- Home -
- Transport -
- To może być koniec taniego latania, jakie znamy. Nad Ryanairem wisi miliard euro kary
To może być koniec taniego latania, jakie znamy. Nad Ryanairem wisi miliard euro kary
Ryanair, największa europejska tania linia lotnicza może wkrótce zapłacić gigantyczną karę. Tym razem jednak nie chodzi o zamiłowanie do łapania nadbagażu u pasażerów czy kontrowersyjnym porzuceniu papierowych kart pokładowych. Kwota, która leży na stole, może przyprawić o ból głowy.

Kłopoty Ryanaira
Adwent to okres radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie i refleksji nad paruzją. Tak się składa, że Ryanair ma dość podobnie. No prawie, bo również czeka. Co prawda nie na święta czy paruzję, ale 22 grudnia. I raczej nie radośnie, a dość nerwowo. Co ma się wydarzyć tego dnia? To ostateczny termin werdyktu, który ma wydać Włoski Urząd Ochrony Konkurencji i Rynku (AGCM). W grę wchodzą poważne pieniądze – kara w wysokości od 500 milionów do nawet 1 miliarda euro.
Włosi zarzucają przewoźnikowi nadużywanie pozycji dominującej, a ta jest rzeczywiście całkiem niezła, bo Irlandczycy kontrolują prawie połowę rynku. Włoscy urzędnicy zarzucają, że przewoźnik stworzył system, który ma za zadanie wyciąć z rynku pośredników, np. biura podróży. Mechanizm miał być prosty: im trudniej kupić bilet Ryanaira poza oficjalną stroną, tym większa szansa, że pasażer trafi właśnie tam.
Pod lupę wzięto m.in. system o nazwie „Shield”, który oficjalnie ma chronić przed botami i oszustwami – blokować rezerwacje, które klasyfikator uzna za anomalię. I tutaj pojawia się bardzo poważny zarzut w stronę Ryanaira – podobno nadzwyczaj często jako anomalie mają być klasyfikowane bilety kupione przez pośredników.
Do tego dochodzi kolejna kwestia – weryfikacja tożsamości pasażera kupującego przez pośrednika, np. przez zeskanowanie twarzy. Niby rzecz dość powszechnie spotykana w dzisiejszym internecie, ale może działać znów zniechęcająco. Oficjalnie mówi się oczywiście znów o bezpieczeństwie i ochronie klienta. Włoscy urzędnicy są zupełnie innego zdania.
O’Leary: Jesteśmy niewinni
Ryanair nie ma zamiaru (póki co) posypywać głowy popiołem. Linia obrony CEO Ryanaira, Michaela O’Leary’ego jest twarda i niezmienna. Prawnicy przewoźnika przygotowali ponad 200-stronicowe pismo, w którym próbują obalić tezy śledczych. Przekonują w nim, że ich działania to żadna walka z konkurencją, a jedynie krucjata przeciwko nieuczciwym pośrednikom, którzy doliczają sobie słone prowizje.
Oczywiście to Ryanair wychodzi na tego dobrego, który strzeże portfeli pasażerów przed chciwymi agencjami. Co więcej, linia wyciąga argumenty czysto prawne, wskazując, że żadne unijne przepisy nie nakazują jej bratania się z każdym internetowym biurem podróży, które ma na to ochotę.
Zdaniem Ryanaira, AGCM celowo i sztucznie zawęził definicję rynku, by napompować udziały przewoźnika do 50 procent i tym samym łatwiej podpiąć Ryanaira pod definicję monopolisty. Według irlandzkich kalkulacji, realny udział we włoskim torcie lotniczym to raczej bezpieczne 34 procent, Jako asa z rękawa Ryanair wyciąga też wyrok Sądu Apelacyjnego w Mediolanie z 2024 roku, który według przewoźnika miał wręcz przyznać rację ich strategii sprzedaży bez pośredników.
Co dalej?
Miliard euro można w takiej korporacji jakoś odrobić, Ryanair to marka sama w sobie, która jest głęboko zakorzeniona w głowach klientów. Nawet jeśli nie pałamy do niej sympatią, to bardzo często nie mamy innego wyboru – musimy skorzystać z Ryanaira, bo bardzo często to jedyna linia operująca do danej destynacji. Będę złośliwy, ale przecież zawsze można dorzucić kilka euro więcej kary za nadbagaż lub po prostu nieco podnieść ceny biletów.
Groźna dla Ryanaira może nie być jednak sama kara, ale ewentualny demontaż strategii sprzedażowej. Jeśli urzędnicy nakażą przewoźnikowi otwarcie systemów rezerwacyjnych i zlikwidowanie barier dla pośredników, runie pewnego rodzaju mur, którym Ryanair się otaczał i czerpał z niego dodatkowe zyski. To właśnie w ramach tego ekosystemu Ryanair bardzo często zarabia dodatkowe grosze namawiając pasażera na rezerwację noclegu, wynajęcie samochodu czy kupno ubezpieczenia.
Czy 22 grudnia będzie dniem trzęsienia ziemi dla Ryanaira? To się jeszcze okaże, ale skutki werdyktu z pewnością dosięgną nie tylko włoski rynek lotniczy.
16.03.2026 16:11, Piotr Janus
16.03.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 14:46, Marcin Szermański
16.03.2026 14:33, Piotr Janus
16.03.2026 12:34, Filip Dąbrowski
16.03.2026 11:36, Mariusz Lewandowski
16.03.2026 9:04, Filip Dąbrowski
16.03.2026 8:23, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 7:38, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 6:45, Miłosz Magrzyk
15.03.2026 18:27, Mariusz Lewandowski
15.03.2026 17:17, Mariusz Lewandowski

Emeryt ledwo wiąże koniec z końcem, ale jego mieszkanie jest warte 2 mln zł. Czy naprawdę jest biedny?
15.03.2026 16:20, Aleksandra Smusz
15.03.2026 15:15, Aleksandra Smusz
15.03.2026 14:17, Aleksandra Smusz
15.03.2026 13:19, Filip Dąbrowski
15.03.2026 12:03, Miłosz Magrzyk
15.03.2026 11:13, Rafał Chabasiński
15.03.2026 10:33, Piotr Janus
15.03.2026 9:54, Mariusz Lewandowski
15.03.2026 9:17, Jerzy Wilczek
15.03.2026 8:38, Filip Dąbrowski

Nowa ustawa daje prywatnej spółce banków monopol na dane Polaków. Ale nie sądzę, że kredyty będą droższe
15.03.2026 7:27, Filip Dąbrowski
15.03.2026 6:45, Mariusz Lewandowski
14.03.2026 23:11, Miłosz Magrzyk
14.03.2026 15:22, Joanna Świba

Gmina płaci za prywatne przedszkole, choć w publicznym są wolne miejsca. A prywatne na jednym dziecku mają sporą przebitkę
14.03.2026 13:12, Joanna Świba
14.03.2026 12:12, Aleksandra Smusz


























