Skandal! Po 20 latach kariery, na moim koncie w banku są tylko niecałe 2 złote

Praca dołącz do dyskusji (139) 19.09.2019
Skandal! Po 20 latach kariery, na moim koncie w banku są tylko niecałe 2 złote

Jakub Kralka

Po 20 latach udanej kariery, na moim koncie w banku są niecałe 2 złote. Trywialnie mówiąc, politycy mają nas – artystów – w dupie. Trzeba było polegać na sobie. 

Owszem. W trakcie kariery na ogół przyjmowałem pieniądze w gotówce, pod stołem, w bitcoinie lub po prostu na konto w innym banku. Jednak fakt, że na koncie w moim ulubionym banku jedyne co mi zostało po tych dwudziestu latach ciężkiej orki, to 2 złote, ujawnia poważny błąd systemowy III Rzeczpospolitej.

Co o tym wszystkim sądzicie? Podejrzewam, że 5% czytelników uzna, że w sumie dobrze mówię, czas brać ze sobą Mariusza, Maxa, schowek, miotły i stanąć na czele Rewolucji. Zdecydowana większość popuka się jednak w czoło. I słusznie.

Jednakże, dlaczego kiedy znany muzyk, Tomasz Lipiński w rozmowie z Gazetą Wyborczą mówi takie oto słowa:

za te wszystkie lata, kiedy regularnie zarabiałem, przysługuje mi emerytura w wysokości 83 zł miesięcznie. Lepiej polegać na sobie niż na państwie.

Kultura i sztuka po 1989 roku nigdy nie były priorytetem rządzących.

to w mediach społecznościowych artystów ponownie widać odzew utrzymany w tonie „Bardzo dobrze! Nareszcie ktoś o tym powiedział!”, „Panie Maksie Tomku, pan mówi jak jest!”.

Otóż ja mam straszny problem z polemiką z tego typu wywiadami (wywiad dla Wyborczej jest nieco obszerniejszy i wyraża ogólnego ducha rozczarowania polityką, światem i biznesem przez artystę), bo Tomasza Lipińskiego – za twórczość – oczywiście lubię i cenię. Obawiam się, że to jednak rysuje nasz spory problem społeczny (pisze to zdanie w chwili, gdy Wojciech Pszoniak w spocie dla Koalicji Obywatelskiej robi sobie jaja ze schizofreników). Że zrobiliśmy z ludzi kultury autorytety wyłącznie z racji uprawiania sztuki, tego, że są na ekranie i że był krótki etap w historii, gdy ci ludzie faktycznie byli elitami (i zdecydowanie dłuższy, gdy kompletnie nie byli). Gloryfikujemy Krystynę Jandę, Zbigniewa Hołdysa albo Marię Sadowską za to, że są dobrymi aktorami lub muzykami, a to niekoniecznie musi się przekładać na kompetencje w pozostałych tematach.

Dlaczego artyści mają niską emeryturę ZUS?

Wypowiedzi na temat emerytur ZUS przewijają się w wypowiedziach artystów od dawna. Wspominała o tym Marysia Sadowska, która napisała kiedyś polemikę z moim artykułem, na co i ja sobie pozwoliłem odpowiedzieć – długo, ale przeczytajcie, bo warto i dotyczyło to m.in. reformy prawa autorskiego potocznie określanej jako ACTA 2, którą polscy artyści oczywiście firmowali, ale byli tylko naiwnym kwiatkiem u korporacyjnego kożucha, na który składały się europejskie korporacje medialne.

Na swoją emeryturę narzekał Sławomir Świerzyński, a wcześniej ZUS próbował obwiniać Krzysztof Cugowski. Narzekanie branży artystycznej na emerytury z ZUS to niestety przejaw wyjątkowej bezczelności. Sa kompletnie oderwane od jakichkolwiek kompetencji i związku przyczynowo-skutkowego. Przypominają narzekanie matek z OLX, które domagają się prezentów z racji posiadania dziecka.

To tak, jakby tworzyć prawo w oparciu o fanpage Filipa Chajzera, który w mojej prywatnej opinii jest jednym z najgorszych miejsc w internecie.

Dzisiaj na Al. KEN widziałem przechodzącą przez pasy 🦓 staruszkę. Podbiegłem 🏃‍♂️do niej, ponieważ uważam, że każdy powinien mieć swój egzemplarz Władcy Pierścieni 💍. I kiedy tak staliśmy na pasach, a ja próbowałem 😜 przekonać ją do przyjęcia prezentu 🎁, utworzył się tłum samochodów 🚘 trąbiących na nas. Starsza pani tak się wystraszyła 😱👵😱, że uciekła w te pędy, nawet nie zabierając swojej książki. Może czas rozpocząć dyskusję o używaniu klaksonów 🚨🚨🚨🚨 w przestrzeni publicznej? Dlaczego politycy nic z tym nie zrobią ⚖️? Hej @Gillette czy staruszki są wam tak obojętne 😿😿😿, że nie dorzucicie kilkuset tysięcy na schronisko dla zwierząt w Kudowej-Zdroju 🐶🐶🐶? To już 4 dzień bez mięsa 🥒🥒

Niska emerytura ZUS dla artystów to rachunek za umowę o dzieło i rozliczenia pod sceną

Jakiś czas temu skończyłem 30 lat i przyznam uczciwie, że perspektywa ZUS zmienia się z wiekiem i stanem zdrowia. A to trzeba zrobić badania, a to nagle okazuje się, że ból w plecach to nie jest bajka, którą babcia straszyła wnuki. Nie twierdzę, że jest to system idealny, ale moje spojrzenie na ZUS mocno różni się od tego sprzed jeszcze kilku lat, gdy odległa emerytura podpowiadała „to na pewno padnie, jeśli zarabiać, to tylko tak, by uniknąć ZUS-u”.

Większość artystów nie płaci składek ZUS przez całą swoją karierę, albo płaci je przez krótki czas, albo płaci je od ułamka swoich przychodów. Zawierają nieozusowane umowy o dzieło, nie mają działalności albo po prostu występują „na czarno”. Szczytem bezczelności jest więc wydawać potem oświadczenia o tym, jaki to zły jest ZUS i politycy. Ja chętnie poczytałbym takie oświadczenia, ale na przykład od pracownika fabryki, który użerał się 40 lat, płacił składki, a teraz emerytura nie starcza mu nawet na czynsz i leki. To jest przedmiot debaty społecznej, a nie żale ludzi, którzy na przestrzeni dekad – że tak sobie pozwolę potocznie to ująć – kantowali system.

Nie winię ich za to, bo osobiście uważam, że mądry człowiek własne oszczędności zainwestuje lepiej nawet od niemiecko-szwajcarskiej instytucji państwowej. Ale pretensje i obnażanie się z tym w mediach społecznościowych? To już niestety świadectwo głupoty, a więc nie mądrych ludzi.

Przypominam też, bo środowisko artystyczne zdaje się nie mieć o tym pojęcia, że w ZUS można się ubezpieczyć dobrowolnie (Art. 7 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 300, z późn. zm.). lub zrobić to poprzez założenie działalności gospodarczej.

Pretensje o niską emeryturę w przypadku artystów to za każdym razem przykład tego, że przyznajemy twórcom zdecydowanie zbyt duży autorytet w kwestiach politycznych, prawnych i społecznych. Oni nie rozumieją najbardziej podstawowych mechanizmów rządzących naszym społeczeństwem, a jednocześnie są w stanie wywołać kompletnie absurdalne, montypythonowskie oburzenie mas. Podobnie jest zresztą z tym prawem autorskim, XXI wiek przyniósł wielkie zmiany i tak jak topniała w tym czasie gospodarka Wenezueli, tak podobnie od lat po prostu topnieje wartość pracy przeciętnego, niemainstreamowego muzyka z Polski. Niszczenie mechanizmów internetu wiele tutaj nie zmieni.

Ps. O tym czy w dobie rewolucji technologicznej i dynamicznie zmieniających się mediów każdy powinien być artystą oraz czy mamy społeczny obowiązek to hobby utrzymywać, szerzej piszę w tym tekście:

139 odpowiedzi na “Skandal! Po 20 latach kariery, na moim koncie w banku są tylko niecałe 2 złote”

  1. O co chodzi z tymi dwoma złotymi? Po co ten fragment o Chajzerze? ALbo ja jestem jakiś zmęczony, albo Kralka zaczął pisać na gazie, a dokończył jak się wyspał – bo drugą połowę rozumiem bez zestrzeżeń ;P

    • Akurat te dwa złote na koncie to taka alegoria do tej niskiej emerytury artystów. Wiesz, dostawał pieniądze, ale nie wpłacał ich na konto, więc nie ma ich na koncie. Ale narzeka na to. Podobnie jak ci artyści, którzy mieli pieniądze, ale nie wpłacali na poczet swojej emerytury do ZUS, a teraz narzekają, że mają nikłą emeryturę.

      • Wg mnie to calkowita wina artystow – a moze nie ? Moze to wina typowo ludzkiej przypadlosci? Dostane duzo pieniedzy, wiec zyje chwila i nie pamietam ze kiedys ze sceny zejsc czas.
        Z drugiej strony, system skladek od wszelkich zarobionych kwot i emerytura gotowa.
        No ale to by bolalo – podatek.

  2. Pomijając już kompletny miszmasz w tym artykule (próba wrzucenia jak największej liczby linków do innych artykułów?), to rzeczywiście niektórzy artyści chcieliby otrzymywać emeryturę bez opłacania składek i to jest po prostu żenujące, że ludzie raczej obyci, doświadczeni, nie rozumieją podstawowych mechanizmów naszej polityki społecznej.

    Niemniej jednak to jest dużo szerszy problem, bo myslę, że ogromna częśc naszego społeczeństwa nie rozumie jak działa ZUS. Stąd bardzo częste komentarze, że lekiem na całe zło jest likwidacja ZUSu :D Ma to tyle sensu ile walka z gorączką poprzez rozbijanie termometru :D

    Jedyna recepta, to poleganie na samym sobie, dodatkowe oszczędzanie i inwestowanie. Dodatkowe pieniądze do państwowej emerytury mogą za ileś lat przesądzić o naszym być albo nie być :D

    Btw. pomijając ten fragment, to akurat sam wywiad w Wyborczej był naprawdę sensowny.

    • Tylko, że likwidacja FUSu to może być całkiem dobry pomysł w przypadku wprowadzenia emerytur obywatelskich. Już od wielu lat wpłacane do FUS składki nie wystarczają na wypłatę świadczeń emerytalno-rentowych, przez co FUS musi być dofinansowywany z budżetu państwa. Można by skończyć z tą fikcją i wypłacać emerytury i renty bezpośrednio budżetu państwa za pośrednictwem ZUS. Plusem tego rozwiązania byłoby uproszczenie rozliczania działalności gospodarczej i wypłacania zatrudnionym pensji oraz brak konieczności utrzymywania w firmach pracowników zajmujących się wyłącznie odprowadzaniem składek. Jednocześnie spowodowałoby to ograniczenie biurokracji, ponieważ ludzie odprowadzaliby od swoich pensji jedynie podatek dochodowy i to nawet w obowiązującej dzisiaj stawce. Innymi słowy to wszystko jest zbyt skomplikowane, przez co niewydolne.

      • Na emeryturę obywatelską nie ma żadnych szans. Obecny system charakteryzuje się tym, że jest przez polityków najbardziej wyżyłowany – spośród różnych alternatyw ten obowiązujący zapewnia największe przesunięcie płatności na później.

        Prościej: przejście na emeryturę obywatelską wymagałoby dorzucenia forsy z budżetu. Dlaczego? Ze względu na prawa nabyte ci, co odłożyli już coś w ZUS musieliby dostawać więcej na emeryturze. No bo z jakiej racji osoba płacąca duże składki przez 40 lat i spodziewająca się dużej emerytury miałaby dostać emeryturę podstawową? Z drugiej strony jednak składki na emeryturę powinny być równe, bo emerytury mają być równe. A to oznaczałoby mniejsze wpływy ze składek, niż obecnie, gdy wydatki z budżetu w okresie przejściowym będą te same.

        W tej chwili prawie mamy emeryturę obywatelską – rozpiętość pomiędzy minimalną a maksymalną po 40 latach pracy nie jest duża. Minimalna to 1030, maksymalna to ok. 4000-5000. Maksimum wynika z ograniczenia wysokości składek. Tak więc maksymalna rozpiętość emerytur to 5:1, co nie jest dużym zróżnicowaniem.
        Obecne działania rządu idą w przeciwną stronę – zniesienie 30krotności jeszcze bardziej żyłuje system, tym samym utrudniając przejście na jakikolwiek inny model. Spowoduje też większe zróżnicowanie emerytur, czyli coraz bardziej oddalamy się od emerytury obywatelskiej.

      • Być może do tego to dąży. Tzn. nie do likwidacji FUSu, bo składki zostaną, ale do przyznania wszystkim równej emerytury.

      • Wiesz, ale likwidacja FUS czy całego ZUS nie rozwiąże problemu, najwyżej przerzuci go na inny podmiot :D O to mi chodziło :D

        Problem leży znacznie głębiej – w katastrofie demograficznej. nieodpowiedzialności polityków i obywateli, przywilejach emerytalnych różnych grup zawodowych…

        Myslę, że emerytury obywatelskie, niesamowicie niesprawiedliwe, staną się w pewnym momencie koniecznością. Obecny niewydolny system prędzej czy później padnie, będzie stanowił coraz większe obciążenie dla budżetu państwa.

  3. Czy autor coś ćpał?

    O co chodzi z jakimiś maxami i miotłami?
    O co chodzi z tymi 2 zł?
    O co chodzi z jakimś chajzerem goniącym staruszki na pasach?

    Bezprawnik już taki nisko upadł?

  4. Po 30-latku spodziewałem się tekstów: „Państwo mnie karze za przedsiębiorczość”, „Wystarczy wcześnie wstawać i ciężko pracować”…a tu takie (pozytywne) zdziwienie. Tekst ok. Szacunek dla Jakuba. Spodziewam się pod tekstem lawiny komentarzy korwinistów (BTW nowoczesne państwo ma obowiązek zapewnić godną starość seniorom, nie możemy ustawać w próbach znalezienia sprawiedliwego systemu zamiast kowbojskiego zrzucania ciężaru na jednostkę)

    • Nowoczesne państwo ma obowiązek? Państwo to zbiór jego obywateli i nie przypominam sobie, aby zobowiązywali się do utrzymywania osób nieodpowiedzialnych, a jeżeli ktoś to zrobił, to niech to „po kowbojsku” zrobi na własny koszt, a nie cudzy

  5. Ojeju takie zawody jak sportowiec, artysta, dziennikarz itd mają to do siebie, że zarabia się gowno albo miliony i zależy to od talentu lub tego kim są rodzice albo dawania d*py. To nie tak jak robotnik, gdzie od razu wiadomo, że zarabia się gowno. Tutaj podejmuje się ryzyko i tyle. Na pewno lepiej zbankrutować będąc Wiśniewskim, bo stado naiwniaków spłaci twoje długi na zrzutce, tak samo lepiej zachorować będąc jakąś aktorką, bo publiczne wystąpienie załatwi hajs na leczenie i chętnego do podjęcia leczenia lekarza. Ale tego typu lamenty pokazują właśnie, że duża część tych „artystów” to zwykłe pasożyty i „im się należy”. Gowno. Brał gotówkę to mógł inwestować zamiast przepuszczać to na koks i dzi*ki.

  6. Nie płacili składek to nic nie dostaną – niech szukają sponsora ale nie muszą to być płacący składki. Dodatkowo skoro obecni emeryci nie są utrzymywani ze swojego zgromadzonego kapitału tylko ze składek obecnie wpłacanych (jak w każdej porządnej piramidzie) zasadą powinno być że nie mogą dostawać świadczeń większych niż prognozowane dla obecnie płacących składki (vide wyliczone z niczego kapitały początkowe). Tak było by w miarę uczciwie.

  7. Problem z Zusem nie polega na odkladaniu lub nie składek. Problem polega na tym, że zawsze rząd wielokrotnie środkami zgromadzonymi w Zus łatał dziury budżetowe, co doprowadziło do sytuacji, że obecnie środki (niby, bo pewności nie ma) są konsumowane na bieżąco. Do tego same koszty biurokracji w Zus i koszty błędnych usprawnień (kto pamięta aferę z zamowieniem dyskietek 3,5 cala przez Zus?). I wreszcie problem z tym, że Zus nie ma zdolności inwestowania, przez co środki nie są w żaden sposób pomnażane.
    Dlatego ten system jest ułomny, wadliwy i przestarzały.

  8. Całkowicie się zgadzam.
    W tym samym „worku” są też przedsiębiorcy, płacący najniższe możliwe składki (albo unikający płaceni ich w ogóle, a potem dziwiący się, że dostają najniższą możliwą emeryturę.
    Tak samo pracujący „na czarno” – oni też potem będą krzyczeć, że całe życie „uczciwie” pracowali na PKB, a teraz państwo się na nich wypina.

    Jak ktoś świadomie wypina się na państwo to nie widzę powodu żeby potem państwo nie miało się na niego wypiąć.

  9. Generalnie się zgadzam – nie płacili ZUSu – nie ma emerytury.
    Natomiast ludzie nie płacą ZUSu bo uważają go za złodziejski system – i mają rację.
    Moje składki powinny być moje, a niewykorzystana kwota powinna być dziedziczona.

  10. Jako przedsierbiorca, ktory nie wierzy w ZUS, powinna byc opcja dla każdego jak dla artysty. Trzeba tylko uswiadomic. Placisz najnizszy zus: twoja emerytura bedzie marna. znaczy nie zeby normalnie byla duza, bo jest marna :D..ale by swiadomie uswiadomic ze twoja emerytura bedzie totalnie minimalna

    a) nie mialbym zludzen ze nie dostane emerytury
    b) sam odlozym ta kwote na jakas inwestycje albo konto emerytalne prywatne (moze wyjdzie, ze kupie za to mieszkanie ktore bedzie przynosilo na starosc wiecej niz sama emeryturka)

    • „powinna byc opcja dla każdego jak dla artysty”
      Już teraz sporo osób stosuje takie podejście. U mnie w firmie wszyscy programiści to „artyści kodu” i podpisujemy umowę o zrzeczeniu się praw autorskich do „dzieł” które tworzymy :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *