1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Tragedia u weterynarza w Poznaniu. Właścicielka zagryzionej suczki chce obowiązkowych kagańców

Tragedia u weterynarza w Poznaniu. Właścicielka zagryzionej suczki chce obowiązkowych kagańców

W jednym z poznańskich gabinetów weterynaryjnych doszło do tragedii. Agresywny amstaff wyrwał się spod opieki swojego właściciela i zagryzł małego psa. 8-letnia suczka rasy szpic miniaturowy nie miała żadnych szans. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja.

Marcin Szermański02.10.2026 14:03
Prawo

Tragiczny atak amstaffa podczas wizyty u weterynarza

Udając się ze swoim pupilem do weterynarza, zakładamy, że trafi on we właściwe ręce. Jednak to, co spotkało 24 września panią Erykę i jej psa, trudno opisać.

8-letni szpic miniaturowy, oczekujący na wizytę u weterynarza, przebywał wtedy pod opieką teściowej pani Eryki. Pies siedział grzecznie i spokojnie na jej kolanach, kiedy nagle został zaatakowany przez agresywnego amstaffa. Atak był tak gwałtowny, że – jak wynika z relacji właścicieli – mały psiak nie zdążył nawet pisnąć. W wyniku zdarzenia ucierpiała także teściowa pani Eryki, która została ugryziona w rękę.

Na miejsce zdarzenia wezwano policję. Gdy patrol dotarł do gabinetu weterynaryjnego, właściciela amstaffa już tam nie było.

Policja namierzyła właściciela amstaffa

Ten na szczęście został dość szybko namierzony przez funkcjonariuszy. Sprawę komentuje sierżant Michał Wiśniowski z Zespołu Prasowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu:

Niestety życia tego psa nie udało się uratować. W wyniku tej sytuacji ranna została również jego opiekunka, została ugryziona w rękę.

Poznańska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie pod kątem niezachowania ostrożności przy trzymaniu czworonoga. Sierż. Michał Wiśniowski dodaje:

Grozi za to – według Kodeksu wykroczeń – nagana, grzywna do 1000 złotych lub ograniczenie wolności. Nie wykluczamy tutaj, że sprawa zostanie skierowana do sądu.

Zagryziony szpic. Kto odpowiada za ugryzienie psa i pokryje szkody?

Internauci są oburzeni, a właścicielka pupila – załamana. Nikt nie zwróci jej ukochanej suczki, która była wiernym przyjacielem od 8 lat. Niektórzy zwracają też uwagę na kwestie ekonomiczne. Rasowy szczeniak szpica miniaturowego potrafi kosztować w renomowanych hodowlach nawet ok. 6000 zł. Wskazują, że to właściciel amstaffa powinien zapłacić nie tylko grzywnę, ale i zrekompensować właścicielce zagryzionego psa wszelkie szkody. Warto przypomnieć, kto odpowiada za ugryzienie psa – co do zasady jest to osoba, która zwierzę chowa albo się nim posługuje.

Obowiązkowy kaganiec u weterynarza? Apel właścicielki zagryzionego psa

Pani Eryka myśli jednak o czymś innym. Chciałaby, aby wprowadzono nowe prawo, zgodnie z którym każdy pies znajdujący się na terenie gabinetu weterynaryjnego musiałby mieć obowiązkowy kaganiec. Zwiększyłoby to bezpieczeństwo innych psów, ich właścicieli, a także personelu placówki. Behawioryści wskazują, że nawet ułożony pies może różnie zareagować w ciasnym pomieszczeniu, jakim jest poczekalnia czy korytarz u weterynarza. Dziś odpowiedź na pytanie, czy pies zawsze musi mieć smycz i kaganiec, zależy w dużej mierze od przepisów lokalnych.

Amstaff a pitbull – czy to rasa uznawana za agresywną?

Na szczęście amstaff był szczepiony, co przy pogryzieniu przez psa ma duże znaczenie, a teściowa pani Eryki nie wymagała hospitalizacji. Warto dodać, że amstaffy nie znajdują się na liście niebezpiecznych psów, choć bywają mylone i utożsamiane z pitbullami, które figurują w wykazie psich ras agresywnych. Przyznam szczerze, że sam za bardzo nie odróżniam obu ras. Gdy widzę takiego psa na ulicy, zawsze strzelam, jaka to rasa. Możliwe zresztą, że część takich amstaffów i pitbulli nie jest czystej krwi, lecz stanowi swego rodzaju mieszańce.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover