Seat Arona na dywaniku za rzekome propagowanie antykoncepcji w reklamie samochodu

Moto Na wesoło dołącz do dyskusji (67) 06.05.2018
Seat Arona na dywaniku za rzekome propagowanie antykoncepcji w reklamie samochodu

Udostępnij

Maja Werner

Seat Arona rękami prawników polskiego oddziału Volskwagena musiał się gęsto tłumaczyć przed Komisją Etyki Reklamy z jednego ze swoich spotów reklamowych. Sprawa podzieliła komisję, zgłoszone zostało nawet zdanie odrębne. 

Komisja Etyki Reklamy zwykle musi się zajmować niezbyt poważnymi skargami, choć oczywiście czasem faktycznie upolują niezbyt etycznego reklamodawcę. Na ogól jednak chodzi o to, że kura znosząca złote jaja jest traktowana w sposób przedmiotowy, Coca Cola Zero ma 4 kkalorie, a chleb w Biedronce wcale nie jest jak za dawnych lat. Tym razem poszło o tę reklamę samochodu Seat Arona:

W związku z powyższą reklamą pojawiły się aż dwie skargi, a mianowicie:

„Na początku reklamy jest pokazanych wiele lewitujących i rozpakowanych prezerwatyw, jak również zaprezentowany jest listek tabletek antykoncepcyjnych. Zawarte treści w reklamie są propagowaniem antykoncepcji chemicznej oraz mechanicznej. Każda antykoncepcja ma mniejsze lub większe skutki uboczne. Antykoncepcja hormonalna prowadzi czasem do niepłodności wtórnej. Promowanie jej w czasie, kiedy oglądają reklamę dzieci i młodzież jest niemoralna.”

„Reklama samochodu? Ta reklama jest rażąca

Arbiter przedstawiający sprawę Komisji Etyki Reklamy wskazywał możliwe naruszenia kodeksu etyki poprzez fakt, iż reklama Seat Arona nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji, jak również fakt, iż rzeczona reklama – gdyby natknęli się na nią najmłodsi widzowie – mogła zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi.

Seat Arona się broni

Do tak postawionych zarzutów odnieśli się prawnicy Volkswagena, do którego należy Seat, a swoje wyjaśnienia rozpoczęli od wskazania oczywistej i dostrzegalnej (przynajmniej dla mnie) żartobliwej konwencji spotu reklamowego.

(…) Jej celem jest uzmysłowienie, że każdy powinien wybrać własną drogę, a niekoniecznie podążać za tym, co znane czy uważane przez innych za odpowiednie, co zresztą zostało explicite wyrażone w treści spotu. Wbrew twierdzeniom skarżącego, reklama w żaden sposób nie propaguje jakiejkolwiek metody antykoncepcji, ani też antykoncepcji w ogóle. Narrator spotu wymienia jedynie różne możliwości, wybory, których dokonujemy w życiu, nie oceniając, a tym bardziej nie wskazując żadnego z rozwiązań jako słusznego lub lepszego od innych. Nie sposób więc mówić o upowszechnianiu metod antykoncepcji czy antykoncepcji jako takiej, a dopiero przedmiotowe działanie wyczerpywałoby definicję słowa «propagować» zawartą w Słowniku języka polskiego PWN (tj. «upowszechniać jakieś poglądy, idee lub wiedzę»). Na marginesie warto wspomnieć, że narrator, wbrew słowom matki i ojca zwracających mu uwagę na różne metody antykoncepcji, odrzuca je, wybierając dziecko jako swoją własną drogę.

W równie trafny sposób odniesiono się do zarzutu, jakoby reklama miała trafiać do dzieci:

 Bezspornym jest, że dzieci i młodzież nie są potencjalnymi kupcami samochodu, tak więc nie stanowią grupy docelowej reklamy.

Jak nietrudno się domyślić, Komisja Etyki Reklamy nie miała innego wyjścia, jak uznać bardzo racjonalne wytłumaczenie ze strony prawników Volkswagena i odrzucić skargę.  Jednocześnie Zespół Orzekający zasugerował reklamodawcom, aby zwracali uwagę czy treść przekazu reklamowego jest dostosowana do godzin emisji reklamy.