Lewica chce sądów 24-godzinnych dla najbardziej agresywnych antyszczepionkowców

Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (709) 03.08.2021
Lewica chce sądów 24-godzinnych dla najbardziej agresywnych antyszczepionkowców

Paweł Mering

Sądy 24-godzinne dla antyszczepionkowców to nowy pomysł Lewicy, który wymierzony ma być w tych najbardziej skrajnych przeciwników szczepień, którzy nie tyle głoszą tezy antynaukowe, ile rozpoczynają swego rodzaju walkę zbrojną i atakują infrastrukturę medyczną.

Sądy 24-godzinne dla antyszczepionkowców

Posłowie i posłanka Lewicy — Krzysztof Gawkowski, Paweł Krutul oraz Katarzyna Kotula — postulują rozszerzenie działalności sądów 24-godzinnych w taki sposób, by były one właściwe do rozstrzygania spraw antyszczepionkowców dopuszczających się ataków na infrastrukturę medyczną.

Jest to związane z ostatnio rosnącą agresją ze strony środowisk antyszczepionkowych (choć niektórzy, z reguły opierając się o zupełnie irracjonalne „dowody”, twierdzą, iż jest to prowokacja), wyrażającą się we wtargnięciu do jednego z domów dziecka, słownym zaatakowaniu „szczepionkobusa” w Gdyni, czy też — w końcu — podpaleniu punktu szczepień i sanepidu w Zamościu.

To ostatnie, wydaje, się przelało czarę goryczy, a z pewnością stanowiło zdarzenie, obok którego nie można w żadnym wypadku przejść obojętnie. Jest to o tyle poważna sprawa, że sam minister zdrowia zapowiedział nagrodę w wysokości 10 tys. złotych za pomoc w identyfikacji podpalacza.

O powyższym zdarzeniu (gdzie warto podkreślić, że podpalacz obrał za cel nie tylko punkt szczepień, ale i sanepid) wypowiedział się nawet premier Mateusz Morawiecki, który czyn nazwał „bandyckim”. Mimo to Krzysztof Gawkowski z Lewicy — podczas konferencji — wskazywał, że rząd nie promuje szczepień, a wręcz niejako bagatelizuje ruchy antyszczepionkowe.

Sądy 24-godzinne mają sens

Krzysztof Gawkowski stwierdził także, że posłanki i posłowie PiS „flirtują” z ruchem antyszczepionkowym, co pozostaje bez reakcji władz PiS. Ma to skutkować wywołaniem poczucia bezkarności u ludzi, którzy w szczepieniach widzą istne zło, czy wręcz zagrożenie (cywilizacyjne) dla życia i zdrowia.

Poseł Gawkowski dodał, że:

Dzisiaj bowiem są podpalenia, tak jak w Zamościu, jutro będą pobicia, a w kolejnych dniach być może morderstwa. Dzisiaj trzeba mocno reagować, bo brak mocnej reakcji będzie powodował większe katastrofy

Posłanka Katarzyna Kotula zarzuciła Zbigniewowi Ziobrze bierność, wychodząc zarazem z propozycją rozszerzenia funkcjonowania sądów 24-godzinnych w ten sposób, że byłyby one właściwe wobec czynów popełnianych przeciwko krytycznej infrastrukturze medycznej.

Czym są sądy 24-godzinne?

Sądy 24-godzinne to potoczne określenie trybu przyspieszonego, który można stosować wobec sprawców wykroczeń, gdy sprawcę zatrzymano na gorącym uczynku, bądź tuż po zdarzeniu. Jest to jednak ograniczone co do kręgu osób mogących podlegać pod takie postępowanie, bo chodzi tutaj o:

  • osoby niemające miejsca stałego pobytu
  • osoby czasowo znajdujące się na terytorium RP
  • sprawców czynów popełnionych podczas imprez masowych (z założenia chodzi o pseudokibiców)

Postępowanie przyspieszone w odniesieniu do przestępstw wynika z k.p.k. i odnosi się do sytuacji, gdy czyn podlega ściganiu w drodze dochodzenia, zaś sprawca został ujęty na gorącym uczynku, bądź też chwilę po zdarzeniu, przy spełnieniu kilku dodatkowych przesłanek.

Podpalacze skazywani w 24 godziny?

Szczerze nie do końca rozumiem, co mają na myśli posłowie i posłanka Lewicy, choć samą ideę — by sprawców antyszczepionkowych, agresywnych wybryków karać surowo — w pełni rozumiem. Jeżeli chodzi o rozszerzenie stosowania trybu przyspieszonego co do wykroczeń, to jest to postulat słuszny.

W odniesieniu zaś do przestępstw (jak podpalenie), warto byłoby skupić się na tym, że „zbrojne” ruchy antyszczepionkowe mogą być uznane za grupy terrorystyczne (a punkty szczepień za infrastrukturę krytyczną) i właśnie w tej podstawie prawnej powinno się szukać źródeł odpowiedzialności sprawców ewentualnych zdarzeń.

Oczywiście, mimo że ideologię antyszczepionkową uznaję za błędną, antynaukową i szkodliwą, jestem w stanie zrozumieć, że część z „wojowniczych” antyszczepionkowców faktycznie głęboko wierzy w to, że występuje w słusznej sprawie. Władze publiczne powinny zatem edukować i nie dopuszczać do eskalacji agresji, która wydaje się przechodzić z postaci słownej, do jak najbardziej fizycznej.