Pieniądze szczęścia nie dają?
Może wygranie szóstki w lotka czy rozbicie jeszcze większej puli pieniędzy w różnych loteriach nie jest łatwe, ale jednak zwycięzca z dnia na dzień staje się milionerem, a czasami i multimilionerem. Co się stanie, gdy taka kwota trafi na konto osoby prowadzącej dotychczas skromny styl życia?
Ciekawe statystyki na ten temat mają Amerykanie. Według tamtejszej Krajowej Fundacji Wiedzy Finansowej 70% zwycięzców gier losowych traci wygrany majątek – i to już w kilka lat od trafienia w szczęśliwe liczby. W zasadzie to najczęściej tracą nie tylko pieniądze, ale dosłownie wszystko: partnerów, rodzinę, przyjaciół, znajomych. Wszystko, co mieli przed wygraną, i wszystko po niej.
Jednym z najbardziej znanych przykładów roztrwonienia wszystkich pieniędzy jest Michael Carroll. W 2002 roku ten 19-letni wówczas Anglik wygrał na loterii aż 10 milionów funtów. Jak pisał swego czasu Business Insider, wystarczyła dekada, aby stracić całą wygraną. Zamiast zainwestować i zapewnić byt rodzinie na wiele lat, przejadał milion funtów rocznie. Gdy zbankrutował, opuścili go wszyscy znajomi i przyjaciele (czy raczej „przyjaciele"). Mimo to podobno Anglik niczego nie żałuje i „postąpiłby tak samo jeszcze raz".
Brak edukacji finansowej ważnym czynnikiem, ale i emocje robią swoje
Sam nie wiem, co bym zrobił – i kim bym się stał – gdybym wygrał z dnia na dzień miliony. Eksperci wskazują jednak na wyraźny problem: statystyczny Kowalski nie umie rozporządzać pieniędzmi. A może i umie, ale nie wieloma milionami, od których może zakręcić się w głowie. To zresztą problem szerszy – tylko co czwarty Polak pozytywnie ocenia swoją wiedzę finansową, a edukacja w tym zakresie wciąż pozostawia wiele do życzenia.
Michael Carroll nie był jedynym bardzo „medialnym" przykładem, czego nie robić z wygranymi milionami. William „Bud" Post III z Pensylwanii wygrał w 1988 roku 16,2 mln dolarów, ale niemal natychmiast zaczął trwonić pieniądze na nierozsądne zakupy czy biznesy. Już rok po wygranej był milion dolarów na minusie, a procesy sądowe i rodzinne konflikty doprowadziły go do poważnych problemów finansowych i życia na zasiłkach.
Z kolei John McGuinness ze Szkocji wygrał w 1996 roku około 9,6 mln funtów w National Lottery (ta sama loteria co M. Carroll). Podarował rodzinie miliony (tyle dobrze) i zainwestował dużą część w klub piłkarski – Livingston FC. Niestety inwestycja okazała się katastrofą i kosztowała go niemal całą wygraną, a ostatecznie pozostał bez fortuny – w zasadzie uratował jedynie tyle, ile zdążył wcześniej przekazać rodzinie.
Evelyn Adams z New Jersey dwukrotnie wygrała w New Jersey Lottery – w sumie ponad 5 mln dolarów w latach 1985–1986. Pomimo takiego szczęścia większość pieniędzy roztrwoniła przez hazard, prezenty i fatalne decyzje finansowe, wracając do wcześniejszego życia bez znacznego majątku.
Zresztą nie trzeba daleko szukać, bo chyba każdy z nas słyszał o kimś, kto wygrał szóstkę w lotka. Sam znam dwie takie historie. W pierwszym przypadku zakończyło się happy endem, a wygraną przeznaczono na budowę domu, w którym ta sama rodzina (mam nadzieję, że szczęśliwie) mieszka od lat 80. W drugim sytuacja niestety zakończyła się tragicznie – cała wygrana została zmarnowana na alkohol i... kolejne losy, co ostatecznie doprowadziło do alkoholizmu i rozwodu.
Warto pamiętać, że wygrana w lotto wchodzi w skład majątku wspólnego małżonków, więc przy rozwodzie trzeba się nią podzielić – o ile w ogóle cokolwiek z niej zostanie. Nawet jeśli wygraną uda się zachować, trzeba też pamiętać o obowiązkach podatkowych i zasadach bezpiecznego odbioru nagrody, bo i tutaj łatwo o kosztowne błędy. O skali pokus związanych z loteriami niech świadczy też fakt, że niektórzy zwycięzcy nie zgłaszają się po odbiór nawet setek milionów dolarów – choć to akurat z zupełnie innych powodów.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj