1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. ZUS skasuje długi sprzed 1999 r., ale dla części przedsiębiorców to pułapka na emeryturę

ZUS skasuje długi sprzed 1999 r., ale dla części przedsiębiorców to pułapka na emeryturę

Senat 13 października przyjął bez poprawek ustawę, która z mocy prawa umarza należności z tytułu składek powstałe przed 1 stycznia 1999 r. Teraz decyzja należy do prezydenta. Dla większości z ok. 7,1 tys. płatników to po prostu koniec długu sprzed ćwierć wieku. Dla części przedsiębiorców umorzenie może jednak oznaczać dziurę w historii ubezpieczeniowej, dlatego ustawa daje prawo, by z niego zrezygnować.

Jerzy Wilczek19.10.2026 6:45
Finanse

Gdzie jest ustawa o umorzeniu długów ZUS

Projekt przygotowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach rządowej deregulacji. Rada Ministrów przyjęła go 11 sierpnia 2026 r. Sejm uchwalił ustawę 18 września (za było 252 posłów, przeciw 148, a 40 wstrzymało się od głosu). Senat poparł ją we wtorek 13 października stosunkiem głosów 63 do 28 przy jednym wstrzymującym się, nie zgłaszając żadnych poprawek.

Na etapie projektu pisaliśmy, że rząd daruje długi w ZUS w sposób nietypowy, bo bez wniosków i bez decyzji. Na dziś, 18 października, nie ma informacji o podpisie prezydenta. Głowa państwa ma na to 21 dni od przedstawienia ustawy, może też skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego albo zawetować. Dopóki ustawa nie zostanie podpisana i ogłoszona w Dzienniku Ustaw, stare zaległości formalnie istnieją.

Zgodnie z art. 11 uchwalonej ustawy zasadnicza część przepisów zacznie obowiązywać pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie 5 miesięcy od ogłoszenia. Wcześniej, bo po 14 dniach, wejdą w życie przepisy o zawiadomieniach i rezygnacji. Od tego momentu ZUS ma 30 dni na rozesłanie zawiadomień. To ważne, bo decyzję o tym, czy przyjąć umorzenie, płatnik podejmie na kilka miesięcy przed dniem, w którym dług zniknie.

Co obejmie umorzenie z mocy prawa

Ustawa dotyczy należności powstałych przed 1999 r. z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Razem z należnością główną znikają odsetki za zwłokę, opłata dodatkowa, opłata prolongacyjna, koszty upomnienia oraz koszty egzekucyjne.

Według danych resortu chodzi o ok. 315 mln zł zaległości na kontach ok. 7,1 tys. płatników. Z uzasadnienia projektu wynika, że wśród nich jest ok. 340 aktywnych przedsiębiorców z długiem rzędu 21 mln zł. To więc nie tylko firmy, których od dawna nie ma, lecz także takie, które działają i na bieżąco rozliczają się z ZUS.

Egzekucja, upadłość i wpisy

Wszczęte i niezakończone postępowania egzekucyjne oraz zabezpieczające mają zostać umorzone z mocy prawa. Jeśli egzekucję prowadzi inny organ niż ZUS, zakład ma go o tym zawiadomić. Analogicznie ZUS poinformuje syndyka, sędziego-komisarza czy sąd w sprawach upadłościowych i restrukturyzacyjnych, w których zgłoszono takie wierzytelności. Informacja o umorzeniu trafi na profil PUE ZUS, a gdy go nie ma, pocztą na ostatni adres do korespondencji. Będzie można też uzyskać zaświadczenie.

Przepisy operują pojęciem należności, a nie konkretnej osoby. Uzasadnienie odnotowuje sprawy prowadzone wobec następców prawnych i osób trzecich, dlatego moim zdaniem umorzenie powinno objąć także spadkobierców dawnych płatników, od których ZUS ściąga cudze długi. Ustawa nie mówi tego jednak wprost.

Co z hipoteką na nieruchomości

Tu narosło najwięcej zamieszania. W relacjach z głosowań w Sejmie i Senacie powtarzała się informacja, że należności zabezpieczone hipoteką (ok. 3,8 tys. płatników) zostały spod ustawy wyjęte. Taki wyjątek rzeczywiście zawierała wcześniejsza, marcowa wersja projektu. W tekście ustawy przyjętym przez Senat bez poprawek żadnego wyłączenia dla długów z hipoteką jednak nie ma. Uzasadnienie rządowego projektu stwierdza z kolei: „Umorzenie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką pociąga za sobą wygaśnięcie hipoteki”.

Wygaśnięcie hipoteki nie oznacza, że wpis sam zniknie z księgi wieczystej. Najpewniej potrzebny będzie wniosek do sądu wieczystoksięgowego, a dokumentem potwierdzającym umorzenie będzie zaświadczenie z ZUS. Procedura przypomina tę znaną z kredytów hipotecznych i każdy, kto kiedyś sprawdzał, co to jest list mazalny, będzie wiedział, czego się spodziewać.

Kiedy przedsiębiorcy opłaca się zrezygnować z umorzenia

To najważniejsza część ustawy dla dawnych i obecnych przedsiębiorców. Zgodnie z art. 6 ustawy okresy, za które umorzono składki osoby prowadzącej działalność, osoby z nią współpracującej lub innej osoby płacącej składki za siebie, nie będą uwzględniane przy ustalaniu kapitału początkowego, podstawy emerytury ani okresów składkowych. Pracowników to nie dotyczy: według art. 7 dla innych ubezpieczonych umorzenie pozostaje bez wpływu na prawo do świadczeń i ich wysokość. Jest też drobne pocieszenie. Art. 8 przesądza, że okresy objęte umorzeniem wlicza się do okresu zatrudnienia na gruncie art. 302¹ Kodeksu pracy, czyli do stażu pracy liczonego u pracodawcy.

W praktyce właściciel firmy z lat 90., który nie zapłacił składek za kilka lat, może stracić te lata w wyliczeniu emerytury. Przy krótszym stażu może to zaważyć nawet na prawie do minimalnej emerytury. Dlatego ustawa pozwala odstąpić od umorzenia. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, ta możliwość „służy zapewnieniu ochrony interesów osób, dla których dalsze utrzymanie należności może mieć znaczenie”.

Termin 30 dni i brak odwrotu

ZUS zawiadomi uprawnionych o możliwości rezygnacji, a oświadczenie trzeba złożyć w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Termin nie podlega przywróceniu, oświadczenie dotyczy wyłącznie całości należności i nie można go potem zmienić ani odwołać. Rezygnacja oznacza, że dług zostaje z odsetkami, więc ma sens tylko wtedy, gdy przedsiębiorca zamierza go spłacić i zyskać na emeryturze więcej, niż zapłaci.

Zanim ktoś podejmie decyzję, warto sprawdzić, czy ma już wyliczony kapitał. Pomocna jest tu wiedza o tym, jak wygląda ustalenie kapitału początkowego. Kto nie ma nic do zyskania, nie musi robić nic, bo umorzenie nastąpi automatycznie. Art. 10 ustawy przesądza też, że umorzona kwota nie będzie przychodem w PIT ani CIT.

Państwo latami ścigało długi, które przynosiły straty

Moim zdaniem ta ustawa jest spóźnionym przyznaniem się do porażki. Resort szacuje, że dalsze dochodzenie tych należności przez 10 lat kosztowałoby ok. 135 mln zł, a przyniosło ok. 13,9 mln zł. Wpływy z egzekucji długów sprzed 1999 r. to ok. 4 mln zł rocznie, przy czym w dużej części idą na należności uboczne, a nie na składki. Autorzy regulacji przyznają, że „z uwagi na upływ czasu zaległości są w przeważającej mierze niemożliwe do wyegzekwowania”.

Od reformy z 1999 r. minęło 27 lat, a ZUS wciąż prowadzi postępowania o składki z lat 90. Ogólna reguła, czyli przedawnienie składek ZUS, najwyraźniej nie zamknęła tych spraw, skoro w systemie wciąż wisi 315 mln zł. Los deregulacji bywa różny, ale akurat ten projekt robi coś, co należało zrobić dekadę temu. Szkoda tylko, że część dłużników będzie musiała w ciągu 30 dni policzyć, czy bardziej opłaca im się dług, czy luka w emeryturze.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover