„Dzień łapania za pupę” w poznańskich autobusach i tramwajach. Przedstawiciele MPK Poznań przepraszają
O tym, że 14 lipca tego roku miał miejsce wspomniany wyżej dzień, pasażerowie poznańskiej komunikacji miejskiej byli informowani na ekranach, zamontowanych wewnątrz pojazdów komunikacji miejskiej. Telewizja WTK informuje jednak, że te konkretne ekrany należą do firm zewnętrznych, odpowiedzialnych za treści, które są na nich wyświetlane.
Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka MPK Poznań w wypowiedzi dla Poznańskiej Telewizji Informacyjnej skrytykowała operatora ekranów i przepraszała za zaistniałą sytuację. Przedstawiciele MPK Poznań nie mają wątpliwości, że na tego typu komunikaty nie może być zgody w przestrzeni publicznej.
MPK Poznań Sp. z o.o. wystosowało także oficjalny komunikat, w którym nie tylko przeprasza pasażerów za zaistniałą sytuację, ale również oczekuje od operatora ekranów wyjaśnień w sprawie jawnego łamania zasad współżycia społecznego.
Sprawdź polecane oferty
RRSO 21,36%
Telewizja WTK informuje, że miejski operator wyraził ubolewanie i zapewnił, że informacje, które pojawiają się na ekranach w poznańskiej komunikacji miejskiej, są przez niego weryfikowane.
Sprawa stała się poważna w lokalnym, poznańskim środowisku, ponieważ Andrzej Prendke, jeden z poznańskich radnych z Koalicji Obywatelskiej, wystosował interpelację do prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka, w której wyraża swoje oburzenie pojawianiem się tego typu treści w przestrzeni publicznej.
Jednak czytając komentarze, można dojść do wniosku, że tego typu komunikat nie wszystkich oburzył
Pomimo tego, że czasami Polakom brakuje przysłowiowego luzu i biorą wszystkie sprawy, jakie ich spotykają nazbyt poważnie, czasami jednak trzeba postawić granicę, której przekraczanie staje się nie tylko brakiem dobrego smaku, ale także zwykłym propagowaniem łamania prawa (bo tym w istocie jest dotykanie obcych osób w komunikacji miejskiej).
Mimo tego, że wielu pasażerów skrytykowało pojawianie się tego typu komunikatów w przestrzeni publicznej, część internautów nie widzi w tym nic zdrożnego. Wręcz przeciwnie, duża liczba komentujących tę sprawę, wzywa do niebrania wszystkiego na poważnie i wyśmiania tego typu mało ważnego z punktu widzenia całego miasta incydentu.
Sprawa staje się tym bardziej dziwna, jeżeli weźmiemy pod uwagę coraz częstsze nagłaśniane kwestii, dotyczących molestowania seksualnego, do którego niewątpliwie zalicza się przekraczanie granic osobistych obcych ludzi w komunikacji miejskiej. Tym bardziej dziwić powinien fakt, że tego typu sprawa często nie oburza również kobiet, które (nie ukrywajmy) najczęściej padają ofiarą tego typu incydentów w przestrzeni publicznej.
Całą ta kwestia jest także ciekawa w kontekście aktualnej narracji politycznej, która dotyczy ludzi z innych krajów, którzy rzekomo tylko czekają, aby przekroczyć granicę Polski i robić między innymi to, do czego nawoływał ten niefortunny komunikat w poznańskich autobusach i tramwajach.
Wielu internautów argumentuje, że w tym wypadku osoby, których zbulwersowała ta sprawa, są przewrażliwione. Może tak właśnie jest, co nie zmienia faktu, że przestrzeń publiczna nie jest miejscem na pojawianie się tego typu dwuznacznych treści, które ktoś może odczytać wprost i przejść od słów i myśli do czynów. Jestem pewny, że w takim wypadku osoby, których nie oburza „dzień łapania za pupę” w MPK, byłyby zapewne bardzo zgorszone molestowaniem seksualnym, do którego wprost zachęca tego typu komunikat.