Zasady odpowiedzialności za wyrządzenie szkody przez pracownika nie są korzystne dla przedsiębiorców
Wypadki się zdarzają. Tym samym może się zdarzyć, że w trakcie wykonywania swoich obowiązków, nasz pracownik wyrządzi osobie trzeciej jakąś szkodę. Może to być nasz klient albo kontrahent, może to być osoba zupełnie postronna. Przepisy kodeksu pracy są jasne w kwestii tego, na kim w takiej sytuacji ciąży obowiązek naprawienia takiej szkody. Mam na myśli art. 120 przywołanej ustawy. Z góry warto zaznaczyć, że nie mamy do czynienia z rozwiązaniem korzystnym dla przedsiębiorców:
§ 1. W razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca.
§ 2. Wobec pracodawcy, który naprawił szkodę wyrządzoną osobie trzeciej, pracownik ponosi odpowiedzialność przewidzianą w przepisach niniejszego rozdziału.
Owszem, możemy się później domagać się od naszego pracownika odszkodowania. Problem w tym, że art. 119 drastycznie ogranicza jego wysokość.
Odszkodowanie ustala się w wysokości wyrządzonej szkody, jednak nie może ono przewyższać kwoty trzymiesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu wyrządzenia szkody.
Pół biedy, jeśli mamy do czynienia z uszkodzeniem jakiegoś mało kosztownego drobiazgu. Jeśli jednak wartość szkody przekracza trzymiesięczną pensję danego pracownika, to czeka nas strata. Dobra wiadomość jest taka, że koszt naprawiania wyrządzonej szkody możemy rozliczyć jako koszt uzyskania przychodu. Warunkiem jest oczywiście rozliczanie się z Fiskusem na zasadach ogólnych albo w formie podatku liniowego.
Siłą rzeczy możemy się zastanawiać, czy przypadkiem stosowanie umów cywilnoprawnych nie stawia przedsiębiorcy w nieco lepszej sytuacji. W końcu nie mamy wówczas do czynienia z pracownikiem, ale ze zleceniodawcą lub wykonawcą dzieła. Tak się składa, że kodeks cywilny również zawiera przepisy dotyczące zasad odpowiedzialności za szkodę wywołaną przez podwładnego.
Zleceniobiorców nie chroni żaden ustawowy limit wysokości odszkodowania
Rozważania warto zacząć od tego, że umowy cywilnoprawne zapewniają stronom dużo większą swobodę w kształtowaniu ich treści niż umowa o pracę. Tym samym możemy w treści zawieranych przez nas umów dość precyzyjnie określić zasady odpowiedzialności naszych zleceniobiorców oraz wykonawców w taki sposób, jaki będzie nam odpowiadał. Siłą rzeczy będzie nas interesowała pełna odpowiedzialność za szkody przez nich wyrządzone w związku z wykonywaniem na naszą rzecz zlecenia albo dzieła.
Równocześnie trzeba zauważyć, że pewne ramy nakreśla sam kodeks cywilny. W przypadku zleceń eksperci najczęściej przywołują dwa artykuły tej ustawy: art. 415 oraz 471. Ten pierwszy dotyczy klasycznej odpowiedzialności deliktowej:
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Treść drugiego przywołanego przepisu wydaje się świetnie pasować do realiów zleceń.
Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Jak się łatwo domyślić, wyrządzenie komuś szkody śmiało można uznać za "nienależyte wykonanie zobowiązania". Obydwa te przepisy razem podpowiadają, że osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych będą odpowiadać za szkodę wyrządzoną osobie trzeciej. Pytanie jednak brzmi: wobec kogo? Mamy bowiem dwóch osobnych potencjalnych poszkodowanych: tę osobę trzecią oraz nas samych. Na uwagę zasługuje bowiem treść dwóch kolejnych przepisów: art. 429 oraz 430:
Kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności.
Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności.
Kodeksową istotą umowy zlecenia wbrew pozorom nie jest wcale stworzenie alternatywy dla umowy o pracę. Jest nią właśnie powierzenie zleceniobiorcy dokonania za nas jakiejś czynności. Tym samym można śmiało wywnioskować, że w przypadku tej umowy cywilnoprawnej to my będziemy odpowiadać względem poszkodowanej osoby trzeciej za szkodę wyrządzoną przez naszego zleceniodawcę. Ten będzie natomiast odpowiadać wobec nas za szkodę w postaci wydatków, które ponieśliśmy.
Czego nie znajdziemy w kodeksie cywilnym, to ograniczenia wysokości ewentualnego odszkodowania, którego moglibyśmy się domagać od zleceniobiorcy. Odpowiada więc do pełnej wysokości kosztów poniesionych przez nas na naprawienie szkody.