1. Home -
  2. Zakupy -
  3. RTV Euro AGD najpierw obiecuje 1100 zł, a potem się wykręca, by pieniędzy nie dać, mówi wściekły klient

RTV Euro AGD najpierw obiecuje 1100 zł, a potem się wykręca, by pieniędzy nie dać, mówi wściekły klient

Sklepy często obiecują złote góry, wspaniałe promocje czy zwroty na duże pieniądze, wiadomo. Problemy zaczynają się, gdy klient zechce powiedzieć "sprawdzam!". Właśnie tak miało być w tym przypadku. Promocja RTV Euro AGD dotyczyła zwrotów za każdy wydany tysiąc. Ale pewien klient wydał chyba trochę za dużo...

Jerzy Wilczek27.10.2018 14:16
Zakupy

"Za każdy tysiąc damy ci sto złotych" - to promocja RTV Euro AGD. Co tu dużo mówić, bardzo atrakcyjna. Oczywiście z tym zwrotem to nie jest tak, że "stówę" dostaniemy w gotówce. Ma trafić do nas w formie karty podarunkowej. No, ale to i tak całkiem miłe dla klienta rozwiązanie. Przynajmniej teoretycznie.

Bo jak się okazuje, ta promocja RTV Euro AGD może i funkcjonuje, ale gdy wyda się za dużo, to mogą być już problemy. Przynajmniej tak wynika z opowieści użytkownika Wykopu Eternaltraces.

Od razu było wyraźnie zaznaczone, że promocja nie dotyczy na przykład sprzętu Apple czy artykułów z wyprzedaży. Jednak z relacji Wykopiwicza wynika, że nie kupował ani maca, ani iPhone'a, ani niczego wyprzedażowego. Kupił natomiast głównie sprzęt AGD i jednego smartwatcha Xiaomi (opaska została wyłączona od razu z promocji - pisze klient).

Promocja RTV Euro AGD. "Nie mamy pana karty, i co pan nam zrobi?"

Karta podarunkowa jednak jakoś nie dochodziła. Minęły dwa tygodnie, więc klient wysłał zapytanie do sieci. - Po wielu dniach otrzymałem lakoniczną odpowiedź - pisze klient. Odpowiedź, która przyszła, była dość... dziwna. Sklep po prostu przypomniał, że promocja nie dotyczy... produktów Apple, uszkodzonych czy tych z wyprzedaży. To, że klient takich artykułów nie kupił, najwyraźniej nie było dla RTV Euro AGD argumentem.

Dalej było już tylko śmieszniej;

Oczywiście nie było o tym mowy w regulaminie... Na szczęście zdenerwowany klient ogłasza, że nie odpuści. Chce, by sprawą zajęły się odpowiednie urzędy. -Dokumenty poszły, a w poniedziałek złożę wizytę w urzędzie. Może do tego czasu ktoś w sklepie zmądrzeje - pisze.

Będziemy oczywiście to śledzić. Jedno jest pewne, jeśli sieć chciała zaoszczędzić 1100 zł na karcie podarunkowej, to na pewno starty wyniosą znacznie więcej. Wolimy ufać, że przyczyną problemów jest po prostu chaos i niekompetencja jakiegoś pracownika.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi