„Wyborcza” pisze, że Kaczyński chciał siłą stłumić protesty. Czy byłoby to w ogóle zgodne z prawem?

Codzienne Państwo Prawo dołącz do dyskusji (103) 09.11.2020
„Wyborcza” pisze, że Kaczyński chciał siłą stłumić protesty. Czy byłoby to w ogóle zgodne z prawem?

Jerzy Wilczek

Tłumienie protestów siłą? Według informacji „GW” wicepremier miał taki pomysł – postawili się jednak jego podwładni. Ale czy w ogóle Jarosław Kaczyński mógł wydać takie polecenie – i czy byłoby zgodne z prawem?

Po wyroku TK w sprawie aborcji sytuacja w Polsce stała się gorąca – a na ulice polskich miast wyszły setki tysięcy osób. Dziś, gdy emocje nieco opadły, pojawiają się sensacyjne informacje.

Otóż według „Wyborczej”, Jarosław Kaczyński chciał ostrej reakcji na protesty – z użyciem siły przez policję włącznie. Szef MSWiA Mariusz Kamiński i komendant główny policji Jarosław Szymczyk mieli się jednak sprzeciwić. Ten drugi ma w związku z tym zresztą za chwilę odejść ze stanowiska.

Jeśli informacje są prawdziwe, to mogą bulwersować. Tłumienie siłą protestów kobiet to jednak coś, czego w Polsce jeszcze nie było.

A jak wygląda to od strony prawnej? Policja mogła spełnić zachciankę prezesa PiS – czy jednak jej realizacja oznaczałaby przekroczenie prawa?

Tłumienie protestów siłą. Co może policja?

Użycie siły przez funkcjonariuszy reguluje Ustawa o policji. A ta mówi, że owszem, policjant może użyć środków przymusu bezpośredniego, ale „jedynie w takim zakresie, aby osiągnąć efekt w postaci podporządkowania się wydanym poleceniom”.

Jednocześnie ustawa mówi o „minimalizacji skutków” oraz o tym, by „dostosowywać odpowiedni środek przymusu do zaistniałej sytuacji”.

Użycie gazu czy armatek wodnych na protestujące pokojowo kobiety, biorąc pod uwagę te zapisy, mogłoby więc być uznane potem przez sądy za bezprawne. Co innego, jeśli policja ścigałaby np. grupki niszczące kościoły. Jednak jak wiemy, były to sytuacje sporadyczne.

A czy policja może traktować same protesty jak przestępstwo? W końcu protesty odbywały się w czasie pandemii, a obecne przepisy ograniczają zgromadzenia powyżej pięciu osób. I tu jest problem. Otóż takie zgromadzenia są co najwyżej wykroczeniem, czyli policja nie mogła zatrzymywać protestujących za samo protestowanie – bo to jeszcze nie przestępstwo.

Warto również wiedzieć, że stosowanie siły przez policję jest ograniczone wobec wielu osób. Ustawa o policji mówi m.in. o kobietach w ciąży czy osobach poniżej 13. roku życia. A przecież nie jest tajemnicą, że sporo takich osób uczestniczyło w protestach.

Tłumienie protestów siłą mogłoby więc okazać się bezprawne. „GW” jednak sugeruje, że nowe kierownictwo policji może mieć mniejsze opory przed takim działaniem w przyszłości. Co ciekawe, ponoć taka wizja przeraża wielu policjantów. Mówią, że ze względów etycznych. Oraz ze względu na to, że cierpi przez to wszystko wizerunek policji. Ale niewykluczone, że mają znaczenie również powody prawne.