- Bezprawnik -
- Biznes -
- Rafał Brzoska stanowczo odpowiada DHL. "PRZESTAŃCIE ŚCIEMNIAĆ"
Rafał Brzoska stanowczo odpowiada DHL. "PRZESTAŃCIE ŚCIEMNIAĆ"
Rafał Brzoska po raz kolejny wziął na celownik DHL. Szef InPostu zestawił dane ze sprawozdań finansowych obu firm i wyszło mu, że w 2025 roku jego spółka zapłaciła blisko 3,6 tysiąca razy więcej podatku CIT niż DHL eCommerce. Przy przychodach większych „tylko” trzykrotnie. Odpowiedź niemieckiego giganta, że niski podatek to efekt inwestycji, Brzoska skwitował krótko: „PRZESTAŃCIE ŚCIEMNIAĆ”.
Lista wstydu, odpowiedź DHL i riposta Brzoski
Spór o to, kto ile płaci w Polsce podatku dochodowego, trwa od kilku lat i ma już swój rytuał. Co roku Rafał Brzoska publikuje tzw. listę wstydu, w której zestawia CIT odprowadzany przez InPost z kwotami płaconymi przez zagraniczną konkurencję. Na naszych łamach opisywaliśmy już, że polskie firmy płacą miliony z tytułu CIT, a zagraniczne koncerny nawet 0 zł, a branża kurierska jest tu jednym z najbardziej jaskrawych przykładów.
Tegoroczna edycja wywołała wreszcie reakcję DHL. Jakub Świderski z agencji MLS Group, reprezentujący polski oddział firmy, zapewnił w rozmowie z money.pl, że spółka nie przenosi zysków za granicę, a DHL eCommerce jest w trakcie budowy sieci automatów i punktów odbioru. Jak stwierdził: „Skala naszych inwestycji ma zasadniczy wpływ na wysokość płaconego przez DHL podatku CIT”. Następnie w wywiadzie dla tego samego serwisu głos zabrali prezesi DHL Express, John Pearson i Tomasz Buraś. Według relacji Brzoski przekonywali, że „kiedy dużo się inwestuje, koszty rosną”, podatki pojawią się w przyszłości, a InPost działa w „nieco innej części rynku”.
I właśnie ten ostatni argument szef InPostu postanowił rozłożyć na czynniki pierwsze.
Ile CIT zapłacił InPost, a ile DHL eCommerce w 2025 roku?
Brzoska porównał InPost z DHL eCommerce (Poland), czyli spółką, która konkuruje z nim bezpośrednio na rynku paczek z e-commerce. Dane, na które się powoływał, pochodzą ze sprawozdań finansowych obu firm.
W 2025 roku InPost miał według tych wyliczeń 7,2 mld zł przychodu, DHL eCommerce około 2,4 mld zł. Na inwestycje InPost przeznaczył 494 mln zł, konkurent 140,6 mln zł. A jak to było z podatkiem? Otóż InPost zapłacił 474 mln zł CIT, DHL eCommerce około 132 tys. zł. Tu zwracam uwagę na to, by nie skupiać się tylko na cyfrach - przy InPoście są miliony, przy DHL jedynie tysiące. DHL eCommerce pod względem płaconego CIT gra mniej więcej w lidze... Bezprawnika. Jesteśmy fajnym, ambitnym serwisem internetowym, który z roku na rok powiększa przychody, ale no... dziwnie to wygląda, gdy płacimy CIT o zbliżonej wartości do globalnej firmy kurierskiej z Niemiec.
Jeśli przeliczyć inwestycje na przychody, InPost wydał na nie około 6,8 proc. obrotów, a DHL eCommerce mniej więcej 5,9 proc. Nawet w ujęciu względnym to więc nie DHL jest tym, kto inwestuje agresywniej. Podatek InPostu stanowił przy tym ok. 6,6 proc. przychodów, w przypadku DHL eCommerce to ułamek promila.
Siedem lat danych z rachunków przepływów
Szef InPostu sięgnął też po dane z lat 2019–2025, liczone z rachunków przepływów pieniężnych. W tym okresie InPost (dwie spółki: InPost sp. z o.o. i InPost Paczkomaty) miał zainwestować 3,82 mld zł, a DHL eCommerce 1,26 mld zł. Łączny CIT InPostu Brzoska w swoim wpisie wycenia na 1,45 mld zł lub 1,58 mld zł. DHL eCommerce w tym samym czasie miał zapłacić 61,8 mln zł. Niezależnie od tego, którą wersję przyjąć, różnica wynosi ponad dwadzieścia razy.
„Inwestowanie nie wyklucza płacenia podatków w Polsce. My jesteśmy na to dowodem” – napisał Brzoska.
Czy inwestycje rzeczywiście obniżają podatek CIT?
Tu warto na chwilę zostawić emocje i zajrzeć do ustawy o CIT, bo argument o inwestycjach brzmi przekonująco tylko na pierwszy rzut oka. Podatek dochodowy liczy się od dochodu, czyli przychodu pomniejszonego o koszty jego uzyskania. Kluczowe jest to, że wydatek na zakup automatu paczkowego, sortowni czy floty nie trafia jednorazowo w koszty. Środki trwałe rozlicza się przez odpisy amortyzacyjne, rozłożone na lata. Wypływ gotówki na inwestycję w danym roku nie oznacza więc proporcjonalnego obniżenia dochodu do opodatkowania.
Inaczej wygląda sytuacja spółki, która po prostu przynosi stratę. Wtedy CIT faktycznie się nie pojawia, a stratę można rozliczać przez kolejne pięć lat (maksymalnie połowę w jednym roku albo jednorazowo do 5 mln zł). Niemiecki serwis Paketda.de, opisując sytuację polskiej spółki paczkowej DHL, wskazywał, że jeszcze kilka lat temu była rentowna, a obecnie generuje straty, głównie przez kosztowną walkę o rynek z InPostem.
To byłoby uczciwsze wyjaśnienie niskiego podatku niż ogólnik o inwestycjach. Tyle że strata też ma swoje źródła, a jednym z najczęściej wskazywanych mechanizmów obniżania dochodu w międzynarodowych grupach są ceny transferowe, czyli rozliczenia między spółkami z tej samej grupy. DHL konsekwentnie zaprzecza, by przerzucał zyski za granicę.
Minimalny CIT miał zamknąć tę lukę
Ustawodawca próbował zresztą odpowiedzieć na sytuacje, w których duże firmy latami wykazują straty lub symboliczną rentowność. Od rozliczenia za 2024 rok obowiązuje minimalny podatek dochodowy w wysokości 10 proc. specjalnie liczonej podstawy, który dotyczy spółek ze stratą albo z rentownością nieprzekraczającą 2 proc. Katalog wyłączeń jest jednak na tyle szeroki, a sposób liczenia na tyle skomplikowany, że już przy wprowadzaniu tej daniny nie brakowało głosów, że minimalny podatek dochodowy okaże się porażką. Sam Brzoska od dłuższego czasu promuje bardziej radykalne rozwiązanie, czyli podatek przychodowy, który uderzałby w obroty, a nie w łatwy do „zarządzania” dochód.
Ministerstwo Finansów co roku publikuje indywidualne dane o CIT dużych podatników, a sprawozdania finansowe spółek są dostępne w Krajowym Rejestrze Sądowym. Każdy może więc sprawdzić te liczby samodzielnie.
„Nieco inna część rynku”? Automaty paczkowe mówią co innego
A czy to prawda, że InPost i DHL eCommerce grają w innych ligach? Ja tak nie uważam, a już na pewno nie można tego traktować jako wymówki. Kilka lat temu podobnym argumentem posłużył się minister finansów Andrzej Domański, wskazując na wyższą rentowność Paczkomatów. Problem w tym, że DHL sam dziś buduje sieć automatów i punktów odbioru, a w komunikatach chwali się tempem ich przybywania. Fakt, że automaty paczkowe firm kurierskich innych niż InPost nie zrobiły dotąd furory, nie zmienia tego, że to dokładnie ten sam rynek i ci sami klienci.
Co z tego wynika dla nas?
Brzoska zakończył wpis apelem do kupujących, by pamiętali, komu powierzają swoje paczki, oraz przytykiem pod adresem firm, które chwalą się współpracą z przewoźnikami niepłacącymi CIT w Polsce. Kogo konkretnie miał na myśli, nie wskazał.
Spór o podatki ma jednak realne znaczenie dla budżetu i trwającej właśnie nad Wisłą dyskusji o tzw. patriotyzmie gospodarczym. To nie pierwszy raz, gdy podkreśla się, że firmy z bogatą reprezentacją polskiego kapitału, obecne u nas strukturalnie, mające polskich prezesów (jak na przykład amerykańska firma tytoniowa PMI, którą zawiadują Polacy), realnie inwestują w nasz kraj i odwdzięczają się za możliwość zarabiania tutaj pieniędzy. Oczywiście, Rafał Brzoska ma mocne karty, więc nimi gra i je eksponuje. Ale z punktu widzenia polskich podatników dokładnie w tym kierunku powinna iść presja na biznes: zarabiacie tutaj, więc macie budować ten kraj także płaceniem adekwatnych podatków.










