielkich okazji dla kupujących nieruchomości, ale nabywcy celujący w rynek wtórny, zwłaszcza w bloki z czasów PRL, muszą zachować szczególną czujność. Eksperci branżowi twierdzą, że infrastruktura wodno-kanalizacyjna w budynkach z wielkiej płyty osiąga kres swojej żywotności technicznej. W perspektywie najbliższych 3–5 lat może nas czekać skokowy wzrost awarii instalacji, które pamiętają jeszcze czasy Gierka.

Czeka nas kumulacja awarii w blokach z wielkiej płyty. I to w ciągu kilku najbliższych lat

Analizy serwisów specjalistycznych, takich jak kb.pl, Murator Plus czy Fajny Ogród, wskazują, że infrastruktura wodno-kanalizacyjna w budynkach wzniesionych w latach 60., 70. i 80. dociera do kresu swojej wytrzymałości technicznej. Choć sama konstrukcja wielkiej płyty wytrzyma jeszcze dekady, o tyle instalacje wewnętrzne to zupełnie inna historia.

W wielu z tych obiektów instalacje nie były wymieniane od nowości; eksperci szacują, że kumulacja usterek nastąpi w ciągu najbliższych trzech, maksymalnie pięciu lat. Oznacza to, że kupując dziś mieszkanie w takim standardzie, nabywamy je wraz z gigantycznym ryzykiem awarii w perspektywie krótkoterminowej.

Problemem są materiały stosowane w tamtym okresie – w tym przede wszystkim rury stalowe ocynkowane oraz żeliwne. Z zewnątrz mogą one wyglądać na solidne i nienaruszone; w praktyce jednak przez dekady rury te ulegały korozji wewnętrznej, zarastając osadami kamienia i rdzy.

Zjawisko to ma dwa groźne skutki. Po pierwsze, drastycznie zmniejsza przekrój przewodów, ograniczając przepływ wody, a po drugie – osłabia ścianki instalacji. Wystarczy nagły skok ciśnienia w sieci miejskiej, by taka skorodowana rura pękła. Skutki są łatwe do przewidzenia – zalane mieszkania (często kilka w pionie), zniszczone podłogi, konieczność długotrwałego osuszania murów i skomplikowane procesy odszkodowawcze wobec sąsiadów lub spółdzielni.

Jest jednak i dobra wiadomość. Dla kupujących to szansa na owocniejsze negocjacje

W „roku kupującego" (jak prognozują analitycy PKO BP) świadomość tego zagrożenia staje się niezłym argumentem w rozmowach ze sprzedającymi. Skoro podaż jest duża, a popyt inwestycyjny słaby, nabywca może i powinien wymagać więcej. Warto wiedzieć, że mieszkania w wielkiej płycie wciąż cieszą się dużym popytem – zwłaszcza ze względu na niższą cenę i dobrą lokalizację – co oznacza, że sprzedający nie zawsze z własnej woli obniżą cenę.

Co zatem zrobić? Przed złożeniem oferty warto przeprowadzić wywiad środowiskowy i techniczny. Warto też skierować pytanie do zarządcy nieruchomości lub spółdzielni o datę ostatniej wymiany pionów wodno-kanalizacyjnych. Jeśli instalacja pamięta czasy Edwarda Gierka, to jest to świetna podstawa do żądania obniżki ceny – tak, by zaoszczędzona kwota pozwoliła pokryć koszty nieuchronnego remontu.

Eksperci wskazują przy okazji, co można samodzielnie zweryfikować podczas oględzin lokalu; stare instalacje bowiem często „ostrzegają" przed awarią.

Należy zwrócić uwagę na nietypowe dźwięki – szumy w rurach czy odgłosy przelewania się wody w ścianach. Niepokojącym sygnałem są także widoczne spadki ciśnienia w kranach (woda leci wolniej niż powinna) oraz okresowe pojawianie się brudnej, rdzawej cieczy. Zbagatelizowanie tych objawów w imię „dobrej okazji cenowej" to w obecnych warunkach rynkowych błąd.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi