Jeśli zmarły przed śmiercią nie zdążył złożyć oświadczenia o przyjęciu spadku, jego właśni spadkobiercy mogą zrobić to za niego

Codzienne Rodzina dołącz do dyskusji 10.05.2021
Jeśli zmarły przed śmiercią nie zdążył złożyć oświadczenia o przyjęciu spadku, jego właśni spadkobiercy mogą zrobić to za niego

Joanna Majkowska

Spadkobierca przez 6 miesięcy od momentu dowiedzenia się o tytule swojego powołania może złożyć oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku. Co jednak, gdy umrze nim zdąży takie oświadczenie złożyć?

Ta kwestia ma ogromne znaczenie dla osób dziedziczących po spadkobiercy. Gdyby uznać, że skoro nie złożył on żadnego oświadczenia przed śmiercią, to w ogóle nie ma prawa do spadku, nie uwzględniano by go przy podziale majątku. Tym samym jego właśni spadkobiercy też nie mieliby prawa do tego spadku.

Najłatwiej wytłumaczyć to na przykładzie – umiera spadkodawca A, po którym dziedziczyć mają B i C. Niedługo potem, jeszcze przed upływem terminu na złożenie oświadczenia o przyjęciu spadku B umiera. Majątek B był niewielki, za to spadek po A miał wartość kilkuset tysięcy złotych. Gdyby B zdążył przyjąć spadek po A, jego właśni spadkobiercy byliby w o wiele lepszej sytuacji. Nic więc dziwnego, że mogą być zainteresowani tym, by spadek po A został uznany za część majtku B, a tym samym przypadł im. I tu właśnie pojawia się transmisja, która w prawie spadkowym w takich sytuacjach jak ta opisana wyżej ma ogromne znaczenie.

Transmisja w prawie spadkowym – szczególne uprawnienie dla dziedziczących po spadkobiercy

Przepisy wyraźnie wskazują, że spadkobiercą nie może być osoba, która nie żyła w chwili otwarcia spadku. Spadek otwiera się jednak już w chwili śmierci spadkodawcy. Zgodnie z art. 925 Kodeksu cywilnego to właśnie z tym momentem konkretne osoby nabywają spadek. Początkowo jest to stan przejściowy – aby stał się trwały, takie osoby muszą jeszcze w ciągu 6 miesięcy przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza albo wprost. Nie zmienia to jednak faktu, że już w chwili śmierci spadkodawcy, a nie dopiero z chwilą złożenia oświadczenia, stają się spadkobiercami.

Co jednak w sytuacji takiej, jak ta opisana wyżej – gdy spadkobierca dożył otwarcia spadku, ale nie zdążył przed swoją śmiercią złożyć oświadczenia? Tutaj właśnie wkracza transmisja, która w prawie spadkowym oznacza przejście uprawnienia do złożenia oświadczenia na osoby dziedziczące po spadkobiercy. To one w imieniu zmarłego (nazywanego transmitentem) mogą złożyć oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku. Nazywa się ich wówczas transmitariuszami.

Składanie oświadczeń odbywa się w konkretnej kolejności. Najpierw transmitariusze decydują, czy chcą przyjąć spadek po własnym spadkodawcy (B – transmitencie). Dopiero w dalszej kolejności decydują się na przyjęcie lub odrzucenie spadku po pierwotnym spadkodawcy (A).

Transmisja pozostawia przy tym dużą dowolność. Oznacza to, że transmitariusze mogą złożyć dwa różne oświadczenia co do spadku po własnym spadkodawcy i po spadkodawcy pierwotnym. Wszystko w zależności od tego, co będzie dla nich najbardziej korzystne. Mogą więc:

  • odrzucić spadek zarówno po pierwotnym spadkodawcy, jak i transmitencie;
  • przyjąć spadek po każdym z nich albo
  • odrzucić spadek po pierwotnym spadkodawcy, a przyjąć spadek po spadkodawcy własnym.

Jedyna możliwość, na którą nie pozwala transmisja w prawie spadkowym, to przyjęcie spadku po spadkodawcy pierwotnym, a odrzucenie spadku po własnym spadkodawcy. Wynika to z tego, że odrzucając spadek po transmitencie, takie osoby siłą rzeczy nie mają też żadnego prawa do spadku po spadkodawcy pierwotnym.