Raty w urzędzie skarbowym to bardzo zły pomysł. Sankcja VAT dobija nawet uczciwych podatników

Firma Podatki dołącz do dyskusji (51) 15.04.2019
Raty w urzędzie skarbowym to bardzo zły pomysł. Sankcja VAT dobija nawet uczciwych podatników

Udostępnij

Joanna Buchwałd-Musińska

Fiskus umożliwia podatnikom rozłożenie należności wobec skarbu państwa na raty. Jest to, teoretycznie, ukłon w stronę podatników. Okazuje się jednak, że nawet w przypadku przedsiębiorców, którzy sami zgłaszają nieprawidłowości w rozliczeniach, fiskus nałoży 30 proc. karę. Sankcja VAT dotyczy nawet tych podatników, którzy – mimo błędu – nie uszczuplili zasobów skarbu państwa.

Problem z interpretacją podatkową

O sprawie donosi Dziennik Gazeta Prawna, którego czytelniczka opisała swoje przejścia z fiskusem. Czytelniczka jest właścicielką firmy opiekuńczej, działającej głównie na terenie Niemiec. W ramach działalności zatrudnia kilkadziesiąt osób. Na początku rozliczała się ze świadczonych usług na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 22:

„Zwalnia się od podatku usługi pomocy społecznej w rozumieniu przepisów o pomocy społecznej oraz usługi określone w przepisach o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także dostawę towarów i świadczenie usług ściśle z tymi usługami związane, na rzecz beneficjenta tej pomocy, wykonywane przez:
d) inne niż wymienione w lit. a-c placówki zapewniające całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku na podstawie zezwolenia wojewody, wpisane do rejestru prowadzonego przez wojewodę.”

Sprawa wydawała się jasna. Usługi świadczone przez firmę czytelniczki powinny być zwolnione z VAT. Ponieważ jednak świadczone były one głównie na terenie Niemiec, czytelniczka uznała, ze podlega pod art. 28c Ustawy o VAT, który brzmi:

„Miejscem świadczenia usług na rzecz podmiotów niebędących podatnikami jest miejsce, w którym usługodawca posiada siedzibę lub stałe miejsce zamieszkania, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3 oraz art. 28d-28f, art. 28g ust. 2, art. 28h-28n.”

W związku z tym powinna rozliczać podatek w kraju, w którym mieści się siedziba jej firmy, a zatem w Polsce.

Brak jednoznacznego stanowiska

Jak się jednak okazało, księgowa czytelniczki uznała, że usługi świadczone przez firmę powinny być opodatkowane po za granicami kraju. W związku z tym przedsiębiorstwo czytelniczki nie wykazywało dochodów z działalności jako zwolnionych z VAT, czyli po prostu się z nich nie rozliczało. Jednocześnie jednak czytelniczka odliczała w Polsce naliczony podatek, ubiegając się o jego zwrot.

Mimo, że na początku firma czytelniczki rzeczywiście otrzymywała zwrot podatku, w późniejszym czasie fiskus podważył zasadność wypłat. Wszczęta kontrola zaowocowała nakazem zwrotu VAT za cały okres trwania rozliczeń zakwestionowanych przez fiskusa. Czytelniczka musiała zwrócić skarbowi państwa ponad 500 tys. zł.

Urząd Skarbowy rozłożył należność na raty

Czytelniczka uznała, że dowody fiskusa są niepodważalne i od decyzji się nie odwoływała. Ponieważ jednak zwrot opiewał na wysoką kwotę, postanowiła ubiegać się o możliwość rozłożenia należności na raty. Argumentowała przy tym, że brak możliwości spłaty zobowiązań w ratach doprowadzi do ruiny jej przedsiębiorstwo. W konsekwencji pozbawi fiskusa drogi odzyskania VAT, a dodatkowo obciąży instytucję kosztami świadczeń socjalnych dla zwolnionego personelu. Naczelnik właściwego urzędu skarbowego przychylił się do wniosku czytelniczki, która odtąd spłacała w ratach dług w ratach i prowadziła dalej firmę.

Sankcja VAT

Mimo spłaty należności zgodnie z harmonogramem, po kilku miesiącach czytelniczka otrzymała z urzędu skarbowego powiadomienie o nałożonej na nią karze. Sankcja VAT, bo o niej mowa, to dodatkowe zobowiązanie podatkowe, które, najogólniej mówiąc, spada na podatników winnych – zdaniem fiskusa – uszczupleniu skarbu państwa. Sankcja VAT może wynosić 20, 30 a nawet 100 proc. należnej kwoty. W przypadku czytelniczki sankcja VAT opiewała na 200 tys. zł.

Jedno postępowanie, dwie decyzje

Zaskoczona czytelniczka nie rozumiała dlaczego o sankcji nie została poinformowana jeszcze w trakcie negocjacji z urzędem skarbowym. Nie była świadoma, że jej zobowiązanie wobec fiskusa będzie wyższe o blisko połowę. Co ciekawe, sankcja VAT także podlega możliwości spłaty w ratach, do tego jednak konieczne są odrębne negocjacje z fiskusem. Skoro organ podatkowy nakłada na podatnika karę w ramach jednego postępowania, wydaje się nielogiczne informowanie go o tym kilka miesięcy potem. Ma on bowiem prawo sądzić, że przestrzeganie postanowień porozumienia i terminowa spłata należności wyczerpuje i zamyka sprawę.

Sankcja VAT nie wpływa na wcześniejsze ustalenia między podatnikiem a fiskusem

Jak wyjaśnia biuro Krajowej Administracji Skarbowej, wydanie decyzji o nałożeniu na podatnika sankcji VAT nie ma wpływu na uprzednie ustalenia między organem podatkowym a podatnikiem. Oznacza to, że wysokość raty podatnika nie ulega zmianie. Sankcja VAT powoduje natomiast, że zobowiązania podatnika na rzecz fiskusa dramatycznie wzrastają i ponownie mierzy się on z dużymi trudnościami finansowymi i koniecznością negocjacji warunków spłaty. Eksperci komentują, że taka sytuacja, w której podatnicy gotowi do poniesienia konsekwencji podatkowych nadużyć, nie mają pełnej wiedzy o zakresie swoich zobowiązań wobec fiskusa, jest niedopuszczalna.

Przepisy stanowią na korzyść fiskusa

Sankcja VAT to zobowiązanie, które fiskus może zgodnie z prawem nałożyć w dowolnym terminie. Przepisy nie nakazują bowiem integrowania w czasie skutków decyzji dotyczących tego samego postępowania. Jednocześnie logika nakazywałaby korelowanie ich w czasie po to, by podatnik miał pełny obraz swojej sytuacji podatkowej. Wówczas negocjuje on warunki z fiskusem w oparciu o rzeczywisty status podatkowy. Ma to ogromny wpływ nie tylko na bieżącą, ale i na przyszłą sytuację podatnika. Z dnia na dzień może się bowiem okazać, że mimo rozłożenia przez fiskusa należności podatnika na raty, sankcja VAT doprowadzi go do bankructwa.

Sankcja VAT nie omija także uczciwych

W rękach fiskusa sankcja VAT okazała się batem nawet na uczciwych przedsiębiorców (por.: reputacja przedsiębiorstwa). Przypomnijmy, fiskus nałożył dodatkowe zobowiązanie podatkowe na przedsiębiorcę, który zorientował się w czas o błędach w deklaracji podatkowej i złożył korektę jeszcze zanim doszło do uszczuplenia budżetu państwa. Oznacza to, że fiskus kara także uczciwych przedsiębiorców, którzy nie działają z zamysłem celkowego uszczupleniu budżetu państwa, ale wskutek pomyłki (zob.: pomyłka w JPK).

Niejasne przepisy

Ministerstwo Finansów konsekwentnie podtrzymuje, że skorygowana na czas (czyli zanim dojdzie do uszczuplenia) deklaracja nie niesie ze sobą konsekwencji w postaci sankcji. Eksperci twierdzą jednak, że przepisy nie wykluczają takiej możliwości nawet wówczas, gdy dojdzie do oczywistej pomyłki. Wszystkiemu winne są nieprecyzyjne zapisy przepisów, pozostawiające pole do ich nadinterpretacji. Co gorsza, w starciu z nadgorliwym urzędnikiem urzędu skarbowego, przedsiębiorca nie ma większych szans. O sprawiedliwość podatnicy mogą walczyć w sądzie. Jednak z uwagi na ciążące na zobowiązaniach odsetki, najrozsądniej jest najpierw fiskusa spłacić, a następnie pozwać.

Systematyczne uszczelnianie systemu podatkowego jest konsekwentnie realizowane na wielu płaszczyznach. Ministerstwo Finansów chełpi się rozwiązaniami faworyzującymi przedsiębiorców uczciwych oraz piętnującymi nieuczciwych. Ostatnią inicjatywą jest jedna baza podatników VAT, która ma zminimalizować wyłudzenia VAT.
Nie ulega jednak wątpliwości, że wiele inicjatyw jest dramatycznie niedopracowanych i w konsekwencji nie tylko nie realizują właściwie założonych celów, ale szkodzą przedsiębiorcom.