1. Home -
  2. prawo-karne -
  3. Rodzice zdziwieni, że Policja ingerując w wolny rynek zapobiegła sprzedaży... dziecka

Rodzice zdziwieni, że Policja ingerując w wolny rynek zapobiegła sprzedaży... dziecka

Sprzedaż dziecka - taki był pomysł miała pewna para spod Kwidzyna. Co gorsza, plan ten był realizowany. Niestety (dla nich), Policja miała inne zdanie co do legalności takiej transakcji. Ostatecznie pieniędzy wyrodni rodzice nie zobaczą, a dziecko zapewne i tak stracą.

Co robić, gdy - z różnych powodów - nie można się albo nie chce zająć wychowaniem własnego dziecka (już narodzonego, albo czekającego na narodziny)? Niektórzy myślą o aborcji, która w wielu krajach jest legalna. Inni - np. ci, którzy nie akceptują przerywania ciąży z pobudek moralnych - wolą adopcję. Niektórzy jednak wolą inną, bardziej intratną opcję: sprzedaż dziecka. Tajemnicą poliszynela jest to, że takie transakcje nie są rzadkością, choć - ze zrozumiałych względów - nie dochodzi do nich na publicznie dostępnych portalach takich jak Allegro czy OLX. W każdym razie czasami taki manewr się udaje...

Sprzedaż dziecka - skoro mamy wolny rynek, to czy można to zrobić?

... a czasami nie. Para spod Kwidzyna postanowiła sprzedaż swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Cena? Raptem 30 000 zł, czyli mniej, niż kosztuje nowy samochód. Ofertę (jak informuje Gazeta.pl) zamieścili w internecie, gdzie znalazł je specjalny zespół pomorskiej Policji. Sprzedawcy byli monitorowani. Jak się okazało, na ogłoszenie odpowiedziała para mieszkająca zagranicą. Po urodzeniu dziecka jako ojca wskazano mężczyznę-nabywcę. Biologiczni rodzice otrzymali wówczas połowę ceny, drugą połowę mieli zaś otrzymać po zrzeczeniu się praw rodzicielskich przez matkę.

W tym momencie wkroczyli jednak, cali na biało granatowo, funkcjonariusze Policji. Dziecko trafiło do rodziny zastępczej. Zarówno sprzedawcom, jak i nabywcom postawiono zarzut handlu ludźmi. Chodzi o przestępstwo określone w art. 189a §1 kodeksu karnego:

Ale jak zdefiniować, co jest handlem ludźmi? Otóż ustawodawca postanowił to sprecyzować, dlatego w tym samym kodeksie, w artykule 115 §22 znajduje się stosowna definicja:

Sprzedaż dziecka - czy nowi rodzice wykorzystują kupione dziecko?

Kluczowe dla ustalenia podstaw karnej odpowiedzialności za sprzedaż dziecka jest to, czy sprawcy czynu działają w celu jego wykorzystania. Jeśli sprzedawane dziecko ma się np. prostytuować - to jest to handel ludźmi. Ale co w sytuacji, gdy sprzedaż ma formą quasi-adopcji? W orzecznictwie wskazuje się, że w wykorzystaniu „chodzi o cel niecny, niegodziwy”. Dlatego w podobnych sytuacjach sądy... uniewinniają oskarżonych od zarzutu popełnienia zbrodni handlu ludźmi. Jak czytamy w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (sygn. II AKa 393/13) w analogicznej sprawie:

Okazuje się zatem, że feralna para spod Kwidzyna być może uniknie odpowiedzialności karnej. Z pewnością jednak ich zachowanie będzie odpowiednio ocenione przez sąd rodzinny, który zadecyduje o dalszych losach dziecka.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi