Każde ubezpieczenie domu lub mieszkania ma różne wyłączenia
Wśród nich możemy wymienić np. zdarzenia, do których doszło umyślnie z winy właściciela, a także konsekwencje zamieszek czy wojny. Ewentualne odszkodowanie często nie jest też wypłacane w przypadku negatywnych skutków budowy na sąsiedniej działce.
Choć może to brzmieć nieco zawile, taka sytuacja to zjawisko, które zdarza się bardzo często. Ma miejsce na przykład wtedy, kiedy obok naszego bloku lub domu powstaje drugi budynek.
Gdy inwestycja z głębokimi wykopami i ciężkim sprzętem zostanie zaplanowana zbyt blisko i dojdzie do błędów projektowych, w naszej nieruchomości mogą pojawić się wibracje i drgania, prowadzące do pękania ścian czy uszkodzenia instalacji.
Ubezpieczenie co do zasady chroni przed zdarzeniami nagłymi i losowymi. Tymczasem budowa na pobliskiej parceli wymaga odpowiedniego trybu, w którym osoby mieszkające w obszarze oddziaływania przedsięwzięcia są stronami.
O zamierzeniu inwestycyjnym otrzymują one zawiadomienia na piśmie – zawsze z odpowiednim wyprzedzeniem. Mają także prawo do sprzeciwu i uwag w administracyjnym terminie.
W zaistniałych okolicznościach ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, wskazując właśnie na to, że budowa, a następnie jej skutki, były zdarzeniem, o którym zostaliśmy poinformowani, mogąc się na nie przygotować.
Mamy prawo wyrazić stanowisko ws. prac na sąsiedniej działce
Jeśli posiadamy jakiekolwiek obawy związane z tym, że inwestycja wpłynie negatywnie na naszą nieruchomość, należy je sformułować na piśmie w formie odpowiedzi na odnośne zawiadomienie.
Kroku tego nie należy się obawiać nawet wtedy, kiedy mamy do czynienia z wielką firmą deweloperską. Sprzeciw choćby jednego właściciela mieszkania czy domu może – przynajmniej na jakiś czas – zablokować potężne przedsięwzięcie. Jeszcze lepiej jest działać wspólnie – jako grupa sąsiadów lub wspólnota mieszkaniowa.
Z inwestorami warto negocjować
Deweloperzy często są chętni do negocjacji z osobami sprzeciwiającymi się budowom. W wielu przypadkach proponują porozumienia. W ich ramach gwarantują np. mieszkańcom pobliskich domów czy mieszkań, że w razie powstania szkód w ich nieruchomościach usuną je na swój koszt.
W praktyce jednak takie postawienie kwestii to za mało w stosunku do istniejących ryzyk. Strony w toku negocjacji dotyczącej wyrażenia zgody na budowę mają prawo domagać się nie tylko gwarancji usunięcia ewentualnych szkód, ale także wykonania dodatkowych prac tytułem potencjalnego zadośćuczynienia.
Na wszystkie te działania czas jest jednak wyłącznie przed rozpoczęciem prac. Gdy to zaniedbamy, pozostaje nam jedynie proces cywilny z inwestorem, który może być kosztowny i długotrwały. W tym przypadku doskonale sprawdza się więc powiedzenie: lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj