- Bezprawnik -
- Moto -
- Seat Arona na dywaniku za rzekome propagowanie antykoncepcji w reklamie samochodu
Seat Arona na dywaniku za rzekome propagowanie antykoncepcji w reklamie samochodu
Seat Arona rękami prawników polskiego oddziału Volskwagena musiał się gęsto tłumaczyć przed Komisją Etyki Reklamy z jednego ze swoich spotów reklamowych. Sprawa podzieliła komisję, zgłoszone zostało nawet zdanie odrębne.
Komisja Etyki Reklamy zwykle musi się zajmować niezbyt poważnymi skargami, choć oczywiście czasem faktycznie upolują niezbyt etycznego reklamodawcę. Na ogól jednak chodzi o to, że kura znosząca złote jaja jest traktowana w sposób przedmiotowy, Coca Cola Zero ma 4 kkalorie, a chleb w Biedronce wcale nie jest jak za dawnych lat. Tym razem poszło o tę reklamę samochodu Seat Arona:
W związku z powyższą reklamą pojawiły się aż dwie skargi, a mianowicie:
Arbiter przedstawiający sprawę Komisji Etyki Reklamy wskazywał możliwe naruszenia kodeksu etyki poprzez fakt, iż reklama Seat Arona nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji, jak również fakt, iż rzeczona reklama - gdyby natknęli się na nią najmłodsi widzowie - mogła zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi.
Seat Arona się broni
Do tak postawionych zarzutów odnieśli się prawnicy Volkswagena, do którego należy Seat, a swoje wyjaśnienia rozpoczęli od wskazania oczywistej i dostrzegalnej (przynajmniej dla mnie) żartobliwej konwencji spotu reklamowego.
W równie trafny sposób odniesiono się do zarzutu, jakoby reklama miała trafiać do dzieci:
Jak nietrudno się domyślić, Komisja Etyki Reklamy nie miała innego wyjścia, jak uznać bardzo racjonalne wytłumaczenie ze strony prawników Volkswagena i odrzucić skargę. Jednocześnie Zespół Orzekający zasugerował reklamodawcom, aby zwracali uwagę czy treść przekazu reklamowego jest dostosowana do godzin emisji reklamy.
