14 czerwca Szwajcarzy pójdą do urn, żeby odpowiedzieć na pytanie, czy ich kraj powinien wprowadzić twardy sufit ludnościowy. Inicjatywa „Nie dla 10-milionowej Szwajcarii", forsowana przez prawicową SVP, zakłada mechanizm kaskadowy: po przekroczeniu 9,5 mln mieszkańców zaostrzone zostaną zasady wjazdu dla azylantów i rodzin cudzoziemców, po przekroczeniu 10 mln Szwajcaria zacznie się wycofywać z niektórych umów międzynarodowych, a w ostateczności może wypowiedzieć umowę o swobodnym przepływie osób z Unią Europejską. To ostatnie automatycznie zagrozi pakietowi porozumień bilateralnych, na których opiera się dostęp Szwajcarii do jednolitego rynku.
Rząd i parlament są przeciw. Sondaże pokazują jednak stałe ok. 48 proc. poparcia – i to sprawia, że inicjatywa jest realnym ryzykiem politycznym, a nie marginalnym projektem. Sama Szwajcaria nie jest zresztą rajem, za jaki ją uważamy – ponad połowa tamtejszych rodzin ledwo wiąże koniec z końcem, więc niezadowolenie z rosnących cen mieszkań i przeciążonej infrastruktury ma konkretne podłoże ekonomiczne.
Skąd się wzięła ta inicjatywa
Geneza jest paradoksalnie efektem sukcesu. Ludność Szwajcarii urosła od 1960 roku o ok. 70 proc., a tylko w ostatniej dekadzie o ok. 10 proc. – znacznie szybciej niż w UE, gdzie przyrost wyniósł poniżej 2 proc. w tym samym czasie. Motor jest w zasadzie jeden: migracja. Przyrost naturalny odpowiada za niewielką część wzrostu populacji.
Do Szwajcarii ciągnęli zarówno wysoko wykwalifikowani specjaliści dla UBS, Nestlé, Roche, Google i IBM, jak i szeroka rzesza pracowników obsługujących rozbudowaną gospodarkę usługową. To wywołało polityczny backlash: rosną ceny mieszkań, w transporcie publicznym jest tłok, przeciążone są tamtejsze SOR-y, a coraz więcej obywateli ma poczucie, że „nie wszyscy korzystają z tortu". Polska zna ten mechanizm w mniejszej skali – w ciągu dekady liczba pracujących u nas cudzoziemców wzrosła dziesięciokrotnie, a dyskusja o presji na rynek pracy i mieszkaniowy toczy się również nad Wisłą.
Co to oznacza dla gospodarki
Jak komentuje Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, twardo egzekwowany limit ludności byłby klasycznym szokiem negatywnym po stronie podaży pracy i potencjalnego PKB. Szwajcarska gospodarka już dziś patrzy w stronę niedoboru siły roboczej – szacunki organizacji pracodawców mówią o luce rzędu 430 tys. pracowników do 2040 roku, której bez imigracji praktycznie nie da się wypełnić.
Uderzenie poszłoby w pierwszej kolejności w sektory najbardziej uzależnione od wykwalifikowanych cudzoziemców: farmację i biotechnologię (Roche, Novartis), zegarki i dobra luksusowe (Swatch, Richemont), bankowość prywatną i zarządzanie majątkiem w Zurychu i Genewie, a także centra technologiczne globalnych korporacji. Ograniczenie swobodnego przepływu osób mogłoby z czasem przełożyć się na restrykcje w dostępie do jednolitego rynku UE, który absorbuje ponad 40 proc. szwajcarskiego eksportu.
Z drugiej strony, krajowa opinia publiczna może krótkoterminowo odczuć korzyści: mniejszą presję na rynek mieszkaniowy, wolniejszą urbanizację, nieco mniej zatłoczoną infrastrukturę. Wzrosty cen nieruchomości to zresztą problem ogólnoeuropejski – i jedno z najskuteczniejszych paliw antyimigracyjnych nastrojów niezależnie od kraju.
Rynki już to wyceniają
Zdaniem eksperta XTB, mamy do czynienia z rozkładem ryzyk innym niż klasyczna narracja o franku jako „safe haven". 6-miesięczna implikowana zmienność EUR/CHF, obejmująca datę głosowania, podniosła się do okolic 5,4 proc., a opcje sugerują, że inwestorzy zabezpieczają się przed ruchem rzędu ok. 2 proc. na niekorzyść franka. Mamy więc ciekawy miks: waluta bardzo mocna w ujęciu bieżącym, ale z narastającą premią za ryzyko polityczno-instytucjonalne na horyzoncie.
W krótkim terminie sama kampania i bliski wynik sondaży podnoszą premię za ryzyko w wycenach opcji i mogą ciążyć na kursie spot poprzez ograniczenie apetytu na pozycje long CHF. Jeżeli inicjatywa zostałaby przyjęta w formie realnie zagrażającej umowom z UE, inwestorzy mogliby zacząć dyskontować niższą ścieżkę wzrostu, niedobory pracy i spadek przewagi konkurencyjnej – co oznaczałoby stopniowe obniżanie „premii jakościowej" w wycenie CHF wobec innych bezpiecznych walut, szczególnie w relacji do JPY czy USD. Polskich frankowiczów taka zmiana mogłaby cieszyć, ale realne konsekwencje dla globalnego systemu finansowego byłyby daleko mniej optymistyczne.
Jednocześnie bardzo silny realny kurs franka i ryzyko interwencji Szwajcarskiego Banku Narodowego tworzą asymetrię: SNB nie ma interesu w dalszym umacnianiu waluty przy słabnących fundamentach wzrostu, a pewne jej osłabienie byłoby wręcz wygodne z punktu widzenia inflacji i koniunktury.
Szerszy kontekst: Europa między otwartością a murem
To, co dzieje się w Szwajcarii, nie jest izolowanym zjawiskiem. Antyimigracyjne nastroje rosną w całej Europie, napędzane podobnymi czynnikami: drożejącym mieszkalnictwem, przeciążonymi usługami publicznymi i poczuciem utraty kontroli nad tempem zmian. Różnica polega na tym, że Szwajcaria – z jej tradycją demokracji bezpośredniej – pozwala wyborcom bezpośrednio decydować o tak fundamentalnych kwestiach.
Polska, choć bierze na siebie ogromny ciężar imigracji zarobkowej, ma zupełnie inne wyzwanie – brakuje nam nie tyle woli politycznej do ograniczania napływu pracowników, co systemowego podejścia do integracji wykwalifikowanych cudzoziemców. Tylko 1 proc. wydanych pozwoleń na pracę dotyczy jednocześnie deficytowych i wysoko wykwalifikowanych zawodów.
Co dalej
Jak podsumowuje analityk XTB, dopóki sondaże są wysokie, a data referendum się zbliża, scenariuszem rynkowym jest podwyższona zmienność, lekkie przesunięcie sentymentu przeciw CHF oraz większa wrażliwość par walutowych na nagłe zwroty w sondażach i komunikacji SNB. W długim terminie frank nadal jednak korzysta z rosnących obaw o zadłużenie gospodarek świata, co w przypadku Szwajcarii w takim stopniu nie występuje – i nadal obarczone jest gwarantem relatywnej jakości typu „Swiss Made".
Jedno jest pewne: nawet neutralna Szwajcaria potrafi zaskoczyć, gdy stawka jest wystarczająco wysoka. Pytanie brzmi, czy tym razem zaskoczenie będzie na własne życzenie.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj