1. Home -
  2. Energetyka -
  3. Udział węgla w produkcji prądu spadł poniżej 50 proc. Fotowoltaika i wiatraki wysuwają się na prowadzenie

Udział węgla w produkcji prądu spadł poniżej 50 proc. Fotowoltaika i wiatraki wysuwają się na prowadzenie

Poprzedni rok zapisze się w kronikach polskiej energetyki jako moment symbolicznego przełomu. Bastion węglowy, na którym przez dekady opierało się bezpieczeństwo energetyczne kraju, zaczyna upadać - i to szybciej, niż zakładały to dotychczasowe prognozy.

Już nie jesteśmy uzależnieni. od węgla. A przynajmniej nie w takim stopniu, jak wcześniej

Z najnowszego raportu Forum Energii możemy dowiedzieć się, że łączny udział węgla kamiennego i brunatnego w produkcji prądu po raz pierwszy w historii spadł poniżej psychologicznej bariery 50 proc. przez połowę roku.

Choć w skali całego 2025 r. węgiel wciąż utrzymał pozycję lidera z wynikiem 52,6 proc., to dynamika zmian jest nieubłagana. W czerwcu doszło zresztą do precedensu - źródła odnawialne wyprodukowały w ciągu jednego miesiąca więcej energii niż wszystkie elektrownie węglowe razem wzięte.

Luka po wygaszanych blokach węglowych (spadek generacji z węgla brunatnego o 2,6 TWh i kamiennego o 1,8 TWh) jest wypełniana dwojako. Z jednej strony rośnie znaczenie gazu ziemnego, którego udział w miksie zwiększył się o ponad 2 punkty procentowe. To efekt uruchomienia nowych bloków gazowych oraz spadku cen błękitnego paliwa na rynkach światowych.

Z drugiej strony, polska energetyka staje się coraz bardziej zależna od pogody, a konkretnie - od słońca.

Dwie prędkości zielonej transformacji

Raport Forum Energii obnaża jednak nierównomierne tempo rozwoju poszczególnych technologii. Fotowoltaika przeżywa drugą młodość, notując przyrost mocy o imponujące 4,8 GW (łącznie w systemie mamy już 26,1 GW ze słońca).

Co istotne, zmienia się struktura tego rynku. Skończyła się era, w której to przydomowe instalacje prosumenckie ciągnęły wynik. W 2025 r. ciężar inwestycyjny przeniósł się na duże, komercyjne farmy słoneczne, które odpowiadały za trzy czwarte nowych mocy.

Na drugim biegunie znajduje się energetyka wiatrowa na lądzie, która złapała wyraźną zadyszkę. Przyrost rzędu 0,6 GW to najgorszy wynik od 2019 r., co pokazuje, że bariery administracyjne i lokalizacyjne wciąż skutecznie hamują potencjał wiatraków, mimo że są one doskonałym uzupełnieniem dla fotowoltaiki w nocy i zimą.

Marnotrawstwo na gigantyczną skalę. Nie jesteśmy w stanie przyjąć całej energii z OZE

Paradoksem polskiej transformacji jest to, że produkujemy coraz więcej czystej energii, której system nie jest w stanie przyjąć. Rok 2025 przyniósł niechlubny rekord w zakresie tzw. curtailmentu, czyli nierynkowego ograniczania generacji. Do sieci nie trafiło aż 1,4 TWh energii z OZE - to dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.

Zjawisko to występuje głównie latem, w środku dnia, gdy fotowoltaika pracuje pełną parą, a popyt na prąd jest zbyt niski. Sztywny, niedostosowany do zmiennych źródeł system energetyczny, oparty na starych blokach węglowych, nie jest w stanie wystarczająco szybko obniżyć produkcji, by "zrobić miejsce" dla darmowego prądu ze słońca. W efekcie, operator systemu zmuszony jest odłączać farmy PV, by nie doprowadzić do awarii sieci.

Magazyny energii nie rozwiążą wszystkich problemów

Światełkiem w tunelu jest rosnący rynek magazynów energii. W minionym roku przybyło 0,4 GW nowych mocy w technologiach magazynowania, a łączna moc tych instalacji osiągnęła 0,6 GW - to dziesięciokrotny wzrost w ciągu dwóch lat.

Co ciekawe, w tym segmencie to właśnie prosumenci, instalujący baterie w garażach, odpowiadają za jedną piątą krajowej pojemności. To jednak wciąż zbyt mało, by ustabilizować system, który przy tak dynamicznym rozwoju fotowoltaiki wymaga gigantycznych nakładów na elastyczność sieci, a nie tylko na nowe moce wytwórcze.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi