Kupił pumę, mieszka z nią w domu i śpi z nią w jednym łóżku. Ruszył proces

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (126) 18.06.2019
Kupił pumę, mieszka z nią w domu i śpi z nią w jednym łóżku. Ruszył proces

Udostępnij

Aleksandra Seń

Ma trzydzieści pięć lat, jest weteranem z Afganistanu i mieszka z Nubią. Tak ma na imię jego puma, w której sprawie właśnie rozpoczął się proces. Czy posiadanie zarejestrowanego cyrku oznacza faktycznie, że prowadzisz działalność cyrkową? I czy jest wystarczającą podstawą, by mieć zwierzę niebezpieczne?

Weteran, puma i proces

Historia jest równie prosta, co zaskakująca. Mężczyzna nigdy nie ukrywał się z tym, skąd ma pumę. Kupił ją w 2014 roku w czeskiej hodowli, a jak podaje Wyborcza, dziennikarzom tłumaczył, że „drapieżniki i ludzie mogą żyć w przyjaźni”. Kupił ją, bo twierdził, że przyszedł czas by robić to, co się kocha.

Prowadził działalność charytatywną – odwiedzał ze swoim zwierzęciem oddziały dziecięce w szpitalach, organizował sesje zdjęciowe. Zarówno więc zarabiał na zwierzęciu, jak i działał non-profit. Choć zdaje się to nie tylko nielegalne, ale i nieetyczne. Z jednej strony takie zwierzęta mogą mieć jedynie cyrki, ZOO i jednostki badawcze, z drugiej – takie zwierzę potrzebuje konkretnych warunków. A on weteran spał ze swoją pumą w jednym łóżku i pozwalał jej jeść sobie z ust. Sam twierdził, że puma zachowuje się jak zwyczajny kot – łasi się, daje się głaskać czy czeka na spacer. Dziennikarze WP określili sąsiadów, którzy zgłaszali sprawę policji, mianem zawistnych. A może po prostu nie byli zawistni, tylko zmartwieni spacerami z dzikim, choć wychowanym na domowe zwierzęciem?

Cyrk jest, występów nie ma

Twierdzi, że nie obszedł przepisów. Prowadzi działalność cyrkową, ale nie daje występów.

Każdy mówi mi: obszedłeś przepisy. To tak, jakby kierowca obszedł przepisy robiąc prawo jazdy. Trzeba było spełnić określone warunki – to ja je spełniłem. Żeby mieć pumę, trzeba mieć cyrk. No to założyłem cyrk. Jest ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, więc nikt nie może mi nakazać, ile razy mam dawać występy cyrkowe. To moja sprawa. Sporo cyrków mamy w Polsce.

Ale Sąd Rejonowy w Jędrzejowie (sygn. IIW 1215/14) już w analogicznej sprawie orzekał. Wskazał wówczas, że inny posiadacz pumy wskazał jako działalność gospodarczą prowadzenie cyrku, ale nie wiązało się to z wolą ani z organizacją występów i skazał go na karę grzywny. Podobnym problemem zajmował się także portalweterynaryjny.pl, powołując się na Sąd Okręgowy w Kielcach (sygn. IX Ka 1489/15). Z uzasadnienia wyroku wynika, że samo zarejestrowanie cyrku nie jest prowadzeniem działalności cyrkowej, więc nie jest podstawą do posiadania pumy.

Ireneusz Gewald, powiatowy lekarz weterynarii w Zawierciu, przyznał, że właściciel utrudniał przeprowadzenie kontroli warunków, w których przebywa puma weterana z Afganistanu. Co do warunków, wiadomo, że mężczyzna organizował zbiórki na budowę kojca, a w jednym z wywiadów sam przyznał, że pumę kupił za pożyczkę. Być może trudno było mu poradzić sobie z wydatkami, które wiązały się z zakupem i hodowlą tak dużego, trudnego zwierzęcia, pochłaniającego ponad 100 kilogramów mięsa miesięcznie.

Sprawą zajęła się policja, a teraz Sąd Rejonowy w Zawierciu. Proces ma rozstrzygnąć, czy puma jest trzymana w domu legalnie. Weteran ma z tym jednak problem.

Powiatowy lekarz weterynarii chciał prowadzić kontrole, a nie potrafił wskazać podstawy prawnej. Wytaczanie procesu, piętnowanie mnie uderza nie tylko w moją rodzinę, lecz także w innych. Razem z Nubią angażujemy się w akcje charytatywne. Ostatnio pomagaliśmy małej Lence z Mysłowic, która choruje na raka. Prowadzę działalność cyrkową, a cyrki nie są przecież zakazane.

Mężczyzna – jak wynika z Facebooka projektu – w planach ma również zakup tygrysa, także z I kategorii zwierząt niebezpiecznych (wymagana jest zgoda na posiadanie zwierząt niebezpiecznych).

Dodaj kolejny załącznik